Reklama

Podwodna "Seksmisja". Leki stosowane przez ludzi zmieniają środowisko

Ryby, które niczego się nie boją albo zachowują się, jak zombie, a do tego stada składające się wyłącznie z samic - tak działają lekarstwa, które zanieczyszczają wodę.

Polacy zażywają rocznie nawet 2 mld leków bez recepty. Można je kupić w prawie każdym sklepie spożywczym i na stacjach benzynowych. Reklamy przekonują nas, że potrzebujemy takich środków dla lepszego snu, spokoju, żeby schudnąć albo na "zespół niespokojnych nóg". Część przeterminowanych leków wyrzucamy do kanalizacji. Inne, trafiają do ścieków wraz z naszymi odchodami. - Oczywiście, starzejące się społeczeństwo, które bierze więcej leków, także się do tego przyczynia - mówi nam prof. Krzysztof Szoszkiewicz, rektor Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu.

Reklama

Lekarstw nadużywa się także w hodowli zwierząt. Podawane są im antybiotyki, czasami na wszelki wypadek, aby nie zapadały na choroby, gdyż jest to strata dla hodowcy. - Odchody zwierząt są używane, jako nawóz i choć faktycznie są bogate w azot, zawierają substancje z leków, którymi te zwierzęta były leczone. To później spłukuje deszcz i trafia do wód powierzchniowych - tłumaczy w rozmowie z nami Maria Staniszewska, prezes Polskiego Klubu Ekologicznego. 

Do tego trzeba dodać awarie ścieków, przeciekające przydomowe szamba, wysypiska śmieci, czy wreszcie leki, którymi się nacieramy i wraz z kąpielą spłukujemy z siebie. Według badania, które przytacza Maria Staniszewska, na podstawie konsumpcji 20 najpopularniejszych farmaceutyków, oszacowano, że w zlewni Bałtyku sprzedaje się około 6,8 tys. ton leków rocznie. Na czele tej grupy znajduje się paracetamol. Skali użycia leków weterynaryjnych, statystyki nie ujmują.

Podwodna feminizacja

Jak to wpływa na ekosystemy wodne? Na przykład tym, że w podwodnym świecie w zasadzie realizuje się scenariusz, jak z "Seksmisji". - Z badań HELCOM przeprowadzonych na Bałtyku wynika, że, nie tylko leki zawierające estradiol, ale także substancje naśladujące hormony, czyli związki endokrynnie czynne, które trafią do środowiska, mogą, przy dużej koncentracji, powodować feminizację narybku. To znaczy, że pod wpływem estrogenu zamieni się tylko w narybek żeński - mówi nam Joanna Kopczyńska, zastępca dyrektora IMGW-PIB.

To nie koniec wpływu naszych leków na to, co dzieje się w wodzie. Dr Giovanii Polverino z uniwersytetu w Perth badał, jak na ryby wpływa fluoksetyna, związk chemiczny stosowany w lekach przeciwdepresyjnych. Okazuje się, że wszystkie zwierzęta poddane eksperymentowi bardzo zaczęły upodabniać swoje zachowanie. Co w tym złego? Różnorodność w zachowaniach osobników i błędy, jakie popełniają, pozwala ekosystemowi zachować bioróżnorodność. "Science Magazine" takie zachowanie ryb porównało do... zombie. 

Zagrożone stada

Amerykańscy naukowcy sprawdzili z kolei, jak na ryby wpłyną środki antykoncepcyjne stosowane przez ludzi. Okazało się, że młode wolniej uciekały przed drapieżnikiem. Zdaniem Dana Rearicka, którego badanie opisało prestiżowe czasopismo "Nature", taka reakcja wystarczyła, aby przeżycie stada zostało zagrożone. 

Hormony rybom podawali także naukowcy ze szwedzkiego Linköping University. Oprócz fluoksetyny ryby otrzymały także ropinirole (stosowane m.in. w leczeniu choroby Parkinsona i zespołu niespokojnych nóg). Ten lek, jak stwierdzili badacze, ponadprzeciętnie pobudzał zwierzęta, sprawiając, że zachowywały się wyjątkowo odważnie. To także stanowiło dla nich zagrożenie.

Mikroorganizmy na ratunek

Naukowcy z Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach pracują nad sposobem na przyspieszenie rozkładu leków w oczyszczalniach ścieków. Pomóc w tym mają specjalne szczepy mikroorganizmów.  - Problem polega na tym, że pewnych leków jest w środowisku coraz więcej. Dobrym przykładem są jodowe środki kontrastowe, czyli związki podawane np. przed badaniami z użyciem tomografu komputerowego czy rezonansu magnetycznego. Te farmaceutyki dla ludzi są bezpieczne, bo my ich nie metabolizujemy [...], ale w momencie, kiedy dostają się one do środowiska, mogą ulegać biotransformacji i stać się szkodliwe - wyjaśniła w rozmowie z Polską Agencją Prasową dr Agnieszka Nowak z Instytutu Biologii, Biotechnologii i Ochrony Środowiska.

Odkrycie naukowców nie oznacza, że problem jest rozwiązany. - My te mikroorganizmy już mamy. Kłopot polega jednak na tym, że nawet jeśli w laboratoriach wszystko świetnie wychodzi: bakterie degradują to, co chcemy, w nawet dużo wyższych stężeniach niż środowiskowe - to po wprowadzeniu ich do osadu czynnego w oczyszczalniach nie są one w stanie tam przetrwać - tłumaczy Nowak. W związku z tym badacze obecnie pracują nad szczepionką, która pozwoliłaby mikroorganizmom przetrwać w tak trudnym dla nich środowisku.

Źródło: Zielona Interia, PAP

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje