Nie wszystko, co "eko", służy środowisku. "Zielony" materiał niszczy lasy deszczowe

Jedwab jest wciąż jedną z najcenniejszych tkanin na świecie. Sztuczny jedwab wiskozowy miał być neutralną dla środowiska alternatywą dla tradycyjnych tkanin. Nowy raport pokazuje jednak, że dostawca, który produkuje tkaninę na rzecz wielkich marek takich jak Adidas, Abercrombie & Fitch i H&M, może przyczyniać się do niszczenia lasów deszczowych.

Nielegalna wycinka lasu deszczowego na indonezyjskiej wyspie Sumatra.
Nielegalna wycinka lasu deszczowego na indonezyjskiej wyspie Sumatra.Charlie Dailey /eyevine/EAST NEWSEast News

Zdjęcia satelitarne lasów deszczowych w stanie Kalimantan w Indonezji pokazują, że jeden z największych na świecie producentów tkanin, który zaopatruje firmy takie jak Adidas, Abercrombie & Fitch i H&M, może intensywnie niszczyć lasy deszczowe, mimo obietnic powstrzymania się od wylesiania.

Jedwab wiskozowy to tkanina wykonana z miąższu drzew eukaliptusowych i bambusowych. Ponieważ nie jest produktem przetwarzania ropy naftowej, jak nylon czy poliester, jest często uważany za bardziej ekologiczną opcję. Jest wykorzystywany do produkcji odzieży i przedmiotów, takich jak chusteczki, pieluszki czy maseczki.

Teoretycznie drzewa wykorzystywane do jego produkcji odrastają, w związku z czym produkcja takich tkanin nie wiąże się z emisjami porównywalnymi z produkcją sztucznych włókien z pochodnych ropy naftowej.

Masowe wylesianie

Tyle że proces hodowli drzew wykorzystywanych do produkcji sztucznego jedwabiu może być bardzo szkodliwy dla środowiska. Od lat znaczna część światowego sztucznego jedwabiu wiskozowego pochodziła z Indonezji. Dostawcy drewna na potrzeby tego przemysłu wycinali stare lasy deszczowe, by na ich miejscu sadzić drzewa potrzebne do hodowli materiału.

Negatywne skutki tego procesu sięgają daleko poza samą wycinkę starych drzew. Monokultury roślin uprawianych na potrzeby przemysłu - bez względu na to, czy chodzi o sztuczny jedwab, czy o olej palmowy, którego centra produkcyjne znajdują się na tych samych terenach - wysuszają glebę, czyniąc ją podatną na pożary lasów. Wycinka dżungli niszczy siedliska zagrożonych gatunków, takich jak orangutany, a plantacje drzew pochłaniają znacznie mniej dwutlenku węgla niż istniejący tam wcześniej las deszczowy.

Jedno z badań wykazało, że każdy hektar lasu deszczowego przekształconego w monokulturę uwalnia mniej więcej taką samą ilość węgla, jak przewiezienie 500 osób samolotem z Genewy do Nowego Jorku.

W kwietniu 2015 r. jeden z największych dostawców surowca do produkcji sztucznego jedwabiu, Asia Pacific Resources International Holdings Ltd., obiecał zaprzestać korzystania z drewna z miejsc, na których wcześniej rosły lasy deszczowe. Skończyło się jednak na obietnicach.

"Biologiczna pustynia"

Opublikowany w zeszłym roku oparty na zdjęciach satelitarnych raport pokazał, że w ciągu pięciu lat od złożenia zobowiązania firma wycięła 73 kilometry kwadratowe dżungli. Przemielone drewno jest następnie wysyłane do przetwórni w Chinach, która produkuje tkaninę dla światowych marek.

"To zmienia coś, co było jednym z najbardziej bioróżnorodnych miejsc na świecie, w biologiczną pustynię" - mówił NBC News współzałożyciel organizacji Earthrise Edward Boyda.

Indonezja doświadcza najszybszego wylesiania na świecie, napędzanego głównie popytem na olej palmowy i tkaniny. Mimo wysiłków rządu proces nie spowalnia. Handel sztucznym jedwabiem i olejem palmowym jest po prostu zbyt dochodowy. A wiele największych światowych marek modowych nie ujawnia pochodzenia swoich tkanin, by ukryć fakt, że powstały wskutek niszczenia najcenniejszych ekosystemów świata.

INTERIA.PL
Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd na stronie?
Dołącz do nas