Reklama

Katastrofa ekologiczna w Izraelu

Izrael walczy z katastrofą ekologiczną. Na Morzu Śródziemnym doszło do wycieku ropy. Wolontariusze i żołnierze starają się ratować tysiące konających na plażach zwierząt.

Ministerstwo Ochrony Środowiska zakazało mediom podawania informacji o przyczynach wycieku ropy, który już uznawany jest za największą katastrofę ekologiczną w historii kraju. Zakaz, który ma obowiązywać przez tydzień nałożono, by - jak podano w komunikacie - nie zaszkodzić "międzynarodowym aspektom śledztwa" i by można było złapać sprawcę wycieku.

Reklama

Po raz pierwszy plamy ropy zaobserwowano w zeszłą środę. Teraz, od Strefy Gazy aż po Liban, ropa pojawiła się na 170 km. plaż izraelskiego wybrzeża. 

Dość szybko udało się ustalić, że źródło wycieku znajdowało się około 50 km od brzegu, a mógł nim być przepływający tamtędy tankowiec. Możliwe, że powodu sztormu jego załoga nie była świadoma awarii. Z analizy zdjęć satelitarnych wynika, że wówczas znajdowało się tam dziewięć statków. - To więcej niż prawdopodobne, że uda nam się zlokalizować ten statek - powiedziała portalowi "Ynet" minister ochrony środowiska Gila Gamliel.

Od przedwczoraj zamknięta jest większość plaż. Im dłużej ropa będzie tam zalegać, tym większe będą szkody dla środowiska. Z tego powodu w sprzątaniu jej wojsku pomagają tysiące wolontariuszy. -  Dopóki jest zimno, mamy szansę. Kiedy się ociepli, ropa stanie się lepiąca i z mazi zamieni się w płyn - mówi strażnik rezerwatu Noam Matsri. Zdaniem władz, likwidacja wszystkich szkód może trwać wiele lat. 

Dla tysięcy ryb czy ptaków wyciek ropy to wyrok śmierci. Część plaż usiana jest żółwiami oblepionymi smolistą substancją. Większość z nich nawet nie zdoła dopłynąć do brzegu. Wolontariusze przewożą je do ośrodków weterynaryjnych. 

Na południu Izraela niedaleko Aszkelonu, na brzegu znaleziono ciało wieloryba. Sekcja zwłok wykazała, że w płucach miał ropę. 

Jeżeli statek zostanie zidentyfikowany, Izrael będzie mógł pozwać jego właściciela o szkody. Już teraz na sprzątanie plaż trzeba było wydać dziesiątki milionów szekli. Kwota ta zapewne wzrośnie. 

Wyciek nie uszkodził stacji odsalania wody. Według "Times of Israel", źródło 75 proc. wody w Izraelu jest bezpieczne.  

ŹRÓDŁO: AFP, REUTERS


INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Izrael | wyciek ropy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama