Francuski krajowy operator kolejowy SNCF został uznany za winnego w związku z zaniedbaniem, które doprowadziło do śmierci domowego kota, podróżującego we francuskim pociągu. Pojazd ruszył, mimo tego że na torach siedział przestraszony zwierzak.
Francuski operator kolejowy winny
W czerwcu operatorowi kolei postawiono zarzut "nieumyślnego wyrządzenia krzywdy zwierzęciu domowemu" , za co grozi we Francji grzywna w wysokości 450 euro. Organizacja prozwierzęca wnioskowała o znacznie wyższą karę w wysokości 75 tys. euro.
4 lipca paryski sąd ostatecznie ukarał operatora kolei SNCF grzywną w wysokości 1000 euro. Stwierdzono, że śmierć kota nastąpiła nieumyślnie. Obrońcy praw zwierząt byli innego zdania.
Do wypadku z udziałem kota doszło na stacji Montparnasse w Paryżu. Opiekunka zwierzęcia podróżowała wraz z córką pociągiem. Kotka Neko wyskoczyła z transportera i schowała się na torach - wynikało z relacji kobiety.
Kot na torach. Pociąg ruszył mimo tego
Kobieta poinformowało o sytuacji pracowników pociągu. Według jej zeznań nie zwrócili na nią większej uwagi, mówiąc, że to "nie ich sprawa" oraz że opiekunka powinna być odpowiedzialna za swojego kota. Jeden z pracowników kolei miał próbować wydostać kota spod pociągu, ale ten nie dał się złapać. Ostatecznie pociąg ruszył, miażdżąc zwierzę pod kołami. Właścicielka kota była załamana.
W związku z osobistą tragedią kobiety oraz przypuszczalne złamanie zasad ustawy dot. praw zwierząt w akcję wkroczyła organizacja 30 Millions d'Amis. Operator SNCF został pozwany za niezatrzymanie pociągu pomimo znajdującego się na torach kota i znęcanie się nad nim.
Operator SNCF twierdził po wypadku, że kota nie było widać, a obsługa pociągu nie wiedziała, że zwierzę się tam znajduje.












