Reklama

Emisje związane z produkcją mikroczipów rosną z roku na rok. Popyt na gadżety napędza emisje

Tajwan, czyli światowe centrum produkcji mikroczipów, ponosi coraz większe koszty środowiskowe związane z funkcjonowaniem tego przemysłu. Wraz ze wzrostem zapotrzebowania na te komponenty rośnie ich wpływ na klimat i środowisko.

Produkcja mikroprocesorów nie kojarzy się zwykle z ogromnymi zanieczyszczeniami. Fabryki czipów nie wyrzucają do atmosfery kłębów dymu, ale ich wpływ na stan naszego środowiska jest coraz istotniejszy. W ciągu ostatnich 5 lat Tajwan, gdzie wytwarzana jest większość światowych zaawansowanych technologicznie chipów, odnotował wzrost emisji gazów cieplarnianych, zużycia energii elektrycznej i wody przez firmy tworzące nowoczesne urządzenia.

Tajwan jest światowym centrum produkcji najbardziej zaawansowanych elementów elektronicznych wykorzystywanych we wszystkim od laptopów po smartwatche. Koncern Taiwan Semiconductor Manufacturing Company (TSMC) dostarcza około 90 procent najbardziej zaawansowanych na świecie chipów stosowanych w produktach high-tech, w tym w produktach Apple czy Sony.Gauthier Roussilhe z Royal Melbourne Institute of Technology w Australii i jego koledzy przeanalizowali raporty środowiskowe dotyczące 16 producentów chipów na Tajwanie, w tym TMSC, w latach 2015-2020.

Popyt na gadżety napędza emisje

Reklama

Zespół odkrył, że w badanym okresie emisje dwutlenku węgla z produkcji chipów rosły średnio o 7,5 procent rocznie, zużycie energii elektrycznej o prawie 9 procent rocznie, a zużycie wody o nieco ponad 6 procent rocznie.

Najbardziej prawdopodobnym powodem wzrostu jest zwiększenie produkcji chipów przez Tajwan, aby zaspokoić rosnący globalny popyt. Ale to nie wszystko. Wytwarzanie bardziej zaawansowanych chipów wymaga energochłonnego sprzętu, takiego jak promienniki ultrafioletowe, które zużywają o 50 procent więcej energii elektrycznej niż standardowe techniki produkcji chipów. Do tego Tajwan z odnawialnych źródeł pozyskuje zaledwie 5,5 proc. energii elektrycznej w kraju.

Produkcja chipów odpowiada za około 12 procent rocznych emisji gazów cieplarnianych na Tajwanie – ale do 2050 roku może to osiągnąć od 15 do 37 procent tamtejszego budżetu emisji.

Podobny problem może wkrótce dotyczyć także UE i USA. W związku z kryzysem na rynku półprzewodników i ich ciągłymi niedoborami, zachodnie kraje chcą w najbliższym czasie zdecydowanie zwiększyć własne możliwości produkcji zaawansowanych podzespołów. A to oznacza, że także tu pojawią się bardzo energochłonne fabryki mikroczipów. Przyjmowane w tym celu rozwiązania prawne nie kładą na razie zdaniem badaczy wystarczającego nacisku na zrównoważony rozwój tej branży na Zachodzie. Dziś nie ma nawet publicznie dostępnych danych dotyczących zużycia prądu i wody przez te fabryki w USA czy UE. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy