Reklama

W Odrze wykryto trującą substancję. Jest zakazana od 20 lat

W osadach z ujścia Odry wykryto szkodliwy związek chemiczny - tributylocynę (TBT). Nie jest ona stosowana w Polsce i Unii Europejskiej od 20 lat. Z badań opublikowanych w magazynie "Chemosphere" wynika, że jej poziomy zostały przekroczone w większości próbek pobranych w 2017 i 2018 roku.

O silnej toksyczności tributylocyny naukowcy wiedzą od lat 80. kiedy po raz pierwszy przeprowadzono na szeroką skalę badania w różnych portach na świecie. Tributylocyna jest składnikiem farb przeciwporostowych, którymi malowano kadłuby statków.

Porastanie kadłubów nie tylko spowalnia statki, wpływając na zwiększone zużycie paliwa, ale także przyspiesza ich korozję. Mechaniczne usuwanie porostów jest bardzo trudne i czasochłonne, dlatego w przemyśle stoczniowym zaczęto stosować farby zawierające biocydy.

Tributylocyna wykryta w wodzie z Odry

Wieloletnie badania wykazały, że TBT jest związkiem trwałym i toksycznym w środowisku. Z tego powodu od 2003 r. stosowanie tej substancji zostało zakazane zarówno w Polsce, jak i w Unii Europejskiej. Tributylocyna ulega wolno rozkładowi w środowisku wodnym i ma silną tendencję do akumulacji w osadach dennych. Wzrastające zasolenie wód oraz bardzo wolna ich wymiana z Morzem Bałtyckim sprzyja gromadzeniu się tributylocyny w osadach dennych Zalewu Szczecińskiego.

Reklama

"W 2009 roku naukowcy z Uniwersytetu Szczecińskiego przeprowadzili badania osadów Zalewu Szczecińskiego na potrzeby zagospodarowania urobku z pogłębiania toru wodnego. Badania wykazały obecność TBT w osadach. W związku z tym chciałem sprawdzić, jakie jest obecne stężenie tej niebezpiecznej substancji w osadach ujścia Odry" - powiedział PAP dr Przemysław Drzewicz, geochemik z Państwowego Instytutu Geologicznego w Warszawie.

Odra była zatruta już lata temu? 

Analiza danych z badań pozwoliła ustalić, że jedynie w 14 spośród 62 próbek pobranych w 2017 roku - oraz w 21 spośród 56 próbek z 2018 roku - poziom tributylocyny mieścił się w zakresie dopuszczalnych norm środowiskowych (do 60 µg/kg). W próbce pobranej w pobliżu stoczni remontowej Gryfia stężenie TBT wyniosło aż 3900 µg/kg. Naukowcy przyznają, że nie wiedzą, dlaczego w jednej próbce poziom tributylocyny okazał się bardzo wysoki - i jakie jest jej źródło. Ich zdaniem to powinno być przedmiotem dalszych badań.

"Zaskoczyło nas również odkrycie TBT w okolicy elewatorów zbożowych. Wiemy, że kiedyś była wykorzystywana jako środek grzybobójczy w magazynowaniu ziarna zbożowego" - powiedział Drzewicz. Dodał, że "trzeba się też przyjrzeć, gdzie tributylocyna jest jeszcze stosowana. Warto też wziąć pod uwagę, że tributylocyna może być produktem rozkładu związków, których stosowanie nie jest zakazane. Te związki powszechnie są wykorzystywane w farbach do malowania dachów i konstrukcji stalowych, ale także jako biocyd w wyrobach skórzanych, uszczelniaczach silikonowych, czy przy produkcji tworzyw sztucznych" - powiedział Drzewicz.

Największe stężenie TBT naukowcy odnotowali w pobliżu doków stoczni remontowych, portów i marin. Przypuszcza się, że głównym źródłem skażenia jest proces czyszczenia konstrukcji morskich i statków za pomocą piaskowania. Zdaniem dr. Drzewicza wyniki badań powinny przyczynić się do wprowadzania odpowiednich zabezpieczeń w procesie czyszczenia kadłubów statków, które ograniczyłyby rozprzestrzenianie się w środowisku nie tylko tributylocyny, ale i innych szkodliwych zanieczyszczeń (mikroplastik, metale ciężkie, rozpuszczalniki organiczne).

Czyszczenie statków przyczynia się do zanieczyszczeń

"Szczególną uwagę trzeba zwrócić na to, co się dzieje z pyłem unoszącym się w trakcie czyszczenia statków. Woda w doku, do której spada pył, powinna być odizolowana od rzeki i podlegać oczyszczeniu" - zauważył dr Drzewicz. Z badań wynika, że TBT jest obecna w osadach dennych Odry, nawet w miejscach odległych od portów, czy miast. Unosząca się chmura pyłu i cząstek farby - zauważają autorzy badania - dostaje się do wody, zanieczyszczając środowisko nie tylko TBT, ale także wieloma toksycznymi metalami. TBT może być wypłukiwana lub przemieszczana wraz z zawiesiną wodną.

Poruszenie osadów z dna rzeki mogą wywołać przemieszczające się statki, prądy spowodowane sztormami lub sztuczne pogłębienia dna. Właśnie takim mechanizmem naukowcy tłumaczą występowanie TBT także w miejscach znacznie oddalonych od źródeł jej emisji - również w cennych przyrodniczo obszarach objętych ochroną.

Zdaniem eksperta wyniki prac zespołu badawczego powinny wpłynąć na opracowanie szczegółowych regulacji dotyczących zanieczyszczeń chemicznych osadów dennych. Są one niezbędne przy zagospodarowaniu urobku z pogłębiania i ocenie jakości środowiska. Jest to też niezbędne do zarzadzania środowiskiem, ustalaniem sposobu jego użytkowania. Obecnie regulacje dotyczą bowiem tylko zanieczyszczeń wód.

Ekspert pytany o możliwe rozwiązania zabezpieczające, powiedział: "Trzeba zastanowić się, w jaki sposób prowadzić prace pogłębiające, jak zdeponować bezpiecznie osady, aby substancje szkodliwe nie przedostały się z powrotem do środowiska".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy