Reklama

Czy nasz herbowy ptak łamie konstytucję?

Poprawianie przez polski rząd szponów naszego herbowego ptaka na złote, o czym ostatnio głośno, to kosmetyka, bo na wielu reprodukcjach naszego godła owe szpony już takie są. Tak zresztą stanowi konstytucja - herbowy polski ptak ma mieć dziób i szpony złote. Gorzej, że zdaniem wielu ornitologów trzeba by zmodyfikować całe godło, jako że prawdopodobnie w ogóle nie mamy na nim orła!

Na pierwszy rzut oka sprawa jest prosta - wielki, drapieżny ptak o wielkim dziobie i silnych szponach musi być orłem. Otóż niekoniecznie. Dość powiedzieć, że nasz największy i najbardziej majestatyczny ptak szponiasty wcale nim nie jest. A być może to on znajduje się w godle Polski.

Sępy byłyby największe

Gdybyśmy mieszkali w południowej Europie albo na Bałkanach, o palmę pierwszeństwa pod względem wielkości wśród ptaków szponiastych walczyłyby sępy, ale te ogromne ptaki w Polsce już nie gniazdują i zapewne wcześniej nie gniazdowały. Naszym największym ptakiem szponiastym jest bez wątpienia bielik.

Reklama

To ptak, który idealnie pasuje do polskiego godła i historii o jego powstaniu. Oto legendarny Lech napotyka pod Poznaniem gniazdo dużego, białego ptaka z trzema pisklętami w gnieździe i zachwycony widokiem, zakłada osadę nazwana Gnieznem (pierwotnie: Gniezdnem). Ptak zaś ląduje na jego herbie, z czasem - na polskim godle.

Ów ptak mógł być albinosem, ale napotkanie całkowicie białego bielika jest wydarzeniem niezwykle rzadkim i doniesień o takich osobnikach w zasadzie nie ma. Przypisana bielikowi biała barwa dotyczy natomiast regularnie jego piór na ogonie - od tego wzięła się nazwa ptaka. Rozpostarcie ogona sprawia wrażenie, jakby zwierzę było białe i mogło to zrobić wielkie wrażenie na Lechu.

To zatem możliwe, że właśnie bielik - nasz największy ptak szponiasty i zarazem ptak o charakterystycznie białych piórach - był pierwowzorem polskiego godła. A skoro tak, to konstytucja się myli. Bielik nie jest orłem!

Bielik i "Człowiek z marmuru"

Niegdyś rzeczywiście go tak klasyfikowany i sformułowanie "orzeł bielik" nadal pokutuje w języku. Badania DNA i stopnia pokrewieństwa zwierząt wykazały jednak, że bielik nie należy do rodzaju orzeł, czyli Aquila. To zupełnie inny ptak, którego pokrewieństwo z orłami występuje dopiero na poziomie rodziny, względnie podrodziny. Inaczej mówiąc, orły i bieliki są krewnymi na tym samym poziomie co np. wilk i lis. A o lisie nie mówimy przecież per "wilk".

W Polsce żyją trzy, a od niedawna cztery gatunki orłów. To orzeł przedni spotykany głównie w Karpatach, na Mazurach, nad Biebrzą i na Pomorzu, a także sporadycznie spotykane u nas orzeł cesarski, orzeł stepowy (ostatni raz widziany u nas w 2017 roku na Śląsku) i od wiosny tego roku - orzeł południowy, który pojawił się w Polsce po raz pierwszy. Wszystkie są mniejsze od bielika i wyglądają inaczej niż on, mają też inny tryb życia - nie jest on chociażby tak mocno związany z wodą, wbrew łacińskiej nazwie tego rodzaju.

Bieliki należą do rodziny jastrzębiowatych, nazywane są także birkutami i ich związek z naszym godłem jest tak silnie zakorzeniony, że nawet Andrzej Wajda w "Człowieku z marmuru" nazwał swego bohatera Mateuszem Birkutem. To nie przypadek - bohater nosi nazwisko herbowego ptaka Polski.

Stopy i skok zdradzają ptaka

Ornitologowie jednak wcale nie są pewni, czy w naszym godle znajduje się właśnie bielik. Sylwetka jest trudna do przypisania, ale potężny dziób może należeć do bielika. Zdaniem prof. Tadeusza Mizery z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu, za tym, że to bielik jest uwidoczniony w polskim godle, świadczyć może także to, że na większości wersji skoki ptaka są nieopierzone.

To przystosowanie bielika do zanurzania nóg w wodzie i wyciągania z niej jego przysmaku, czyli ryb. Nagie stopy sprawiają, że pióra nie namakają podczas polowań. U orłów pióra porastają nogi aż po stopy, także ze skokami.

To jednak tylko jedna wskazówka. Ponieważ nasz herbowy ptak przedstawiany był przez wieki bardzo schematycznie i jego wizerunek się zmieniał, niezwykle trudno jest dojść do tego, jakiego pierwotnie gatunku dotyczył. Także analiza obecnego godła prowadzi donikąd.

Dr Tomasz Pietras z Uniwersytetu Łódzkiego pisał na łamach "Mówią Wieki": "W grę mogło wchodzić 10 gatunków: orzeł przedni, orzeł cesarski, orzeł stepowy, orlik grubodzioby, orlik krzykliwy, orzełek południowy, bielik wschodni, bielik, gadożer, zwany także krótkoszponem, oraz rybołów. Odznaczają się one cechami anatomicznymi widocznymi także w heraldycznych przedstawieniach polskiego orła. Ze względu na podobieństwa między gatunkami drapieżników oraz przede wszystkim schematyczność przedstawień orła w herbach nie da się określić jednego pierwowzoru."

Rybołów w godle?

Szczególnie ekscytująca jest koncepcja, iż w polskim godle nie mamy ani orła, ani bielika, ale... rybołowa. Zdaniem wielu ornitologów, to wręcz najbardziej prawdopodobne. Rybołowy bowiem pasują sylwetką i proporcjami do ptaka widocznego w naszym godle. Ponadto upierzenie tego ptaka jest rzeczywiście mocno jasne, wręcz białe, a gdy rybołów rozkłada skrzydła na swym umieszczonym wysoko na drzewie gnieździe i pokazuje jasny spód ciała, może wydawać się jednolicie biały.

Za rybołowem przemawia też opis z "Kroniki wielkopolskiej", która podaje, że mityczny Lech zatrzymał się w pobliżu "pewnego uroczego miejsca, gdzie były bardzo żyzne pola, wielka obfitość ryb i dzikiego zwierza, tamże rozbił swe namioty". Wspomniana obfitość ryb wskazuje na zbiorniki wodne, nad którymi żerują rybożerne ptaki. Bieliki chwytają ryby i stanowią one istotną część ich diety, jednakże jeszcze mocniej z tym typem polowania związany jest rybołów, którego łowy na ryby jest imponujące w swym rozmachu.

Rybołów nie jest tak wielki i imponujący jak orły czy bieliki, ale sposób życia, polowania i niezłomności tych ptaków z całą pewnością pozwala widzieć w nich zwierzę, które może stanowić symbol herbowy. W dawnych czasach rybołowy zapewne mogły być klasyfikowane przez ludzi jako ogólnie "jakieś orły". Dopiero dzisiaj wiemy, że to ptaki monotypowe, tworzące odrębną rodzinę, bez bliskiego pokrewieństwa z jakimikolwiek innymi ptakami szponiastymi. Słowem: unikalne. I niezwykle rzadkie w Polsce, dodajmy, gdzie ochrona rybołowów jest iście dramatyczna. W Wielkopolsce, na Pomorzu i Pomorzu Zachodnim, Ziemi Lubuskiej i na Mazurach zachowało się niewiele par. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama