Reklama

Wojna w Ukrainie to także wojna klimatyczna. Rosja utuczyła się na paliwach kopalnych

Rosja ze sprzedaży gazu i ropy uzyskuje 40 proc. swojego budżetu. O ile wielu innych producentów paliw kopalnych zdają się powoli rozumieć, że nadchodzi ich kres i dywersyfikują swoje gospodarki, to Rosja jest gigantem, który chce zatrzymać świat w miejscu, a nawet cofnąć go do przeszłości.

Federacja Rosyjska jest największym eksporterem gazu ziemnego na świecie oraz trzecim eksporterem ropy naftowej oraz węgla kamiennego. Rosja na sprzedaży ropy i gazu w samym 2021 roku zarobiła ok. 119 mld dolarów. Jednocześnie kraj ten wydaje rocznie na zbrojenia ok. 62 mld dolarów. Jak widać, przebicie jest tutaj dwukrotne. 

Jednak kraj ten jest oczywiście tylko jednym z największych producentów paliw kopalnych - do innych należą np. Stany Zjednoczone, Kanada, czy Australia. Jednak o ile duża część z tych krajów, zdając sobie sprawę z tego, że epoka paliw kopalnych coraz bardziej odchodzi w zapomnienie, rozwija inne gałęzie gospodarki, Rosja cały czas tkwi w starym modelu, inwestując dochody ze sprzedaży paliw kopalnych w zbrojenia, a nie w modernizację gospodarki.

Reklama

Polityka klimatyczna jak miecz Damoklesa

Ten strumień wkrótce się jednak skończy i to nie tylko za sprawą chęci odcięcia się od rosyjskich paliw kopalnych z powodu agresji na Ukrainę. Unia Europejska, która jest jednym z największych importerów rosyjskich paliw kopalnych, ma najbardziej ambitną politykę klimatyczną na świecie, zgodnie z którą Wspólnota ma kompletnie zminimalizować spalanie paliw kopalnych do 2050 r. To będzie bez wątpienia ogromny cios dla budżetu Rosji, który potężnie osłabi rosyjską gospodarkę, a także w konsekwencji najprawdopodobniej uszczupli jej zbrojeniowy budżet. O ile bowiem część ze sprzedaży tych surowców zostanie przekierowana np. do Chin, to Państwo Środka pomimo ciągłego wzrostu paliw kopalnych, jest też największym na świecie inwestorem w odnawialne źródła energii i chce osiągnąć neutralność klimatyczną w 2060 r. 

To, że Rosja może czuć się zagrożona planami polityki klimatycznej Unii Europejskiej i także z tego względu zdecydować się na agresję na Ukrainę, kiedy jeszcze jest na to wystarczająco silna, zauważył nawet wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej Frans Timmermans. Stwierdził także, że Rosja chce swoją agresją odwrócić uwagę własnego społeczeństwa od problemów wewnętrznych. A te także są związane z postępującym kryzysem klimatycznym.

Jak podaje portal Statista, wraz ze stopniowym wzrostem średniej temperatury w Rosji zwiększa się ryzyko występowania pożarów, które w 2020 roku w samym tylko Dalekowschodnim Okręgu Federalnym spaliły ponad osiem mln ha powierzchni leśnej. 

Klęski żywiołowe mogą stać się tam bardziej powszechne, stanowiąc zagrożenie dla ekosystemów, rolnictwa i zdrowia publicznego. W ostatnich latach na Syberii odnotowano fale upałów, a Morze Łaptiewów w Arktyce nie zamarzło w październiku 2020 r. po raz pierwszy w historii. Arktyka stanowi jedną piątą terytorium Rosji i jest domem dla 2,4 mln obywateli. Dodatkowo odmrażanie wiecznej zmarzliny, która jest bogata w zasoby naturalne i ma szczególne znaczenie dla przemysłu wydobywczego oraz wydobycia ropy naftowej i gazu, tworzy wysokie koszty ekonomiczne, ponieważ proces ten niszczy infrastrukturę.

Paliwa kopalne podpalają świat

To, że wojna w Ukrainie i kryzys klimatyczny mają to samo źródło - uzależnienie ludzkości od paliw kopalnych - zauważają także grupy aktywistyczne oraz naukowcy.

"Zaczęłam zastanawiać się nad podobieństwami między zmianami klimatu a wojną i okazało się, że korzenie obu tych zagrożeń dla ludzkości tkwią w paliwach kopalnych" - powiedziała Swietłana Krakowska, ukraińska naukowczyni, która brała udział w opracowaniu szóstego raportu Międzyrządowego Zespołu ds. Zmian Klimatu (IPCC). "Spalanie ropy, gazu i węgla powoduje ocieplenie klimatu i skutki, do których musimy się przystosować. Rosja sprzedaje te surowce i wykorzystuje pieniądze na zakup broni. Inne kraje są uzależnione od tych paliw kopalnych, nie uwalniają się od nich. To jest wojna o paliwa kopalne. Jest jasne, że nie możemy dalej żyć w ten sposób, to zniszczy naszą cywilizację". 

Wniosek jest więc prosty - żeby uniknąć realnego zagrożenia zniszczenia cywilizacji, poprzez katastrofę klimatyczną czy wojny, należy jak najszybciej odejść od paliw kopalnych. I to nie tylko tych rosyjskich, ale każdych, bo nigdy nie wiadomo, kiedy znów na handlu niszczących środowisko i ludzkie życie surowców, utuczy się kolejny dyktator - a właśnie taki model władzy obowiązuje dziś w wielu krajach będących wielkimi producentami ropy czy gazu - przykładem jest tu Arabia Saudyjska czy Wenezuela.

Mateusz Czerniak

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy