Reklama

Kolonializm ciągle trwa. I jest jedną z przyczyn zmian klimatu

W trzeciej części szóstego raportu Międzyrządowego Zespołu ds. Zmian Klimatu (IPCC), naukowcy po raz pierwszy wskazali kolonializm jako historyczną i aktualną przyczynę kryzysu klimatycznego, czyli największego globalnego zagrożenia dla ludzkości.

Kolonializm nie jest jednorodnym zjawiskiem, ale można go postrzegać jako podbijanie terenów i państw, któremu towarzyszą trzy rodzaje przemocy: przemoc kulturowa poprzez negację rdzennej kultury, przemoc ekonomiczna poprzez wyzysk ludności oraz przemoc polityczna poprzez ucisk i odebranie samostaniowienia mieszkańców.

Wpływ kolonializmu na przyrodę jest jasny i widać go poprzez ogromne kopalnie, zanieczyszczone rzeki i wyeksploatowane ziemie. Na wszystkich kontynentach kolonizatorzy wycinali lasy namorzynowe, łąki, lasy tropikalne i mokradła, aby zrobić miejsce dla kamieniołomów, plantacji, rancz, dróg i kolei.

Reklama

Fakt, że w raporcie IPCC znalazło się to jedno konkretne słowo, może nie wydawać się czymś wielkim, ale jest wprost przeciwnie. Wraz z każdym raportem IPCC publikuje podsumowanie dla decydentów. Podsumowanie to jest skrupulatnie analizowane i omawiane linijka po linijce - nie tylko przez najlepszych naukowców świata, ale także przez urzędników reprezentujących 195 rządów, które mają wpływ na końcowe brzmienie podsumowania i często formułują uwagi co do pojedynczych słów, czy zwrotów.

To, że "kolonializm" znalazł się w podsumowaniu, oznacza, że urzędnicy i naukowcy z całego świata dostrzegają znaczącą rolę, jaką to zjawisko odegrało w "podgrzewaniu" naszej planety i niszczeniu jej przyrody. Magazyn Atmos zauważył, że rola kolonializmu w wywołaniu kryzysu klimatycznego jest od dziesięcioleci częścią narracji ruchu na rzecz sprawiedliwości klimatycznej. Na przykład podczas zeszłorocznego COP26 brazylijska działaczka na rzecz ludności rdzennej Taily Terena otworzyła Pawilon Ludów Rdzennych, mówiąc, że "kolonializm spowodował zmiany klimatyczne", a rozwiązaniem jest "nadanie praw rdzennej ludności".

Czytaj teżPrezydent Palau na COP26: Równie dobrze możecie nas zbombardować

Kolonializm a zmiany klimatu

Jak doszło do tego, że "kolonializm" pojawił się w raporcie IPCC? Po pierwsze nie bez wpływu był fakt, że nad raportem pracowało tym razem więcej kobiet i osób o niebiałym kolorze skóry, a więc grup społecznych szczególnie dotkniętych przez to zjawisko. Po drugie, jak wskazuje Atmos, w ciągu ośmiu lat, jakie upłynęły od ostatniego raportu IPCC, nastąpiła eksplozja literatury wskazującej na związki między zmianami klimatycznymi a kolonializmem. Raporty IPCC kompilują natomiast wnioski z tysięcy istniejących już prac. Autorzy składają je w całość i przedstawiają opinii publicznej pełny obraz konsensusu naukowego.

Jedno z badań wskazujące związki między kolonializmem i zmianami klimatu zostało opublikowane w czasopiśmie "PNAS" w 2020 r. Para archeologów przeanalizowała w nim klimat na Wyspach Karaibskich i w południowo-zachodniej części Oceanu Indyjskiego. Badacze odkryli, w jaki sposób zmiany zostały spotęgowane przez historię kolonizacji i niesprawiedliwości. Karaiby borykają się z coraz intensywniejszymi huraganami napędzanymi przez ocieplające się oceany. Przewiduje się dodatkowo, że zagrożenia te będą narastać wraz ze zmianami klimatu spowodowanymi działalnością człowieka.

Naukowcy odkryli jednocześnie, że kolonizacja zmusiła mieszkańców wysp do odejścia od metod budowania odpornych na te zjawiska domów. Wykopaliska archeologiczne prowadzone na Karaibach ujawniły historię tworzenia okrągłych budynków z głęboko osadzonymi słupami wykonanymi z mocnego lokalnego drewna i lekkimi dachami krytymi strzechą. Jednak po kolonizacji wysp, europejska architektura wyparła tę tradycyjną. Dzisiejsze domy są wykonane ze zbrojonego betonu, a nie z lokalnie dostępnych materiałów, i łatwo ulegają zniszczeniu podczas huraganów. Zmniejsza to szansę na przetrwanie zabudowy i jej odbudowę po intensywnych burzach tropikalnych.  

Podobnie lasy i inne zasoby naturalne Madagaskaru zostały zniszczone przez Europejczyków, którzy chcieli czerpać większe zyski z tamtejszych kolonii. Dziś potomkowie rdzennej ludności zamieszkują biedniejsze tereny, na których widać efekty degradacji gleby, erozji i wylesiania, co sprawia, że ziemie te są jeszcze bardziej narażone na zmiany klimatu.

Kolonializm klimatyczny

Jednak związek kolonializmu ze zmianami klimatu to nie tylko relikt przeszłości. Obecnie koncepcja kompensacji emisji dwutlenku węgla jest również analizowana jako nowa forma tego zjawiska. To dlatego, że pozwala ona krajom rozwiniętym na wykorzystywanie pańśtw rozwijających się poprzez użycie ich niskich emisji dwutlenku węgla do rekompensowania swoich coraz większych emisji dwutlenku węgla.

Czytaj też: NFT ochronią Amazonię? To propozycja brazylijskiej firmy

Wiele firm zobowiązało się osiągnąć neutralność klimatyczną. Aby osiągnąć ten cel, coraz więcej z nich sięga po kredyty węglowe (z ang. carbon offsets). Według spółki doradztwa strategicznego McKinsey rynek dobrowolnych kredytów węglowych może do 2030 r. osiągnąć wartość nawet 50 mld dolarów. Termin "kompensacja emisji dwutlenku węgla" odnosi się do dwutlenku węgla, którego emisja jest zmniejszana, której uda się uniknąć lub który jest wychwytywany z atmosfery w celu zrekompensowania emisji wytworzonych w innym miejscu. 

Większość projektów kompensacji emisji dwutlenku węgla polega na ponownym zalesianiu. Ograniczenie emisji dwutlenku węgla poprzez sadzenie większej liczby drzew w krajach rozwijających się może wydawać się dobrym pomysłem. Jednak poprzez inicjatywy mające na celu spowolnienie tempa zmian klimatycznych bogatsze kraje dominują nad mniej  tymi biedniejszymi i ich mieszkańcami, co tworzy nową formę neokolonializmu - kolonializm klimatyczny. Bogate kraje inwestują w krajach globalnego Południa i dyktują, jak utrzymać ziemię i lasy ludziom, którzy mieszkają tam od tysięcy lat. Gdy nowa norma, którą ludzie posiadający władzę chcą, by przyjęła ludność rdzenna, koliduje z tym, jak grupy rdzenne zazwyczaj obchodzą się z własną ziemią, może to potencjalnie prowadzić do wysiedleń, a nawet przemocy. 

W 2014 roku Oakland Institute ujawnił, że Kenijska Służba Leśna, finansowana przez Bank Światowy, biła, groziła, a nawet aresztowała członków społeczności Sengwer, aby pozyskać ziemię pod uprawę leśną z przeznaczeniem na kompensację CO2. Na spotkaniu Organizacji Narodów Zjednoczonych w 2016 roku rdzenny przywódca z Wyspy Żółwi oskarżył kraje rozwinięte o prywatyzację i sprzedaż świętych lasów i ziemi, które są ich własnością. Projekty offsetu węglowego szkodzą ludności, zmieniając także system gospodarczy, na którym opiera się jej przetrwanie.

Większość projektów kompensacji emisji dwutlenku węgla jest zlokalizowana w krajach globalnego Południa, a większość jest kupowana przez kraje globalnej Północy. Zamiast więc pociągać rządy do odpowiedzialności i zmieniać istniejące wzorce produkcji i konsumpcji, podmioty w krajach rozwiniętych wykorzystują offset węglowy jako formę odpustu. Zmuszają kraje globalnego Południa do zmiany swoich gospodarek, aby te państw globalnej Północy mogły nadal emitować CO2

Jak więc zniwelować zjawisko kolonializmu klimatycznego? Po pierwsze poprzez zapewnienie współdecyzyjności rdzennym mieszkańcom w klimatycznych inwestycjach dotyczących ich ziem i przekształcenia krajobrazu, a także po prostu poprzez zwrot ich ziem. Ważne jest również finansowanie długoterminowych programów zarządzania ziemią przez rdzennych mieszkańców i zapewnienie rdzennym mieszkańcom autonomii w podejmowaniu decyzji o wydatkach, a także wykorzystywanie ekologicznej wiedzy lokalnych społeczności.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy