Reklama

​Grenlandia: Wybory wygrała lewicowa partia, przeciwna wydobyciu rzadkich surowców

Lewicowa partia Inuit Ataqatigiit wygrała wybory na Grenlandii. To oznacza koniec wyścigu międzynarodowych koncernów po nietknięte jeszcze i bardzo rzadkie surówce naturalne, jakie kryje ten region.

Inuit Ataqatigiit (IA) zdobyła 37 proc. głosów. To o 11 punktów procentowych więcej, niż podczas poprzednich wyborów. Tym samym lewicowa partia zdołała odsunąć od władzy Siumut, ugrupowanie rządzące Grenlandią od 40 lat. 

Reklama

Priorytetem Inuit Ataqatigiit jest ochrona środowiska. Partia opowiadała się za wstrzymaniem budowy kopalni w Kvanefjeld. Znajdują się tam złoża uranu oraz neodymu - pierwiastka, używanego w turbinach wiatrowych, pojazdach elektrycznych oraz samolotach wojskowych.

W rozmowie z duńskimi mediami publicznymi stojący na czele IA Mute Egede, odnosząc się do projektu powiedział, że "to się nie stanie". W zeszłym roku wsparcie od premiera Kima Kielsena i jego partii Siumut pomogło Greenland Minerals uzyskać wstępną zgodę na projekt.

Zdaniem Mikaa Mered, wykładowcy spraw arktycznych w szkole biznesu HEC w Paryżu, wynik wyborów "bez wątpienia spowolni rozwój górnictwa w Grenlandii".

Choć większość Grenlandczyków uważa, że górnictwo jest ważne dla uzyskania niepodległości od Danii, to kopalnia Kvanefjeld wzbudzała potężne kontrowersje. Kością niezgody była ochrona środowiska. - To nie jest tak, że Grenlandczycy nie chcą kopalni. Oni po prostu nie chcą brudnych kopalni - powiedział Mered, nawiązując do wydobycia m.in. uranu. - Grenlandczycy wysyłają jasny sygnał, że poświęcenie środowiska nie jest warte niepodległości i rozwoju gospodarki - stwierdził przywódca IA.

Agencja Reuters podkreśla, że to właśnie Egede, jako pierwszy otrzyma misję stworzenia nowego rządu. Potencjalnym partnerem koalicyjnym mogłaby być Naleraq, partia niepodległościowa, która również sprzeciwia się projektowi kopalni.

Zapowiedzi potencjalnego przyszłego premiera Grenlandii mogą być niepokojące dla zagranicznych koncernów. Jedna z australijskich firm wydała już 100 mln dol. na przygotowanie kopalni i technologii przez swojego chińskiego partnera, Shenghe Resources. Żadna z firm nie odpowiedziała na pytania agencji Reuters. - Dla nowego rządu wyzwaniem będzie wytłumaczenie światu, że Grenlandia jest nadal otwarta na inwestycje i chętna na projekty górnicze - powiedział Dwayne Menezes z think tanku Polar Research and Policy Initiative.

Grenlandia od lat jest łakomym kąskiem dla przemysłu wydobywczego. W 2019 r. wyspę chciał kupić ówczesny prezydent USA Donald Trump. Rząd Grenlandii wówczas stwierdził, że nie jest ona wystawiona na sprzedaż. Z kolei premier Danii całą sprawę uznał za "absurdalną".

Wyspa, na której mieszka 56 tys. osób, jest częścią Królestwa Danii, jednak posiada autonomię, którą zdobyła w 1978 r. Cztery lata później mieszkańcy regionu  w referendum opowiedzieli się za wyjściem z Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej. Grenlandia wystąpiła z niej w 1985 r. i nie jest obecnie, w przeciwieństwie do Danii, członkiem Unii Europejskiej. 

© 2021 Reuters

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Grenlandia | uran | neodym | kopalnia

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy