Reklama

Chiny – największy emitent i wielki inwestor w czystą energię

Często podnoszonym argumentem przez klimatycznych denialistów w dyskusji o polityce klimatycznej jest fakt, że – w ich mniemaniu – "co z tego, że Unia Europejska ścina emisje, skoro tak wielki emitent jak Chiny tego nie robi". Ale czy tego rodzaju stwierdzenie ma jakikolwiek sens?

Bez wątpienia Chiny są obecnie największym emitentem dwutlenku węgla na świecie. Kraj ten emitował przez ubiegłą dekadę około 10 miliardów ton CO2 rocznie. Dla porównania drugie na tej liście Stany Zjednoczone emitowały w tym czasie około pięć miliardów na rok, a cała Unia Europejska trzy miliardy.

Co jednak równie istotne, pod względem całościowych skumulowanych emisji z całej historii - a wyemitowany CO2 dziesiątki lat temu nadal jest w atmosferze i przyczynia się do efektu cieplarnianego - Chiny wyemitowały mniej CO2 - 200 mld ton - zarówno od USA (400 mld), jak i krajów UE (350 mld), zwiększając swoje emisje w znaczący sposób dopiero w ostatnich latach, co miało związek ze znaczącym wzrostem poziomu życia obywateli tego kraju. Mimo to emisje dwutlenku węgla w przeliczeniu na jednego Chińczyka są nadal zdecydowanie niższe (7,4 tony) niż na jednego mieszkańca Stanów Zjednoczonych (14,24 t), czy... Polski (7,92 t).

Reklama

Tak czy inaczej Chiny jako największy emitent muszą redukować swój wpływ na klimat, żebyśmy mieli szansę rzeczywiście zatrzymać kryzys klimatyczny. Ale czy robią cokolwiek w tym kierunku?

Neutralność klimatyczna

"Naszym celem jest osiągnięcie maksymalnego poziomu emisji CO2 przed 2030 rokiem i neutralności węglowej przed 2060 rokiem" - ogłosił prezydent Chińskiej Republiki Ludowej Xi Jinping w kwietniu 2020 roku podczas Zgromadzenia Ogólnego Organizacji Narodów Zjednoczonych. Dodatkowo prezydent Chin zapowiedział później, że od 2026 r. kraj będzie "stopniowo ograniczać" zużycie węgla i nie będzie finansować nowych projektów węglowych za granicą.

Mimo tych deklaracji Climate Action Tracker, międzynarodowa grupa naukowców i ekspertów ds. polityki klimatycznej, twierdzi, że obecne działania giganta na rzecz osiągnięcia tego celu są "wysoce niewystarczające". Chińskie wydobycie węgla w ubiegłym osiągnęło najwyższy w historii poziom 4,07 mld ton, co oznacza wzrost o 4,7 proc. w stosunku do roku poprzedzającego.

Zdaniem wielu ekspertów obniżenie emisji w Chinach jest możliwe do osiągnięcia, ale będzie wymagało radykalnej zmiany. Naukowcy z Uniwersytetu Tsinghua w Pekinie stwierdzili, że żeby rzeczywiście tak się stało, Chiny do 2050 r. będą musiały całkowicie zaprzestać wykorzystywania węgla do produkcji energii elektrycznej, zastępując go energią jądrową i odnawialną.

"Nowe elektrownie działają zazwyczaj przez 30-40 lat, więc Chiny będą musiały zmniejszyć moc nowszych elektrowni, a także zamknąć stare, jeśli chcą obniżyć emisje" - stwierdził w rozmowie z BBC badacz Philippe Ciais z Instytutu Środowiska i Nauki o Klimacie w Paryżu.

Jest jednak druga strona chińskiej polityki klimatycznej, która pozwala wierzyć w to, że osiągnięcie neutralności klimatycznej przez Chiny do 2060 roku będzie możliwe - gigantyczne inwestycje w odnawialne źródła energii.

Chiny liderem OZE

Chiny są bowiem obecnie bez dwóch zdań największym na świecie producentem energii wiatrowej i słonecznej, a także największym krajowym i zagranicznym inwestorem w energię odnawialną.

Państwo Środka w OZE zaczęło inwestować traktując je jako remedium na ogromne zanieczyszczenie powietrza w chińskich miastach. Już w 2005 roku Komisja Ochrony Środowiska chińskiego Narodowego Kongresu Ludowego zauważyła, że produkcja i konsumpcja energii z paliw kopalnych jest przyczyną 90 proc. emisji dwutlenku siarki w tym kraju.

Konsekwencje ekonomiczne i zdrowotne zanieczyszczenia powietrza w Chinach są dobrze zbadane. RAND Corporation oszacowała, że zanieczyszczenie powietrza w 2012 roku kosztowało Chiny 535 miliardów dolarów, czyli 6,5 procent produktu krajowego brutto, ze względu na utratę wydajności pracy. Dodatkowo badanie UC Berkeley wykazało, że zanieczyszczenie powietrza prowadziło do około 1,6 miliona zgonów rocznie, co stanowi około 17 procent wszystkich zgonów w Chinach.

Tego rodzaju trend budzi niepokoje wśród mieszkańców. A niepokoje budzą sprzeciw - Chen Jiping, były czołowy członek Komitetu Partii Komunistycznej ds. Politycznych i Legislacyjnych, powiedział w 2013 roku, że kwestie środowiskowe są główną przyczyną masowych protestów. A zachowanie porządku jest dla Partii Komunistycznej jednym z głównych celów.

Rozpoznając więc problemy z czystością powietrza, zmianami klimatycznymi oraz niepokojami społecznymi, Chiny masowo zaczęły inwestować w odnawialne źródła energii. Według raportu Programu Narodów Zjednoczonych ds. Środowiska "Global Trends in Renewable Energy Investment 2019" państwo to było największym inwestorem w energię odnawialną w ciągu ostatniej dekady, wydając prawie 760 miliardów dolarów w latach 2010-2019, co stanowi ponad dwukrotność 356 miliardów dolarów zainwestowanych w tym samym czasie przez USA.


Chiny nie tylko przodują na świecie pod względem całkowitej ilości zainstalowanej energii wiatrowej i słonecznej - z łączną mocą 288 gigawatów energii wiatrowej i 253 gigawatów energii słonecznej na koniec 2020 roku - ale również są głównym eksporterem technologii odnawialnych. Według Foreign Policy 30 proc. turbin wiatrowych oraz 70 proc. ogniw fotowoltaicznych jest wytwarzanych właśnie w tym kraju.

Dodatkowo w ubiegłym roku Chiny stworzyły swój własny, największy na świecie rynek handlu emisjami CO2. Według chińskich władz ma on przyczynić się do osiągnięcia połowy redukcji emisji dwutlenku węgla potrzebnej do osiągnięcia neutralności klimatycznej do 2060 roku.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy