Reklama

Fast fashion: stosy śmieci i szkody dla środowiska

Myśląc o nowych butach sportowych lub bluzie, być może nie zdajemy sobie sprawy, w jakim procesie zostały wyprodukowane. Branża modowa ma niestety destrukcyjny wpływ na środowisko i często wiąże się także z lokalnym wyzyskiem. Dlaczego powinniśmy unikać fast fashion?

Wyzysk, cierpienie, znaczne zanieczyszczenia lokalnych wód i środowiska. Za niską ceną ubrań z popularnych sieci odzieżowych, stoją właśnie te zjawiska. W Bangladeszu, Indiach i w Chinach wiele kobiet pracuje w fatalnych warunkach, ocierając pot z czoła. Wynagrodzenie za tę ciężką pracę jest niewyobrażalnie niskie. A to dopiero początek podróży po branży fast fashion. 

Na podium trucicieli

Na początek kilka faktów na temat fast fashion. Globalny przemysł modowy emituje 1,2 miliarda ton ekwiwalentu CO2 rocznie. To więcej niż emituje przemysł żeglugowy i lotniczy razem wzięte. 

Reklama

W Raporcie Światowego Forum Ekonomicznego (2021 r.) branżę modową wraz z łańcuchem dostaw określono się mianem trzeciego największego truciciela na naszej planecie (zaraz po przemyśle żywności i budownictwa), odpowiedzialnego za 5 proc. światowej emisji gazów cieplarnianych. Przemysł modowy emituje więc mniej więcej taką samą ilość gazów cieplarnianych rocznie, jak całe gospodarki Francji, Niemiec i Wielkiej Brytanii.

Masowa produkcja syntetyków

Skąd pochodzą te emisje? Jak podkreśla australijska organizacja Climate Council, żeby odpowiedzieć na to pytanie, trzeba spojrzeć na cały cykl życia ubrań. Chodzi więc nie tylko o produkcję, ale też o handel detaliczny, transport i wysyłkę, a także pozyskanie surowców. I to właśnie ten ostatni aspekt ma największy wpływ - około dwóch trzecich śladu węglowego odzieży pochodzi z produkcji włókien.

W szczególności wpływ na to ma nadmierne wykorzystanie włókien syntetycznych (których używa się do produkcji 65 proc. odzieży (dla porównania w przypadku bawełny jest to 21 procent). Włókna syntetyczne, głównie poliester i nylon, produkuje się z paliw kopalnych, a mianowicie z ropy naftowej. Szacuje się, że każdego roku do produkcji włókien syntetycznych zużywa się 342 miliony baryłek ropy naftowej.

Dlaczego używamy aż tak wielu włókien syntetycznych? Przede wszystkim ze względu na mniejsze koszty produkcji. Jednak niestety bawełna także ma wysokie koszty środowiskowe, ponieważ proces produkcji jest wodochłonny - do wyprodukowania kilograma potrzeba około 7,5-10 tys. litrów - a także często zastosowania pestycydów i nawozów, które same w sobie są wysokoemisyjne. 

Recykling ubrań sposobem na fast fashion

Jednym ze sposobów zmniejszenia tych emisji jest stosowanie recyklingu włókien, które - na tyle, o ile to technologicznie możliwie - byłyby wykorzystywane ponownie ze starych ubrań do produkcji nowych. Szacuje się, że w tym momencie mniej niż jeden procent odzieży jest przerabiany na nowe ubrania, a tylko około 15 procent ubrań jest w ogóle poddawanych recyklingowi. Reszta trafia na wysypiska lub jest spalana. Natomiast według Textile Exchange, poliester poddany recyklingowi mechanicznemu generuje o 70 proc. mniej emisji niż poliester pierwotny.

Bawełna organiczna

Podobnie kompleksowa ocena cyklu życia przeprowadzona przez Textile Exchange wykazała, że zamiana konwencjonalnej bawełny na bawełnę organiczną może zmniejszyć jej emisyjność o 46 proc. Obecne zasoby bawełny organicznej nie są w stanie zaspokoić popytu na tkaniny - mniej niż jeden procent całej produkcji bawełny to tego rodzaju produkt. 

Ale wykorzystanie bardziej zrównoważonych tkanin bez wątpienia odegra ważną rolę w ograniczaniu śladu węglowego mody w przyszłości. Może się to opierać na nowych technologiach, które są dopiero w powijakach, takich jak wytwarzanie włókien z odpadów rolniczych. Poza etapem materiałowym firmy mogą zmniejszyć zużycie energii w swoich magazynach, sklepach, biurach oraz na etapie transportu.

Szybko nie znaczy dobrze

Szczególnie ważna jest jednak zmiana zachowań konsumenckich i odejście od tzw. fast fashion, czyli traktowania ubrań jako zakupów na jeden sezon. Niezbędna redukcja emisji gazów cieplarnianych nie będzie możliwa, jeśli nie będziemy produkować mniej, kupować o wiele mniej i lepiej radzić sobie z wycofywaniem odzieży z użytkowania. Producenci muszą więc także zacząć produkować ubrania znacznie trwalsze. 

Przyszłością mody może być usługa, która zastąpi posiadanie na własność ubrań szybkim wypożyczaniem na żądanie z nieograniczonej globalnej puli strojów. To może sprawić, że nasza planeta stanie się lepszym miejscem, a moda przestanie być aż tak brudna.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama