Reklama

Raport w sprawie klimatu: Czerwony alarm dla ludzkości

Niebezpieczne ocieplenie klimatu widoczne jest już wszędzie na Ziemi. Wiele zmian jest nieodwracalnych i przebiegają one szybciej niż się spodziewano - wynika z najnowszego raportu Międzyrządowego Zespołu ds. Zmian Klimatu. Sekretarz generalny ONZ Antonio Guterres mówi, że to "czerwony alarm dla ludzkości".

Niszczycielski wpływ człowieka na klimat jest "stwierdzeniem faktu" - piszą naukowcy z Międzyrządowego Zespołu ds. Zmian Klimatu. Z ich ustaleń wynika, że w każdym możliwym scenariuszu zmian poziomu emisji globalne temperatury wzrosną do 2040 r. o 1,5 st. Celsjusza ponad poziom z lat 1850-1900. Ekstremalne zjawiska pogodowe będą pojawiały się z częstotliwością "bez precedensu w zapisach historycznych". 

Na ten raport świat czekał do ośmiu lat. To najbardziej kompleksowy opis zmian klimatycznych na Ziemi. Dokument opracowało ponad dwustu badaczy z całego świata, którzy przeanalizowali ponad 14 tys. artykułów naukowych. Później ostateczną treść dokumentu zatwierdzili przedstawiciele 195 państw, także Polski.

Reklama

Co ustalili naukowcy?

Globalne temperatury w latach 2011-2020 były o 1,09 st. Celsjusza wyższe niż w epoce przedindustrialnej. Ostatnich pięć lat było najcieplejszymi od 1850 r., a tempo wzrostu poziomu mórz jest niemal trzykrotnie wyższe, niż w latach 1901-1971. Działalność człowieka jest z 90 proc. pewnością głównym czynnikiem powodującym wycofywanie się lodowców i kurczenie się obszaru Arktyki pokrytego lodem. Jest "niemal pewne", że ekstremalnie wysokie temperatury, w tym fale upałów, stały się częstsze i bardziej intensywne od lat 50. ubiegłego wieku, podczas gdy temperatury ekstremalnie niskie stały się rzadsze i mniej intensywne. 

Raport stwierdza, że emisje gazów cieplarnianych mogą doprowadzić do przełamania kluczowego poziomu temperatury w niewiele ponad dekadę. Autorzy wskazują też, że "nie da się wykluczyć", że przed końcem stulecia poziom mórz wzrośnie o niemal dwa metry

W przypadku zjawisk związanych ze wzrostem poziomu morza, które w przeszłości zdarzały się raz na stulecie, jest już niemal pewne, że pod koniec XXI w. będą się zdarzać raz do roku. W wielu regionach najprawdopodobniej wzrośnie częstotliwość pojawiania się warunków pogodowych umożliwiających gwałtowne rozprzestrzenianie się pożarów. Przed połową tego wieku do września każdego roku Arktyka będzie niemal zupełnie pozbawiona lodu. 

Ta ocena sytuacji dokonana przez Międzyrządowy Panel ds. Zmian Klimatu (IPCC) jest zawarta w 42-stronicowym dokumencie, znanym jako Streszczenie dla Decydentów. - Dzisiejszy Raport Grupy Roboczej IPCC jest czerwonym alarmem dla ludzkości - stwierdził sekretarz generalny ONZ Antonio Guterres. - Jeśli już teraz połączymy siły, możemy uniknąć klimatycznej katastrofy, ale jak jasno stwierdza dzisiejszy raport, nie ma czasu na opóźnienia i nie ma miejsca na wymówki. 

Niezbędne cięcia emisji

Dwa lata temu stężenie dwutlenku węgla w atmosferze było wyższe niż kiedykolwiek przez ostatnie co najmniej 2 mln lat. W przypadku metanu i podtlenku azotu zanotowano stężenia najwyższe od 800 tys. lat. Od 40 lat każda kolejna dekada jest cieplejsza od poprzedniej. Wiele zmian zaobserwowanych w klimacie jest bezprecedensowych na przestrzeni tysięcy, jeśli nie setek tysięcy lat, a niektóre z nich - takie jak ciągły i coraz szybszy wzrost poziomu morza są praktycznie nieodwracalne.

Wiemy, że oceany nagrzewają się i ulegają zakwaszeniu, strefy klimatyczne przesuwają się w kierunku biegunów, zmienia się struktura opadów, lodowce się cofają. Mamy też coraz więcej dowodów wpływu człowieka na nasilanie się ekstremalnych zjawisk pogodowych takich jak fale upałów, susze, intensywne opady czy cyklony tropikalne.

Tylko szybka, głęboka i trwała redukcja emisji dwutlenku węgla, metanu oraz innych gazów cieplarnianych jest w stanie ograniczyć ocieplenie, co dałoby nam szansę na dostosowanie się do zmienionych, ale w miarę ustabilizowanych warunków klimatycznych. Dramatyczną alternatywą jest dojście do etapu samonapędzającej się spirali wzrostu temperatury i nawarstwiania się kolejnych negatywnych skutków, z którymi w pewnym momencie po prostu przestaniemy sobie radzić.

Raport stwierdza, że jeśli nie nastąpią szybkie i radykalne redukcje emisji gazów cieplarnianych do 2030 r., szanse zatrzymania wzrostu globalnej temperatury na poziomie poniżej 1,5 st. Celsjusza lub przynajmniej 2 st., będą już poza naszym zasięgiem. Bez odpowiednich działań może to nastąpić w ciągu najbliższych 20 lat.

Z dokumentu wynika, że spowodowane działalnością człowieka emisje gazów cieplarnianych już doprowadziły do ocieplenia o około 1,1 st. Celsjusza w porównaniu z okresem 1850-1900. Wniosek ten oparty jest o ulepszone zestawy danych obserwacyjnych do oceny historycznego ocieplenia, a także postępie w naukowym zrozumieniu reakcji systemu klimatycznego na emisje gazów cieplarnianych powodowane przez człowieka.

Raport przewiduje, że w nadchodzących dziesięcioleciach zmiany klimatyczne będą nasilać się we wszystkich regionach. Przy globalnym ociepleniu o 1,5 st. Celsjusza będą narastały fale upałów, czekają nas dłuższe ciepłe i krótsze zimne pory roku. Raport pokazuje też, że przy globalnym ociepleniu o 2 st. ekstremalne temperatury częściej będą osiągać krytyczne progi tolerancji dla rolnictwa i zdrowia ludzi.

Powołany przez ONZ Międzyrządowy Zespół ds. Zmian Klimatu został utworzony w 1988 r. Ma dostarczać przywódcom politycznym rzetelną wiedzę dotyczącą zmian klimatu, ich skutków i zagrożeń, a także przedstawiania strategii adaptacyjnych i łagodzących. Raporty IPCC są zatwierdzane i przyjmowane przez 195 państw tworzących zespół.

Komentarze Koalicji Klimatycznej

Urszula Stefanowicz, Polski Klub Ekologiczny Okręgu Mazowieckiego: Jeśli autorzy kolejnych wydań tych kompleksowych przeglądów wiedzy, jakimi są raporty IPCC, w coraz ostrzejszych słowach ostrzegają światowych decydentów, to politycy muszą ich w końcu posłuchać. Znaleźliśmy się już zbyt blisko przekroczenia zbyt wielu punktów krytycznych. W wielu regionach świata widzimy już wokół siebie sprzężenia zwrotne, które zaczęły napędzać proces ocieplenia. 

Kolejne części raportu, które mają być publikowane w przyszłym roku, z pewnością ponownie te skutki wypunktują. Przypomną nam też, że znamy już bardzo wiele rozwiązań mogących pomóc w złagodzeniu kryzysu, od energetyki, przez transport, po rolnictwo. Musimy tylko wykrzesać wolę polityczną do ich wykorzystania.

Prof. Zbigniew Karaczun z SGGW: Najnowszy raport IPCC musi ostatecznie zamknąć niechlubny rozdział w walce o klimat, w którym w przestrzeni publicznej było przyzwolenie na głosy ignorantów nauki, negujące wpływ działalności człowieka na zmianę klimatu. W świetle publikacji IPCC jest niepodważalne, że antropogeniczne emisje przyczyniają się do napędzania kryzysu klimatycznego. 

Musimy tego wymagać i egzekwować poprzez społeczne monitorowanie poczynań władzy oraz nasze decyzje podczas wyborów. Dziś nauka wysyła nam jasny komunikat: era paliw kopalnych, w tym węgla czy gazu, musi się natychmiast zakończyć - także w Polsce.

Krzysztof Jędrzejewski, rzecznik polityczny Koalicji Klimatycznej: Od porozumienia paryskiego, które jasno wskazało, dokąd zmierzamy i co musimy zrobić, aby zatrzymać zmianę klimatu, świat stracił kolejne sześć lat i nadal, coraz szybciej, pędzi ku katastrofie. W 2015 r. na zegarze była za pięć dwunasta. Teraz zostały nam już nie minuty, a sekundy. Naukowcy i społeczeństwa zdają sobie z tego sprawę. Politycy również, ale nie podejmują niezbędnych działań. Wnioski z najnowszej publikacji Międzyrządowego Zespołu ds. Zmian Klimatu muszą zmobilizować decydentów do przedstawienia na listopadowym COP26 w Glasgow planu rzeczywistych, globalnych działań, adekwatnych do skali wyzwania, jakim jest rozpędzający się kryzys klimatyczny. Naukowcy ostrzegają, że czas na zatrzymanie wzrostu globalnej temperatury poniżej 1,5 st. Celsjusza dramatycznie się kurczy. Decyzje i działania podjęte w tej dekadzie będą kształtować przyszłość następnych pokoleń. Emitenci i politycy nie mogą się już zasłaniać brakiem wiedzy lub naukowych dowodów. Muszą się liczyć z tym, że za brak właściwych działań zostaną pociągnięci do odpowiedzialności.

Anna Ogniewska z Greenpeace Polska: Dla Polski raport IPCC oznacza jedno - nie możemy dłużej zwlekać z przygotowaniem planu odejścia od spalania węgla do 2030 r., Niewiele później musimy zrezygnować z wykorzystania gazu ziemnego. Rząd powinien przestać prowadzić krótkowzroczną politykę "od wyborów do wyborów" i zadbać o bezpieczną przyszłość dla nas, przyszłych pokoleń, a także dla polskiej gospodarki. Już dziś powinniśmy wykorzystywać dostępne środki, w tym pochodzące z funduszy unijnych, na budowę gospodarki neutralnej dla klimatu.

Wojciech Kukuła, starszy prawnik w Fundacji ClientEarth Prawnicy dla Ziemi: Dzięki nauce wiemy, że kluczowe jest jak najszybsze osiągnięcie neutralności klimatycznej. Polska energetyka węglowa jest najbardziej emisyjnym przemysłem w UE, dlatego musimy wnieść sprawiedliwy wkład we wspólny wysiłek redukcyjny. Tego wymagają nasze międzynarodowe zobowiązania, np. te zawarte w obowiązującym od niedawna europejskim prawie klimatycznym, ale także powinności rządu wobec własnych obywateli, którzy już teraz odczuwają skutki wieloletnich zaniedbań w polityce klimatycznej.

Dominik Olędzki z Koalicji Klimatycznej: Najnowszy raport IPCC jest drogowskazem dla ludzkości. Od tego, czy wybierzemy właściwą drogę, zależy życie obecnych i przyszłych pokoleń. Ostatnie fale upałów, kolejne rekordy temperatur, susze, rozprzestrzeniające się pożary, a także nawalne deszcze i gwałtowne powodzie, czy huraganowe wiatry to sygnały ostrzegawcze, które wysyła nam Ziemia. 

Ekstremalne zjawiska pogodowe, spotęgowane działalnością człowieka, nie omijają także Polski i bezpośrednio wpływają na bezpieczeństwo żywnościowe oraz zagrażają naszemu zdrowiu i życiu. Nawet minimalny wzrost temperatury ma znaczenie i sprawia, że świat, w którym żyjemy, staje się mniej przewidywalny i mniej bezpieczny, a nasze życie staje się coraz bardziej zagrożone.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy