Wrony znalezionej na warszawskiej Chomiczówce nie udało się uratować. "Osłabiona, nie uciekała, widać było, że jej stan jest poważny" - mówi Beata Niedomagała, nauczycielka biologii, jedna z pierwszych osób, które zorientowały się, że z warszawskimi wronami dzieje się coś złego.
Warszawa. Masowo padają wrony i inne ptaki
"Wronę zawieźliśmy do ptasiego azylu. Niestety już w trakcie transportu dostała drgawek i odeszła" - relacjonuje pani Beata. Jak dodaje, chore ptaki są osowiałe, nie uciekają. Bardzo łatwo dają się złapać. A to w przypadku dzikich ptaków oznacza, że problem jest poważny.
Oprócz wron nietypowe objawy zdradzają też kawki oraz niektóre gołębie. Choroba lub zatrucie postępuje w bardzo szybkim czasie. Ptaki maja zaburzenia równowagi, trudności z lotem i chodzeniem. Przed śmiercią pojawiają się konwulsje.
Redakcja programu "Czysta Polska" Polsat News o tym, że problem jest poważny mogła przekonać się na własne oczy. Podczas rozmowy z panią Beatą reporterzy zauważyli kolejną, dziwnie zachowującą się wronę. Ptak był osłabiony, nie mógł nawet przeskoczyć ogrodzenia na parkingu.
"Coś się tutaj dzieje niedobrego" - stwierdziła Beata Niedomagała. Pod okiem kamery założyła rękawice ochronne i samodzielnie schwytała schorowanego ptaka. Wrona trafiła do azylu.

Co się dzieje? Pobrano próbki w kierunku m.in. ptasiej grypy
Sytuacją zaniepokojeni są ornitolodzy. "Padają krukowate" - informuje Hubert Mateuszczyk, ornitolog z Zarządu Zieleni m.st. Warszawy. "Nie mamy jednak pewności, czy jest to jedna choroba, czy kilka różnych czynników". Dlatego, jeśli zauważymy chore ptaki, najlepiej przenosić je w rękawicach lub wzywać służby miejskie.
Dziwnie zachowujące się ptaki widziane były nie tylko na Chomiczówce. Po zamieszczeniu informacji na Facebooku, podobne sygnały zaczęły docierać także z innych części Bielan, Saskiej Kępy, Żoliborza i Mokotowa.
Sprawa wydaje się być poważna. Specjalny komunikat wydało Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Ptaków (OTOP). "Skala jest dosyć duża. Na terenie całej Warszawy znaleziono kilkadziesiąt martwych ptaków" - mówi Monika Klimowicz z OTOP.
Póki co nie wiadomo, co dolega zwierzętom. "Trudno jednoznacznie określić przyczynę" - informuje ekspertka. "Być może jest to jakiś wirus". Zastanawiające jest jednak, dlaczego patogen atakuje tylko ptaki krukowate. Z tego względu, jak i z powodu dużego obszaru, można wykluczyć m.in. celowe otrucie.
Zgłoszenia o martwych ptakach wpłynęły już do Powiatowego Lekarza Weterynarii w Warszawie. Jak mówi lek. wet. Izabela Śmiechowicz-Molęcka, próbki pobrano w czterech przypadkach. Ich badaniami zajmie się Państwowy Instytut Weterynaryjny - Państwowy Instytut Badawczy w Puławach.
"Będzie to badanie w kierunku ptasiej grypy i rzekomego pomoru drobiu" - informuje Izabela Śmiechowicz-Molęcka, Powiatowy Lekarz Weterynarii w Warszawie. Wyniki badań mają być znane na początku przyszłego tygodnia.













