To niezwykle podobne sytuacje. Trzy tygodnie temu w Starym Masiewie wojskowa ciężarówka uderzyła w żubra i zwierzę zginęło. Opinię publiczną obiegły wówczas rozdzierające serce zdjęcia, na których jeden z towarzyszy zabitego żubra stał nad jego ciałem zdezorientowany. Nie minął nawet miesiąc od tego wstrząsającego wydarzenia i mamy podobne.
Tym razem na trasie między Hajnówką a Białowieżą z wojskowym pojazdem zderzyły się dwa żubry. I oba nie żyją. Jeden żubr padł na miejscu, drugiego trzeba było dobić.
Wydarzenie miało miejsce około godziny 2.50 w nocy z niedzieli na poniedziałek. Kierowcy ciężarówki nic się nie stało. Był trzeźwy.
Kpt. Iwo Sawa z Żandarmerii Wojskowej w Lublinie poinformował, że przy drodze Hajnówka-Białowieża znajdowało się stado siedmiu żubrów, dwa z nich zostały potrącone przez wojskową ciężarówkę gdy przebiegały przez drogę. Iwo Sawa dodał, że w sprawie będzie powołany biegły, aby ustalić jak doszło do zdarzenia.
Śmierć żubrów to wielka strata dla stada
Instytut Biologii Ssaków PAN w Białowieży poinformował, że żubry śmiertelnie potrącone przez wojskową ciężarówkę to dwie samice: dorosła krowa i młoda jałówka. Prof. Rafał Kowalczyk z tego instytutu, który rano pojechał na miejsce wypadku powiedział PAP, że zwierzęta leżały przy drodze w odległości kilkudziesięciu metrów, co wg. niego może oznaczać, że po potrąceniu pierwszego żubra kierowca się albo nie zatrzymał, albo nie wyhamował i uderzył w kolejnego żubra. Może to także - jak ocenił - świadczyć o tym, że kierowca pojazdu wojskowego mógł przekroczyć dozwoloną na tej drodze prędkość. Podał, że na tej drodze, od ok. dwóch lat obowiązuje dla ciężarówek ograniczenie prędkości do 60 km/h wprowadzone w związku z budową zapory na granicy z Białorusią.
Kowalczyk powiedział, że stado siedmiu żubrów było widziane przy tej drodze od jakiegoś czasu, była o tym wiedza wśród mieszkańców, którzy przekazywali te informacje apelując o zachowanie ostrożności. Żubry tam żerowały.
Prof. Rafał Kowalczyk podkreślił, że każda strata żubra to wielka szkoda dla dzikiej przyrody Puszczy Białowieskiej. "To są co prawda dwa żubry z ok. 800 (żyjących w puszczy-PAP) ale strata każdego osobnika jest dotkliwa" - podkreślił.
Żubry wpadają pod ciężarówki wojskowe
Zarówno Stare Masiewo sprzed trzech tygodni, jak i Hajnówka oraz Białowieża są ostoją największego ssaka lądowego Polski i Europy. To także region położony blisko granicy białoruskiej, na której wciąż trwają napięcia i kryzys migracyjny.
Właśnie tutaj żubrów jest szczególnie dużo, a Stare Masiewo leży na skraju Białowieskiego Parku Narodowego i w zasadzie niemal przy samej granicy.
Wojsko, w tym Żandarmeria Wojskowa zapewnia, że żołnierze służący rotacyjnie przy granicy z Białorusią przechodzą instruktaż uświadamiający im, jaki to teren, że są tam dzikie zwierzęta i jak się należy zachowywać na drogach przebiegających m.in. przez Puszczę Białowieską.














