Wycinka, tramwaj i martwe jeże. Sprawie w Krakowie przyjrzy się policja
Oprac.: Katarzyna Nowak
Policja prowadzi postępowanie w sprawie szczątków jeży, które miały zostać zabite przy okazji kontrowersyjnej budowy linii tramwajowej do Mistrzejowic w Krakowie. O sprawie zaalarmowali aktywiści miejscy działający na rzecz przyrody.
Aktywiści donieśli, że podczas prac nad budową linii tramwajowej ucierpiały jeże. Dodali, że wcześniej w rejonie wyciętych drzew leżały też martwe gołębie. Zaapelowali o wstrzymanie wycinki.
"Wygląda na to, że poszatkowano rodzinę jeży podczas inwestycji drogowo-tramwajowej" - poinformowała Akcja Ratunkowa dla Krakowa w mediach społecznościowych. Według aktywistów w okolicy ul. Młyńskiej, gdzie trwa wycinka drzew pod budowę linii tramwajowej, swoje siedliska mają jeże.
W zeszłym tygodniu rozpoczęto budowę nowej linii tramwajowej, która budzi kontrowersje ze względu na poszerzenie jezdni i wycinkę 1059 zdrowych drzew. Aktywiści oraz okoliczni mieszkańcy blokowali wycinkę kilka dni temu.
Co na to miasto?
Do sprawy odniosło się miasto Kraków. Jak przekazało, partner prywatny, odpowiedzialny za budowę linii do Mistrzejowic, poinformował Zarząd Dróg Miasta Krakowa, że we wskazanym przez mieszkańców, ogrodzonym miejscu robót przy ul. Młyńskiej 6, znalezione zostały szczątki zwierząt. Firma Gülermak zawiadomiła o zdarzeniu nadzór przyrodniczy.
Oględzin miejsca dokonali policjanci i technik kryminalny w obecności przedstawicieli Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. Po spisaniu protokołu przez policję szczątki zwierząt zostały zabrane przez Miejskie Przedsiębiorstwo Oczyszczania.
Rzecznik prasowy małopolskiej policji Sebastian Gleń potwierdził PAP, że w sprawie prowadzone jest postępowanie. Ze wstępnych ustaleń wynika, że mogła to być prowokacja, a rozczłonkowane truchło ktoś mógł podrzucić w nocy, po zakończeniu prac robotników. Dowodem na to mogłyby być m.in. stopień wyschnięcia sierści oraz drewna.
Martwe jeże, wycinka i tramwaj
Miasto Kraków podkreśliło, że w miejscu budowy linii tramwajowej "wykonawca zachowuje wszelkie możliwe po jego stronie środki ostrożności, dotyczące bytowania tam zwierząt". Budowa odbywa się pod nadzorem środowiskowym. Pracownicy zostali uczuleni na "wszelkie przypadki zagrażające występującym tu zwierzętom".