Reklama

Wilki u drzwi. Czy ludzie mogą żyć bezpiecznie w ich sąsiedztwie?

Przyrodników cieszą informacje o odradzającej się populacji wilków w Europie. Mieszkańcy miejscowości, gdzie pojawiają się te drapieżniki, nie wykazują aż takiego entuzjazmu. Czy wilki i ludzie rzeczywiście mogą żyć blisko siebie, tak by jednym i drugim nie działa się krzywda?

Nie tylko w Polsce zadajemy sobie takie pytania. Debata w tej sprawie trwa także m.in. w Niemczech i na Słowacji. W Hiszpanii, gdzie żyje największa europejska populacja wilków, licząca nawet do 2,5 tys. tych drapieżników, mimo wielu sprzeciwów, już za dwa tygodnie w życie ma wejść przepis zakazujący polowania na te zwierzęta, a potrzeba odpowiedzi na pytania kto i w jaki sposób powinien zarządzać populacją wilka, wróci z jeszcze większą siłą.

Czy ludzie mogą czuć się bezpiecznie, żyjąc na tych samych terenach co wilki? Właśnie na tak postawione pytanie odpowiedzi szukali naukowcy z brytyjskiego Uniwersytet w Leeds i hiszpańskiego Uniwersytetu Oviedo. Badania prowadzili właśnie w Hiszpanii, a odpowiedź, jakiej udzielają, może się okazać nie dość satysfakcjonująca dla żadnej ze stron sporu. 

Reklama

Kogo chronić, ludzi czy wilki?

Naukowcy obserwowali różne społeczności wiejskie, zarówno żyjące na terenach, gdzie wilki nigdy nie zniknęły, jak i takich, gdzie zwierzęta te dopiero zaczynają się pojawiać lub mogą pojawić w ciągu najbliższej dekady.

Pierwszy wniosek z badania jest taki, że nie ma uniwersalnych rozwiązań, które by można było wprowadzić wszędzie. Doskonałym tego przykładem jest wykorzystywanie psów stróżujących, specjalnie szkolonych do odpierania ataków wilków. Okazuje się, że w niektórych regionach hodowla takich psów sprawdza się doskonale, w innych jest to rozwiązanie niemal zupełnie nieskuteczne.

- Główny problem na obszarach, gdzie żyją ludzie i wilki, często nie dotyczył samych zwierząt, a presji ekonomicznej i społecznej z powodu zagrożenia, jakie niosą źródłom utrzymania, kulturze i autonomii lokalnych społeczności - mówi główna autorka Hanna Pettersson.

Pochodząca ze Szwecji naukowiec uważa, że dotąd badano przede wszystkim to, co sprzyja powstawaniu konfliktów między ludźmi a wilkami, natomiast nie skupiano się na czynnikach sprzyjających rozwiązywaniu problemu.

Dołącz do ZIELONA INTERIA także na Facebooku

- Wilki to piękne stworzenia, przez wielu podziwiane, ale przysparzają społecznościom rolniczym bardzo wielu problemów. Te społeczności już dziś są narażone z powodu niesprzyjających warunków rynkowych, czy marginalizacji społecznej - wyjaśnia naukowiec, dodając, że przetrwanie tych społeczności ma często "kluczowe znaczenie dla zachowania ich bogatego dziedzictwa kulturowego, czy zrównoważonych praktyk produkcji żywności".

- Teraz, gdy wilki wracają do miejsc, w których wyginęły przed dziesięcioleciami, a nieraz stuleciami, kluczowe wyzwanie to przygotowanie na to i wspieranie społeczności, by mogły się do tego przystosować i rozkwitać dzięki powrotowi wilków, a czasem nawet pomimo ich powrotu - wyjaśnia Pettersson, podkreślając, że w niektórych przypadkach korzyści ekonomiczne z pojawienia się wilków może nieść agroturystyka, bo to właśnie te drapieżniki zapewniają naturalną regulację ekosystemów, na przykład poprzez kontrolowanie liczby roślinożerców.

Możliwe, że najważniejszym wnioskiem z pracy międzynarodowego zespołu naukowców jest to, że znaczenie ma praca z poszczególnymi społecznościami w celu znalezienia rozwiązań dostosowanych do ich lokalnych potrzeb i warunków. Nie zastąpią tego ogólne rozwiązania techniczne i prawne.

Wyniki badań opublikowali w magazynie "Frontiers in Conservation Science".

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje