Reklama

​Syzyfowe prace, atakowane białogłowy i inhalacje używkami, czyli jak się pozbyć parku

Urząd gminy Wilkowice w województwie śląskim otrzymał nietypową petycję od mieszkańców. Chodzi o lokalny Park Wolności, a dokładniej rzecz biorąc o wycięcie z niego drzew.

Część mieszkańców Wilkowic, których domy znajdują się w okolicach parku, narzeka na bujną roślinność, która ma stwarzać szereg różnych problemów.  

"Jesienią, z nadmiernie wyrośniętych drzew spadają na nasze posesje tony liści, które sprzątamy w zasadzie od października aż do grudnia. Syzyfowa praca, którą wykonujemy, przekracza już siły starszych sąsiadów, a młodszych, fizycznie sprawnych, ogarnia głęboka frustracja, wywołująca wręcz depresję połączoną z nerwicą" - piszą autorzy petycji.

Mieszkańcy narzekają także na hałasujące ptaki, przez które nie mogą spać. Zwierzęta są także nazywane "szkodnikami" oraz "bezwzględnymi czereśniożercami".

Reklama

Złość sąsiadujących z parkiem właścicieli posesji wywołuje także "blokowanie" sygnału telewizyjnego przez drzewa, a także padający z nich cień, który przeszkadza w walce z emisjami dwutlenku węgla, ponieważ - jak utrzymują autorzy petycji - przez to na dachach domów trudniej zamontować panele fotowoltaiczne.

Pojawiają się także kwestie bezpieczeństwa. Mieszkańcy piszą o "złym człowieku", który ma w bujnej roślinności parku czaić się na ich "dobra". Jako "dobra" autorzy petycji rozumieją "żony, matki i córki". "Niejeden z nas był przez swoją białogłowę informowany o tym, że ktoś za nią szedł, gonił, albo zaczepiał. I być może czasami to jest tylko imaginacja, to jednak lęk jest prawdziwy" - piszą autorzy wniosku.

Przez istnienie parku w takiej formie cierpieć ma także moralność. Wiosną i latem mają w nim przebywać "hałaśliwe grupy", od których nie tylko czuć alkohol, ale i nielegalne używki "zażywane w formie inhalacji". "Kiepski to przykład dla naszych milusińskich i trudno nam się pogodzić, że nasze dzieci są w taki sposób demoralizowane" - podkreślają mieszkańcy. 

Twórcy petycji najlepiej chcieliby usunięcia całej roślinności i zastąpienia jej inną, niższą. Są jednak świadomi, jak zaznaczają, że to może być zbyt duży projekt i proponują go przeprowadzić w etapach. 

Przeciwni temu są działacze ekologiczni. - Ufamy, że władze nie przychylą się do irracjonalnych żądań. Od lat gmina zmaga się z poważnym problemem smogu, z którym walkę podjęli lokalni mieszkańcy, mobilizując również gminę do konkretnych działań. Wycinka drzew, spełniających szalenie istotne funkcje oczyszczające powietrze byłaby działaniem szkodliwym i wbrew dobru mieszkańców. Poza tym w czasach poważnego kryzysu bioróżnorodności i grożącej nam katastrofy klimatycznej drzewa są naszymi sprzymierzeńcami w walce o ocalenie naszej wspólnej przyszłości  - mówi Radosław Ślusarczyk, prezes Pracowni na rzecz Wszystkich Istot.

Pod petycją podpisało się 98 osób. Pod postem gminy część komentujących stwierdza, że została wprowadzona w błąd, bo petycja miała dotyczyć posprzątania parku.

Pracownia przypomina, że w prestiżowym czasopiśmie "The Lancet Planetary Health" opublikowano wyniki badania na ośmiu milionach osób z trzech różnych kontynentów. Wyniki są jasne: zieleń ma kluczowe znaczenia dla zdrowia fizycznego i psychicznego ludzi. Jest także ważna dla długości życia.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: ochrona przyrody | wycinka drzew

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy