Reklama

Ludzka hipokryzja w sprawie zwierząt. Jedne są przyjaciółmi, inne skazujemy na śmierć

To, co jemy, jest kwestią umowną. Dlaczego bowiem możemy zamówić jajecznicę z bekonem z wieprzowiny, a gulasz z psa jest zakazany? To, gdzie wystawiamy granice w jedzeniu zwierząt, zależy tylko od nas.

To, w jaki sposób dzielimy zwierzęta na różne kategorie, jest kształtowane przez krzyżującą się i ewoluującą mieszankę czynników, opartych na ludzkiej psychologii, normach kulturowych, bezpośrednich doświadczeniach i medialnym przekazie. Arbitralna różnica między jedzeniem niektórych zwierząt a dbaniem o inne, jest określana mianem "karnizmu". 

Karnizm - co to znaczy?

Karnizm to termin stworzony przez amerykańską psycholożkę społeczną Melanię Joy. Ten system przekonań polega na wierzeniu w różnice między zwierzętami, które jemy, a tymi, które trzymamy jako zwierzęta domowe. Kiedy jednak przyjrzymy się tej sprawie bliżej, te "różnice" okazują się fikcją - przykładowo według wszelkich badań świnie są tak samo lub nawet bardziej inteligentne od psów. Dla wielu ludzi łatwiej jest więc nie zastanawiać się nad tym zbyt głęboko, żeby nie zmieniać jadłospisu.

Reklama

Karnizm według Joy jest niewidoczny zarówno w sensie społecznym, psychologicznym, jak i fizycznym. Przykładowo, w sensie fizycznym, mimo że szacuje się, że każdego roku w Stanach Zjednoczonych zabija się około 10 miliardów zwierząt lądowych dla ich mięsa, to większości z nich obywatele nigdy nie widzą przed ich śmiercią. Są one bowiem trzymane w zamkniętych ośrodkach, niewidocznych dla opinii publicznej i mediów. System ten jest także niewidoczny, ponieważ jest tak bardzo rozpowszechniony i zakorzeniony, że jego zasady są postrzegane jako zdroworozsądkowe i oczywiste. 

Cztery kategorie zwierząt

Na podstawie badań i ankiet Garrettowi Broadowi z Uniwersytetu Fordham udało się zidentyfikować cztery kategorie zwierząt, które ludzie utrzymują w swoich schematach myślowych. Dzielą je na towarzyszy, dzikie zwierzęta, zwierzęta gospodarcze i szkodniki. Każdą z tych kategorii ludzie łączyli z innym zestawem zobowiązań moralnych i idealnych form ochrony prawnej.  Do grupy towarzyszy zaliczano zwierzęta domowe, głównie psy i koty, ale także konie czy króliki. O tych zwierzętach ankietowani wypowiadali się ze szczerą miłością i przywiązaniem oraz popierali zdecydowane prawa mające na celu ich ochronę.  Przedstawicielami zwierząt dzikich była megafauna, taka jak małpy człekokształtne, słonie i wieloryby. Ludzie wierzyli, że zwierzęta te zasługują na szacunek i możliwość życia wolnego od ludzkiej kontroli, a wielu twierdziło, że zmuszanie ich do występów w cyrkach jest nieetyczne. 

Respondenci mieli jednak niejednoznaczny stosunek do etyki trzymania dzikich zwierząt w ogrodach zoologicznych, które ich zdaniem posiadają cenne możliwości edukacyjne i ochronne.  Do zwierząt gospodarskich zaliczono nie tylko świnie, kurczaki, krowy i ryby, ale także ośmiornice czy aligatory. Uczestnicy wyrażali nadzieję, że zwierzęta te nie będą poddawane nadmiernemu okrucieństwu, a w niektórych przypadkach dostrzegali moralną dwuznaczność własnej konsumpcji mięsa. W większości jednak starali się nie myśleć o tym zbyt wiele. Jeśli chodzi natomiast o szkodniki, do których ankietowani zaliczali szczury czy karaluchy, to odmawiali im oni wszelkich praw, stwierdzając, że w ogóle nie postrzegają je jako zwierzęta. 

"Ludzkie" zwierzęta. Dlaczego nie jemy psów czy kotów?

Według niektórych badaczy prawdopodobne jest, że nie chcemy jeść mięsa zwierząt, którym przypisujemy ludzkie cechy. Potwierdzeniem tej tezy może być stosunek do jedzenia kotów, psów, słoni, delfinów czy małp. Podobnie jak fakt, że spożywanie postrzeganych za odległych od naszego gatunku ryb, rzadko jest przedmiotem poważnych wątpliwości moralnych.

Na inny aspekt zwrócił natomiast uwagę Peter Singer, znany australijski etyk wykładający na Uniwersytecie Princeton.

"Gdyby ludzie żyli ze świniami, opowiadaliby historie o mądrych rzeczach, które robiły ich świnie. Myślę, że jesteśmy niesympatyczni wobec ryb, ponieważ są zimne, oślizgłe i nie wydają głosu. Gdyby setki ryb wciągniętych w sieć krzyczały w taki sposób, w jaki krzyczałyby świnie, nie sądzę, żeby ludzie mogli to znieść" - stwierdził. 

Jednak nawet bez krzyku ryb, jeśli zastanowić się bardziej nad kwestią arbitralności zjadania zwierząt, nietrudno dojść do wewnętrznego zgrzytu. Dlatego w całym procesie akceptacji zastanego kulturowego porządku rzeczy tak ważną rolę pełni wyparcie

Wyparcie faktów

W jednym z badań przeprowadzonych przez naukowców z Uniwersytetu Queensland, jego uczestnicy zostali poproszeni o zjedzenie kawałka wołowiny lub orzecha nerkowca. Następnie poproszono ich o wskazanie wszystkich zwierząt, które ich zdaniem zasługują na moralną troskę. Na koniec poproszono ich o spojrzenie na zdjęcie krowy i ocenienie jej zdolności umysłowych. Uczestnicy, którzy jedli wołowinę, wskazywali, że ich zdaniem mniej zwierząt zasługuje na moralną troskę i oceniali krowę jako posiadającą mniejsze zdolności umysłowe, niż uczestnicy, którzy zjedli orzechy nerkowca. Wyjaśnienie tego mechanizmu jest proste - negowanie posiadania rozumu przez zwierzęta, które jemy, jest sposobem na usprawiedliwianie zjadania mięsa tych konkretnych zwierząt. 

W innym eksperymencie autorstwa badaczy z tego samego uniwersytetu uczestnicy zostali poproszeni o napisanie krótkiego eseju na temat tego, skąd pochodzi mięso. Połowie powiedziano, że po napisaniu eseju dostaną kawałek wołowiny lub jagnięciny do zjedzenia, a drugą połowę poinformowano, że dostaną jabłka. Kiedy badacze przygotowywali talerze i sztućce do degustacji żywności, naukowcy poprosili uczestników o jeszcze jedną rzecz - pokazali im obrazek przedstawiający krowę lub jagnię i poprosili o ocenę zdolności umysłowych tego zwierzęcia. Okazało się, że uczestnicy, którzy w nagrodę za esej mieli dostać mięso, w większym stopniu negowali zdolności umysłowe zwierząt, niż ci nagrodzeni jabłkami. 

Mateusz Czerniak

Dołącz do ZIELONA INTERIA także na Facebooku

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: prawa zwierząt | zwierzęta domowe | ochrona zwierząt

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy