Reklama

​Kolejne pożary w Kalifornii. Wydano nakazy ewakuacji

Prawie 1,5 tys. strażaków walczy z pożarami w Kalifornii. Do tej pory spłonęło ponad 6 tys. hektarów gruntów.

Pożar, nazwany "Alisal", rozpoczął się w znajdującym się o 30 km na północny zachód od miasta Santa Barbara kanionie. Do tej pory strażakom udało się opanować go zaledwie w pięciu procentach. Do walki z żywiołem wysłano prawie 1,5 tys. strażaków. "Główną przeszkodą jest silny wiatr, który ograniczył liczbę bezpiecznych miejsc, gdzie można powstrzymać ogień" - napisano w raporcie.

Stanowa straż pożarna przyznała, że przyczyna pożaru jeszcze nie jest znana.

Biuro Szeryfa hrabstwa Santa Barbara wydało nakaz ewakuacji dla części mieszkańców regionu. Władze zamknęły także autostradę 101, oraz zawiesiły lokalne trasy kolejowe.

Reklama

Gubernator Kalifornii Gavin Newsom poinformował, że stan zabezpieczył federalne środki na 75 proc. kosztów walki z ogniem.

Chwilowe ustanie silnego wiatru, pozwoliło strażakom zatrzymać ogień zaledwie kilkaset metrów od rancza zmarłego w 2004 r. byłego prezydenta USA Ronalda Reagana. To właśnie tam Reagan spotykał się m.in. z królową Elżbietą II i Michaiłem Gorbaczowem, ostatnim przywódcą Związku Radzieckiego.

Kalifornia coraz częściej boryka się z pożarami. Tylko do sierpnia spłonęło 250 proc. więcej terenów, niż w 2020 r., który sam w sobie był uznany za najgorszy w historii pożarów stanu.  Wówczas w Kalifornii spłonęły tereny niewiele mniejsze od województwa podkarpackiego.

Naukowcy przypominają, że za ocieplenie planety, i idące za tym coraz częstsze pożary lasów, odpowiada działalność człowieka, w tym spalanie paliw kopalnych. Agencja AFP zauważa, że problem pożarów nasila także trwająca od lat w Kalifornii susza.

Źródło: Reuters, AFP

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy