Człowiek doprowadził do wyginięcia dużych zwierząt na Madagaskarze

Działalność człowieka związana z hodowlą bydła i wypalaniem lasów przyczyniła się do wyginięcia dużych zwierząt na Madagaskarze - informują naukowcy na łamach pisma „Scientific Reports”.

Lemury wielkości goryli, mamutaki, czyli ptaki nieloty o wysokości do trzech metrów czy karłowate hipopotamy to tylko niektórzy reprezentanci tzw. megafauny Madagaskaru. Wszystkie te gatunki wyginęły po przybyciu ludzi na wyspę.

Działalność człowieka zniszczyła Madagaskar

Okazuje się jednak, że największych spustoszeń prawdopodobnie nie poczynili pierwotni łowcy-zbieracze, ale hodowcy, którzy wypalali lasy na dużą skalę, pozbawiając zwierzęta ich naturalnych siedlisk. Dopiero ta działalność, idąca w parze z polowaniami, doprowadziły ostatecznie do wymierania zwierząt.

Z najnowszych badań wynika, że przekształcanie krajobrazu na potrzeby hodowli bydła występuje na Madagaskarze mniej więcej w tym samym czasie, kiedy zanikają duże zwierzęta. Miało to miejsce ok. tysiąc lat temu.

Reklama

Badacze odkryli, że megafauna Madagaskaru przetrwała kilka okresów suszy w ostatnich sześciu tysiącach lat. Pierwsze ślady bytności człowieka pojawiają się ok. dwóch tys. lat temu. Mniej więcej tysiąc lat temu na stanowiskach archeologicznych pojawia się dużo więcej węgla drzewnego i kości zwierząt udomowionych, takich jak bydło i psy.

Wypalanie lasów zabiło Madagaskar 

"Wyniki naszych badań sugerują, że zajmowanie i przekształcanie przestrzeni, poprzez wypalania lasów na potrzeby wypasu zwierząt, a nie zwykła obecność łowców, doprowadziło do wyginięcia dużych zwierząt na wyspie" - opisuje główny autor artykułu, Sean Hixon z Instytutu Geoantropologii Maxa Plancka w Jenie (Niemcy).

PAP
Dowiedz się więcej na temat: Madagaskar
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy