Agresywnie rośnie w polskich ogródkach. Niewiele osób wie, że jest zakazany

Prawie każdy ma tę roślinę w swoim ogrodzie, gdyż jest niezwykle ekspansywna, rośnie w nadzwyczajnym tempie i zajmuje coraz to nowe tereny. Niewielu z nas ją wyrywa i usuwa. Może dlatego, że nie wie, że rdestowiec jest rośliną inwazyjną, której uprawy i rozmnażania oraz wprowadzania do środowiska surowo zabrania polskie prawo. Mamy zatem na ogródkach gatunki ścigane.

Niewiele osób wie, że w ich ogrodach może rosnąć zakazany rdestowiec
Niewiele osób wie, że w ich ogrodach może rosnąć zakazany rdestowiec 123RF/PICSEL

Wielu ogrodników i działkowców może być nawet zdumionych na widok rdestowca. Ta roślina rośnie niczym bambus. Każdego dnia przyrasta o kila centymetrów, a może osiągnąć nawet 3 metry wysokości. Do bambusów upodabniają go także stwardniałe i puste w środku łodygi.

Ta niesamowita i bardzo agresywna roślina łatwo zarasta ogrody i działki, a jest to nie tylko niebezpieczne, ale i regulowane prawnie.

Rdestowiec atakuje polskie ogródki

Rdestowiec ostrokończysty jest bowiem uznawany za jedną ze 100 najbardziej inwazyjnych gatunków na świecie, a niebezpiecznym czyni go tempo wzrostu. Do tego stopnia, że walka z jego ekspansją często wygląda jak walka z wiatrakami. Jednego dnia usuwa się rośliny, po kilku wyrastają nowe.

Chwila nieobecności i oto mamy w ogrodzie wysokie, twardniejące i brązowiejące łodygi, które zostawione same potrafią stworzyć całe gaje. Wypierają one konkurencję, zabierają dostęp do słońca, gleby i wody, bowiem system korzeniowy tych roślin potrafi być mocno rozbudowany. Rozłogi zaś pozwalają rdestowcowi rozmnażać się wegetatywnie.

Rdestowiec ostrokończysty atakuje polskie ogrody
Rdestowiec ostrokończysty atakuje polskie ogrodypiep600123RF/PICSEL

To bardzo istotne, bowiem w takich warunkach, jakie napotykają ona chociażby w Polsce, nie wytwarzają nasion. Wynika to stąd, że u nas rosną osobniki wytwarzające głównie kwiaty żeńskie. W naturze nasiona są roznoszone przez wodę, co jest spotykane raczej u roślin związanych ze zbiornikami wodnymi czy bagnami.

Jakby tego było mało, pędy rdestowca mają dużą siłę i potrafią przebić nawet beton. Co za tym idzie, są w stanie uszkodzić bruk, asfalt, schody, tarasy, ściany budynków. To ich przystosowanie do tego, że w naturze rosną na nieużytkach i terenach ruderalnych. Muszą tam sobie jakoś radzić.

Wiosenne kwiaty potrafią zaskakiwać. Potrafisz je rozpoznać? [QUIZ]

Wiosenne kwiaty potrafią zaskakiwać. Potrafisz je rozpoznać? [QUIZ]

Krewniak szczawiu i rabarbaru zarasta Polskę

Ta roślina należy do goździkowców. Jej krewnymi są nie tylko nasze rdesty, ale również chociażby szczaw, rabarbar czy gryka. Oryginalne rdestowce rosły niegdyś na Dalekim Wschodzie, ale w czasie kontroli mocarstw zachodnich nad Chinami w XIX w. zostały uznane za bardzo atrakcyjne z uwagi na wygląd i tempo wzrostu.

Podobne do bambusów łodygi robiły wrażenie na Europejczykach, a dorosłe rdestowce wytwarzały bardzo delikatne, białe albo kremowe kwiaty układające się w wiechy. Rzeczywiście, są piękne, pojawiają się nawet jesienią (co miało uatrakcyjnić ogrody o tej porze roku) i uważano, że mogą dostarczyć pokarmu dla pszczół i dobrego miodu. Tym samym w 1825 r. rdestowce trafiły z Chin do ogrodów Wielkiej Brytanii, gdzie sadzono je na potęgę. Tak się zaczęło.

Rdestowiec japoński i jego zdrewniałe łodygi
Rdestowiec japoński i jego zdrewniałe łodygiMichael GasperWikimedia

Dzisiaj w Polsce spotykamy trzy gatunki inwazyjnych rdestowców. To rdestowiec ostrokończysty, zwany także japońskim, a także rdestowiec sachaliński znany z wysp Sachalin, Kurylów, Hokkaido i Honsiu. Trzecim jest rdestowiec pośredni, zwany też czeskim, którego nazwa mogłaby sugerować iż pochodzi z Czech. Tylko w pewnym sensie, bo to hybryda - mieszaniec rdestowca japońskiego z rdestowcem olbrzymim powstała w Japonii, ale opisana w Czechach. Te gatunki roślin zresztą dość często tworzą mieszańce.

Rdestowiec sachaliński trafił w 1864 r. do ogrodów i parków carskiej Rosji, a stamtąd przetransportowano go do Wielkiej Brytanii i innych krajów, także Polski. Dzisiaj jego zasięg jest trudny do oszacowania. Pod koniec XIX w. był już na terenie naszego kraju. Rdestowca ostrokończystego zanotowano w 1882 r. w Wielkopolsce (Gniezno), a także pod Wrocławiem i na wybrzeżu Bałtyku.

Walka z rdestowcem w ramach igrzysk olimpijskich

Nie jest to może roślina, która wywołuje jakąś koszmarną plagę, ale może zarosnąć tereny, z których nikt jej nie usunie. Wielka Brytania na przykład ma spory problem z rdestowcami i nawet rządowe projekty walki z jego gatunkami.

A nie jest to łatwe, bo zdolności regeneracyjne rdestowca są ogromne. Jak czytamy na stronie GDOŚ:

W granicach wtórnego zasięgu rdestowiec ostrokończysty rozmnaża się przede wszystkim wegetatywnie, poprzez rozrost i regenerację kłączy oraz pędów. Nowa roślina może rozwinąć się z 1-centymetrowego fragmentu kłącza o wadze nie przekraczającej 0,7 g, podobnie jak z niewielkiego odcinka pędu zawierającego pojedynczy węzeł, umieszczonego w glebie lub w wodzie. Kłącza rdestowca ostrokończystego, podobnie jak i pozostałych rdestowców, charakteryzują się szybkim wzrostem, rozrastając się na odległość 5-7 m do nawet 20 m od rośliny macierzystej.

Można go połamać, uszkodzić, a on i tak się odtworzy. Do legendy przeszła walka Brytyjczyków z rdestowcami porastającymi tereny igrzysk olimpijskich w Londynie w 2012 r. Kosztowała kilkadziesiąt milionów funtów.

Tych szybko rosnących roślin można się obawiać, co więcej - ustawa o ochronie przyrody zabrania wprowadzania ich do środowiska, sadzenia, uprawy. Teoretycznie posiadanie tej rośliny wymaga zgody Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska.

Można jednak z tej agresywnej rośliny może być pewien pożytek. Azjatyckie rdestowce mają tendencję do gromadzenia w swych tkankach metali ciężkich i dzięki temu można się nimi posłużyć do odzyskiwania skażonych metalami terenów. Tylko jednak pod kontrolą, tak aby potem łatwo było zebrać takie rośliny wraz z zakumulowanymi szkodliwymi pierwiastkami i spalić.

Wiosna w ogrodzie. Najpiękniejsze krzewy są łatwe w uprawieInteria.tv

Polecamy

INTERIA.PL
Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd na stronie?
Dołącz do nas