Reklama

Szwajcaria: Ojciec wymusił strajkiem głodowym parlamentarną sesję na temat zmiany klimatu

Naukowcy zajmujący się klimatem wygłosili w szwajcarskim parlamencie przemówienia na temat zagrożeń związanych z globalnym ociepleniem. Wydarzenie to zostało zainicjowane przez strajk głodowy sfrustrowanego szwajcarskiego ojca, który w zeszłym roku stanął u progu budynku parlamentu.

Guillermo Fernandez, ojciec trójki dzieci, zakończył 39-dniowy strajk głodowy w grudniu, kiedy rząd spełnił jego żądanie zorganizowania sesji. 

"To naprawdę fantastyczne uczucie być tutaj wiedząc, że dzisiaj fakty zostaną przedstawione parlamentowi i całemu narodowi szwajcarskiemu" - powiedział Reutersowi na Placu Federalnym, gdzie odbywał się strajk". "Po tym zobaczymy, którzy politycy wezmą odpowiedzialność dla dobra naszych dzieci, a którzy zignorują te kwestie" - dodał.

Czytaj też: Matura 2022: Język angielski. Zobacz odpowiedzi i arkusz CKE

Reklama

Wzrost temperatury w Szwajcarii przekroczył już dwa stopnie Celsjusza, czyli około dwukrotnie więcej niż średnia światowa, kurcząc jej niegdyś potężne lodowce i stwarzając nowe zagrożenia suszą i lawinami skalnymi pośród rozmarzającej zmarzliny. Szwajcaria, jeden z najważniejszych ośrodków finansowych, zobowiązała się do osiągnięcia zerowej emisji gazów cieplarnianych do 2050 roku, jednak jej działania zostały uznane za "niewystarczające" przez Climate Action Trackera, stronę internetową monitorującą działania rządów w walce z globalnym ociepleniem.

Czytaj też: Młodzieżowy Strajk Klimatyczny protestuje przeciw wojnie w Ukrainie. "Paliwa kopalne zabijają"

Powolne działania

Szwajcarskie władze stwierdziły, że inicjatywa mająca na celu zaprzestanie używania paliw kopalnych w Szwajcarii do 2050 roku jest zbyt daleko idąca. W ciągu dwóch lat kraj ten przeprowadzi referendum w sprawie propozycji zakazu sprzedaży paliw kopalnych po 2050 roku, z niewielkimi wyjątkami. 

"Szwajcaria ma obowiązek: jej wysoka konsumpcja oznacza, że w większym stopniu przyczynia się do kryzysu klimatycznego i kryzysu bioróżnorodności, ale również ponosi konsekwencje" - powiedziała Julia Steinberger, ekonomistka ekologiczna z Uniwersytetu w Lozannie, członkom parlamentu, którzy zapisali się na tę sesję fakultatywną.

Czytaj też: Wielka Brytania: Aktywiści protestują przeciwko ropie z Rosji blokując dystrybucję paliwa

Jak powiedział jeden z urzędników, na sesję przyszło tylko 100 osób, czyli mniej niż połowa z 246 zaproszonych. Ławy zarezerwowane dla grupy prawicowej zdominowanej przez Partię Ludową (SVP) były prawie puste.

Sonia Seneviratne, klimatolożka z ETH Zurich, która brała udział w obradach, powiedziała, że czuje się nieco rozczarowana powolnością działań rządu.

"Czuję, że mamy środki, by to zrobić. Jesteśmy jednym z najbogatszych krajów, więc powinno to być możliwe" - powiedziała agencji Reuters.

Na zewnątrz zgromadziło się około 200 demonstrantów i demonstrantek, niektórzy przebrani za termometry, a jeden za dinozaura, aby zilustrować możliwy los ludzkości. "Nie mam wielkich nadziei" - powiedziała Camille Mariethoz z Fribourga. "Nie sądzę, by jedno wydarzenie mogło wszystko zmienić" - dodała.

© 2021 Reuters

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy