Reklama

Tajemnica leśnej galaretki rozwiązana?

Grzyb, wypluty przez zwierzęta skrzek, a może wydzielina ślimaka? Tajemnicza galaretka występuje w polskich lasach, ale niewielu wie, czym tak naprawdę ona jest.

Galaretowata substancja występująca w polskich lasach budzi wielkie zainteresowanie grzybiarzy, spacerowiczów i przyrodników. Widziana często w Karkonoszach galaretka stanowi tajemnicę od długiego czasu.

Jedna z teorii o pochodzeniu tej substancji wydaje się jednak po części potwierdzona naukowo.

Niestrawiony skrzek

Naukowcy dociekający pochodzenia galaretki twierdzą, że jest ona prawdopodobnie niestrawionym i niezłożonym żabim skrzekiem, który napęczniał w żołądkach zwierząt, które z kolei zwróciły go po spożyciu. Co ciekawe, niektóre zwierzęta wiedzą, że zjedzenie takiego skrzeku nie jest dla nich bezpieczne, a inne, które go połknęły, na szczęście zwracają niechciany składnik diety. Po połknięciu skrzek pęcznieje w brzuchu i wywołuje ból żołądka.

Reklama

W kontakcie z wilgocią śluzowaty skrzek napęczniał, dlatego prawdopodobnie wygląda jak galaretowata chmurka. Śluz pełni funkcję ochronną żabich jajeczek.

Taką też teorię potwierdza Karkonoski Park Narodowy, który opublikował tegoroczne zjawisko zauważone po raz kolejny. "W 2015 roku duńska badaczka Marie Roland opisała, że jest to żabi lub ropuszy skrzek, który został wydalony przez drapieżniki, np. ptaki, po upolowaniu i zjedzeniu płazów" - czytamy w opublikowanym na Facebooku poście.

Park dodaje jednak, że sprawa pochodzenia galaretki nie jest rozstrzygnięta w 100 proc. Eksperci zaprzeczają jednak, że galaretka jest grzybem. Podejrzewano wcześniej, że może to być kisielnica przeźroczysta, jednak grzyb ten rośnie na drzewach.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Las | polska przyroda

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy