Reklama

​Komisja Europejska popiera Czechy w sporze z Polską w sprawie Turowa

Potwierdzam, że Komisja Europejska złożyła w środę wniosek o interwencję przed Trybunałem Sprawiedliwości UE w sprawie Czechy przeciwko Polsce - poinformowała rzeczniczka KE Vivian Loonela.

Komisja już w grudniu informowała, że zgadza się z niektórymi zarzutami Czech wobec Polski w sprawie naruszeń unijnego prawa. Obejmowały one nieprawidłowe stosowanie dyrektyw w sprawie oceny oddziaływania na środowisko oraz konsultowania się z opinią publiczną i krajami sąsiednimi przedłużania działania kopalń. 

Reklama

Rząd w Pradze zarzucił Polsce przed unijnym trybunałem, że kopalnia Turów zabiera regionom przygranicznym wodę i powoduje zanieczyszczenia powietrza. W zeszłym miesiącu TSUE nakazał Polsce natychmiastowe wstrzymanie działania kopalni do czasu wydania ostatecznej decyzji w tej sprawie. 

Choć Warszawa i Praga deklarowały chęć negocjacji, spór eskalował dwa dni temu, gdy Czechy wystąpiły do TSUE o ukaranie Polski grzywną 5 mln euro dziennie za odmowę wykonania postawienia o wstrzymaniu pracy kopalni Turów. Dodatkowo Czechy zażądały ponad 40 mln euro na przebudowę infrastruktury wodnej w regionach wokół Turowa.

Kwestię dołączenia KE do sporu przed TSUE mogła przesądzić odmowa polskiego rządu dostosowania się do wydanego przez TSUE nakazu wstrzymania pracy kopalni. 

Organizacje pozarządowe już wcześniej alarmowały, że możliwe rozwiązanie konfliktu na mocy porozumienia między rządami w Warszawie i Pradze, poza TSUE, może stworzyć niebezpieczny precedens, który pozwoli krajom uniknąć odpowiedzialności za łamanie unijnego prawa. 

"Spór między Polską i Czechami uwydatnia odpowiedzialność, jaką ponosi komisarz środowiska Virginijus Sinkevičius wobec unijnych obywateli, by stosować unijne prawo" - mówiła Petra Urbanova, prawniczka fundacji Frank Bold, dodając, że w tej sprawie komisarz musi się upewnić, że Polska będzie przestrzegała zobowiązań dotyczących ochrony środowiska.

Koniec wydobycia w Turowie, koniec elektrowni

Wiceminister aktywów państwowych Artur Soboń oświadczył w środę rano, że zaprzestanie wydobycia węgla w Turowie oznacza zaprzestanie pracy bloków elektrowni, w tym nowego bloku 500-megawatowego, które odpowiadają za nawet 7 proc. energii w polskim systemie energetycznym. Jego zdaniem wykonanie postanowienia TSUE sprawiłoby, że nie byłoby powrotu do wydobycia węgla w Turowie ze względu na naturalne procesy związane z obecnością wód lub osuwaniem warstw ziemi. 

W wywiadzie dla Polskiego Radia 24 wiceminister stwierdził również, że rozstrzygając w sprawie Turowa, TSUE będzie dysponował większą ilością informacji, niż to było do tej pory i "będzie miał na swoim biurku drugi wniosek, strony polskiej, o uchylenie tego środka zabezpieczającego, który został nałożony na podstawie informacji, które trybunał posiadał". 

Nowe informacje, które mogą wpłynąć na decyzję TSUE, to - w opinii Sobonia - kwestia ekranu filtrującego, zabezpieczającego poziom wód gruntowych między kopalnią a otoczeniem, który był uzgodniony ze stroną czeską. - Miał zostać zakończony w 2023 r., a jest już ukończony i czeka na odbiór we wrześniu tego roku - powiedział Soboń, dodając, że warunki zabezpieczające są przez Polskę wypełnione, niezbędne jest jednak porozumienie międzyrządowe z Czechami.

W dojście do porozumienia wierzy także wiceminister funduszy i polityki regionalnej Waldemar Buda. W jego ocenie "nie ma takiej możliwości, żebyśmy dziennie płacili 5 mln euro kary".

Źródło: Zielona Interia, Reuters, PAP

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje