Reklama

Przemysław Białkowski podcast: Transport publiczny

Przez ostatnie lata narastał trend, że „być kimś” oznacza „mieć swój samochód”, bez względu na jego stan techniczny. Jednak na Zachodzie z transportu publicznego korzystają nawet najbogatsi. Jak pod tym kątem wygląda Polska?

- Samochód, po mieszkaniu, jest drugim najpowszechniej pożądanym dobrem - wyjaśnia dr Hubert Igliński z Wyższej Szkoły Bankowej. Ekspert wyjaśnia, że samochodu najczęściej nie potrzebują zazwyczaj osoby, które mieszkają w gęsto zaludnionych miastach, gdzie poruszanie się samochodem jest bardzo utrudnione lub bardzo drogie.

W Polsce wciąż jesteśmy kształtowani przez okres 45 lat po drugiej wojnie światowej. W czasach PRL posiadanie samochodu było luksusem. - Mimo umasowienia motoryzacji i rozbudowy sieci dróg wciąż jednak w pokoleniu naszych rodziców i czasami dziadków był to element pożądany i wyznacznik statusu - zauważa dr Hubert Igliński.

Reklama

W dużych miastach w Polsce mamy już naprawdę rozwinięte systemy transportu zbiorowego. Jego szkieletem często jest kolej. - Z systemu regionalnego, międzymiastowego staje się koleją metropolitalną, aglomeracyjną. Chodzi o to, żeby z przedmieść w ciągu góra 45 minut dojechać do centrum miasta - wyjaśnia ekspert.   

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy