Reklama

Odcięci od świata. Czym jest wykluczenie transportowe?

Wykluczenie transportowe, inaczej zwane wykluczeniem komunikacyjnym to ogólnopolski problem, z jakim mierzą się mieszkańcy mniejszych miejscowości i wsi. Jak rozwiązać ten problem?

Czy w Polsce borykamy się ze zjawiskiem wykluczenia transportowego? Iwona Budych, prezeska Stowarzyszenia Wykluczenie Transportowe mówi, że problem ten dotyka znaczną część mieszkańców Polski. Ekspertka zauważa, że rosnące koszty utrzymania transportu publicznego w miastach i gminach wkrótce spowodują cięcia w siatkach połączeń, a następnie całkowitą redukcję kursów na wybranych trasach.

Wykluczeni z transportu publicznego

Wykluczenie transportowe dotyka ok. 15 mln mieszkańców Polski - twierdzi Iwona Budych. Problem polega nie tylko na tym, że połączeń z danego punktu nie ma wcale, ale ich brak synchronizacji uniemożliwia swobodne przemieszanie się. Najgorszej w Polsce jest na ścianie wschodniej - mówi ekspertka.

Reklama

Wykluczenie dotyczy zarówno połączeń autobusowych, jak i kursów pociągów. Problemem jest malejąca ilość tras obsługiwanych przez polskie autobusy, busy i pociągi. W ciągu kilku lat (2014-2020) prawie dwukrotnie zmalała ilość tras obsługiwanych przez przewoźników. Dotyczy to zarówno tych prywatnych, jak i gminnych.  Konsekwencje wykluczenia transportowego odczuwają wszystkie grupy społeczne: dzieci, młodzież, studenci, osoby pracujące i seniorzy. 

Jak mówi Iwona Budych efektem cięcia kosztów będzie np. likwidacja pewnych połączeń, m.in. tych, z których korzystają dzieci podczas dojazdu do szkoły. 

"W efekcie - za chwilę wiele Gmin w kraju zmuszone będzie drastycznie ciąć kursy, a następnie całkowicie zlikwidować pewne połączenia (mimo że obowiązkiem Gmin jest zapewnienie dojazdu dzieci do szkół położonych powyżej 3-4 km od miejsca zamieszkania)" - alarmuje w mediach społecznościowych prezeska stowarzyszenia.

Obecny kryzys panujący wśród przewoźników powoduje, że znacznie zmniejszyła się ilość realizowanych połączeń. W związku z tym wiele międzymiastowych relacji zostało odwołanych. Na problem składa się kilka czynników, m.in. niechęć Polaków do zbiorowego transportu. Dlaczego tak jest? 

Samochód i transport publiczny

Jak mówi Iwona Budych, polski transport publiczny różni się do tego, jaki można spotkać w innych krajach zachodnich. "My Polacy nie wybieramy transportu publicznego jako domyślny środek transportu. Jest to raczej opcja awaryjna". I rzeczywiście podróż autobusem to alternatywa, która wybieramy rzadziej pomimo zalet publicznego środka transportu, jakim jest ekologia. Jak to zmienić? Ważne są zmiany - technologiczne, zwiększenie komfortu pasażerów, konsekwencja w układaniu rozkładów jazdy oraz ulepszenie siatki połączeń. "Mamy kilka obszarów do poprawy" - podsumowuje prezeska Stowarzyszenia Wykluczenie Transportowe.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy