Maseczki powinny z nami zostać po pandemii

Od czasów drugiej wojny światowej nie umarło tak wielu Polaków, jak w miesiącach, gdy żniwo zebrały pandemia i smog - mówi prof. Tadeusz Zielonka w rozmowie z Przemysławem Białkowskim. Pulmonolog ostrzega przed tym, co nas może czekać w najbliższych tygodniach. Podcast Stowarzyszenia Program Czysta Polska i Zielonej Interii.

45 tys. Polaków co roku umiera z powodu zanieczyszczonego powietrza. To tak, jakby z mapy kraju znikało miasto wielkości Skarżyska-Kamiennej. W pierwszych miesiącach pandemii liczba pochówków zmniejszyła się jednak o 40 proc. Ograniczenie przemieszczania się oznaczało mniej wypadków samochodowych, ale przede wszystkim znacząco poprawiła się jakość powietrza. 

- Istnieje zależność między tym, jak mocno przechodzimy koronawirusa, jakością powietrza i liczbą zgonów - mówi prof. Tadeusz Zielonka, przewodniczący Koalicji Lekarzy i Naukowców na Rzecz Czystego Powietrza. W miejscach, gdzie zanieczyszczenie powietrza było większe, pacjenci ciężej przechodzili koronawirusa, a liczba zgonów była większa. 

Reklama

Profesor podkreśla, że nie dziwi go wysoka liczba zgonów podczas drugiej fali pandemii w Polsce, gdy lockdownu na taką skalę, jak wiosną nie było, ruch na ulicach w zasadzie wrócił do normy i zaczęło być potrzebne ogrzewanie w mieszkaniach. Teraz jednak może się pojawić jeszcze jeden czynnik wpływający na liczbę zgonów. 

INTERIA.PL
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama