To nawet nie był tweet. Wystarczyło, żeby najbogatszy człowiek świata dodał jedno słowo w opisie swojego twitterowego konta, żeby giełda oszalała. 28 stycznia Elon Musk dopisał “#bitcoin" do swojego oficjalnego biogramu na jednym z najpopularniejszych serwisów społecznościowych świata. W ciągu następnej godziny cena Bitcoina skoczyła z 32 do 38 tys. dol., a liczba transakcji na tej kryptowalucie podskoczyła czterokrotnie.

Kilka dni później miliarder ogłosił, że Tesla zainwestuje w Bitcoiny półtora miliarda dolarów. W kolejnych dniach cena kryptowaluty osiągnęła 58 tys. dolarów. Co prawda wkrótce potem spadła aż o 20 proc. (sam Musk napisał na Twitterze, że ta cena wydawała się "nieco za wysoka"), co doprowadziło do szybkiego spadku wartości samej Tesli i sprawiło, że Musk spadł na drugie miejsce na liście najbogatszych, ale niestabilność ceny waluty jest dla wielu obserwatorów mniejszym problemem niż inne, wywoływane przez nią efekty uboczne, które uderzają bezpośrednio w wizerunek Tesli, jako promotora czystej energii. 

"Elon Musk przekreślił w ten sposób częściowo pracę, jaką Tesla włożyła w promowanie efektywności energetycznej" - powiedział BBC David Gerard, autor książki "Attack of the 50 Foot Blockchain" dodając: "Bitcoin jest anty-efektywny. Mnóstwo energii marnuje się na loterię". 

Więcej Bitcoinów = więcej CO2

Na pierwszy rzut oka wydawałoby się, że kryptowaluty, takie jak Bitcoin, są przyjazne środowisku. Nie istnieją w materialnej formie, do ich wyprodukowania nie trzeba zużywać metalu, plastiku czy papieru. Tak nie jest, na świat realny przekładają się dużo bardziej, niż można by przypuszczać. 

Bitcoin produkowany jest przez wyposażone w odpowiednie oprogramowanie komputery (często zaprojektowane i zbudowane wyłącznie w tym celu), które wykorzystują swoją moc obliczeniową do prowadzenia skomplikowanych obliczeń. Im więcej mocy obliczeniowej, tym większe szanse na zysk. Tyle tylko, że poziom złożoności tych operacji rośnie. 

Tuż po powstaniu waluty w 2009 r., do jej produkowania wystarczały zwykłe, domowe komputery. 

Dziś, po "wyprodukowaniu" 18,5 mln Bitcoinów (twórcy waluty ustalili, że nigdy nie powstanie więcej niż 21 mln), poziom złożoności obliczeń wzrósł tak, że zazwyczaj do ich tworzenia wykorzystywane są całe serwerownie. Według brytyjskiego badania, moc obliczeniowa potrzebna do wydobywania Bitcoinów wzrosła w 2019 r. czterokrotnie w stosunku do roku poprzedniego. A mocniejsze komputery zużywają więcej elektryczności. 

"Nie pomaga wykorzystywanie bardziej efektywnych komputerów, bo rywalizują one z innymi, równie efektywnymi" - tłumaczy Gerard. "Oznacza to, że zużycie energii wykorzystywanej do produkcji Bitcoinów, a co za tym idzie związane z nią emisje CO2, gwałtownie rosną".

Trudno jest oszacować całkowite zużycie energii, która jest poświęcana na produkcję Bitcoinów. Według opublikowanych w lutym badania naukowców z należącego do Uniwersytetu Cambridge Centre for Alternative Finance, mieści się ono gdzieś między 40 a 445 terawatogodzinami (TWh) rocznie. Najprawdopodobniejszym szacunkiem jest około 115-130 TWh rocznie. To tyle, ile zużywa Argentyna, Holandia czy Norwegia i dziesięciokrotnie więcej, niż zużywa całe Google. Cała Polska, wg. danych IEA,  zużyła w 2019 r. nieco ponad 165 TWh elektryczności.

Według badań Oak Ridge Institute z 2018 r., Bitcoin wart jednego dolara pochłaniał trzy lata temu 17 megadżuli energii - ponad dwukrotnie więcej, niż potrzeba było do wydobycia miedzi, złota i platyny potrzebnych do wyprodukowania jednodolarówki. 

Zwolennicy kryptowalut twierdzą, że środowiskowe konsekwencje ich stosowania można łatwo zminimalizować, stosując do zasilania centrów obliczeniowych odnawialne źródła energii. Na razie jednak, według badań Cambridge, trwa proces przeciwny. Producenci bitcoinów przenoszą swoje komputery tam, gdzie energia jest najtańsza, a to często oznacza miejsca, w których produkuje się ją z węgla. Dziś zdecydowanym liderem w produkcji Bitcoinów są Chiny, gdzie dwie trzecie energii elektrycznej pochodzi ze źródeł zanieczyszczających środowisko. 

Niezależność vs środowisko

"Komputery, na których wydobywa się Bitcoin, można łatwo przenosić, a w niektórych przypadkach nie wiadomo nawet, gdzie one się znajdują" powiedział Guardianowi Camilo Mora, profesor geografii i środowiska na Uniwersytecie Hawajskim.

Nie ma żadnego organu czy organizacji, która by śledziła, czy producenci kryptowalut posługują się czystą energią. A im wyższa wartość waluty, tym większa motywacja dla jej producentów do zwiększania mocy obliczeniowej i zmniejszania kosztów elektryczności. Dotyczy to wszystkich kryptowalut, nie tylko Bitcoinów. Po tym, jak Musk na swoim twitterze zachwalał konkurencyjną kryptowalutę Dogecoin, jej wartość wzrosła o 800 proc. 

Zwolennicy kryptowalut twierdzą jednak, że koszty środowiskowe są dającą się zaakceptować ceną za swobodę i bezpieczeństwo jakie ma ich zdaniem zapewniać zupełnie zdecentralizowany i niezależny od państw czy banków centralnych system płatniczy. 

"Komputery i smartfony mają znacznie większy ślad węglowy, niż maszyny do pisania i telegrafy. Czasami technologia jest tak rewolucyjna i ważna dla ludzkości, że społeczeństwo akceptuje kompromisy" pisał na Twitterze inwestor Tyler Winklevoss. 

Twórcy niektórych kryptowalut dostrzegają jednak problem. Vitalik Buterin, który stworzył kryptowalutę Ethereum zapowiedział, że zmieni sposób funkcjonowania waluty tak, by zlikwidować przewagę, jaką niektórym użytkownikom daje dostęp do ogromnej mocy obliczeniowej powiązanej z ogromnym zużyciem energii. 

"Wydobywanie kryptowalut jest ogromną stratą zasobów nawet jeśli nie wierzysz w to, że zanieczyszczenie środowiska to problem" mówił magazynowi IEEE Spectrum. “Są prawdziwi konsumenci, prawdziwi ludzie, których potrzeby energetyczne są spychane na dalszy plan przez ten proces"

Kryptowaluta z Syberii

Są też inne próby "zazielenienia" produkcji Bitcoinów. Gazprom stworzył w leżącym na Syberii chanty-mansyjskim okręgu autonomicznym eksperymentalną "kopalnię" Bitcoinów zasilaną gazami będącymi produktem ubocznym procesu wydobycia ropy, które dotąd były po prostu spalane. A stworzona na Labradorze wytwórnia Pow.re do produkcji kryptowalut wykorzystuje energię z hydroelektrowni, a ciepło powstające jako skutek uboczny pracy komputerów chce wykorzystać na potrzeby miejscowego rolnictwa czy ogrzewania domów. Założyciel tej ostatniej, hongkoński inwestor SJ Oh tłumaczy Reutersowi, że jego zdaniem wejście Tesli na rynek kryptowalut może szybko doprowadzić do redukcji powiązanych z nimi emisji. 

"Wierzę, że nastąpi ze strony branży wysiłek na rzecz bycia bardziej przyjazną środowisku" tłumaczy Oh. "Tesla jest jedną z najbardziej zielonych firm na tej planecie i jestem pewien, że oni ten problem rozwiążą". 

Zgadza się z nim Yves Bennaim, założyciel szwajcarskiego kryptowalutowego think-tanku 2B4CH. "To nie Bitcoin jest problemem" - tłumaczy Reutersowi. "Ludzie mówią, że szkodzi środowisku, bo jest intensywny energetycznie, ale to po prostu leży w naturze tego, z jakiej energii dziś korzystamy. Wraz ze wzrostem cen, powstanie większa zachęta dla inwestorów do wykorzystywania odnawialnych źródeł energii". 

Inni Bitcoinowi inwestorzy nie są jednak optymistami. 

"Celem każdego producenta Bitcoinów jest dochód. Nie obchodzi ich, czy energia, z której korzystają pochodzi z wody, wiatru, słońca czy węgla" - mówi Reutersowi Jack Liao, prezes chińskiej firmy LightningAsic dodając, że pomocne mogłyby być rządowe ulgi dla wytwórców kryptowalut korzystających z czystej energii.  Która jednak - według badaczy - wcale nie musi być jednak uznana przez nich za optymalne rozwiązanie. 

"Produkcja energii odnawialnej jest bardzo zmienna, nie są idealne jako źródło stałej mocy" mówi Reutersowi Alex De Vries, założyciel firmy badawczej Digiconomist. "Problemem jest to, że na rynku przetrwają najdłużej ci producenci, którzy będą korzystali z tanich paliw kopalnych, bo są najtańszym i najstabilniejszym źródłem energii". 

"Tesla w 2020 r. dostała 1,5 mld dol. w subsydiach środowiskowych, po czym wydała 1,5 mld na Bitcoiny, wytwarzane głównie dzięki energii pochodzącej z węgla. Należy przyjrzeć się subsydiom, które otrzymują" mówi BBC Gerard. Problem jednak nie zniknie, dopóki inwestorzy nie stracą wiary w miliardowe zyski na kryptowalutach. 

"To, że Bitcoiny zużywają tyle energii wynika ze świadomych decyzji ich twórców" tłumaczył w tworzonym przez BBC podcaście Tech Tent Michael Rauchs z Cambridge Centre for Alternative Finance. "To nie zmieni się, chyba że cena kryptowalut gwałtownie spadnie."