Pierwsza w historii kara za "oszustwo na ekologię"

Australijska firma energetyczna została ukarana prawdopodobnie pierwszą na świecie grzywną nałożoną za greenwashing. Jakie nieprawdziwe informacje podawała?

Grono Scientists Rebellion protestuje przeciwko greenwashingowi
Grono Scientists Rebellion protestuje przeciwko greenwashingowiGetty Images

Australijska Komisja Papierów Wartościowych i Inwestycji (ASIC) nałożyła grzywnę na firmę Tlou Energy w związku z propagowaniem greenwashignu, czyli podawania nieprawdziwych informacji na temat swojego wpływu na środowisko i klimat. Grzywna wyniosła ponad 34 tys. euro, ok. 53 tys. dolarów.

Niska emisja? To kłamstwo

Firma, która rozwija projekty energetyczne w Afryce Subsaharyjskiej twierdziła, że wytwarzana przez nią energia elektryczna będzie neutralna pod względem emisji dwutlenku węgla, a jej projekty gazowe będą odznaczać się niską emisją. Firma podawała, że posiada zgodę środowiskową oraz, że wytwarza pewną część energii elektrycznej z instalacji fotowoltaicznych.

Korporacyjny regulator podsał jednak w wątpliwość informacje przekazywane przez firmę. "ASIC obawia się, że Tlou Energy albo nie miała uzasadnionych podstaw do składania takich oświadczeń, albo składane przez nią oświadczenia te były niezgodne z faktami" - stwierdził regulator w oświadczeniu.

Po nałożeniu kary na firmę, Tlou Energy oświadczyła, że nie złamała żadnych zasad i nie popełniła zarzucanego czynu, ale mimo to zgodziła się zapłacić grzywnę.

Greenwashing rośnie w siłę

Skala greenwashingu we współczesnym świecie osiąga coraz większą skalę. To zjawisko polegające na zazielenianiu wizerunku firm i korporacji i podkreślaniu ich dobrego lub neutralnego wpływu na środowisko przy jednoczesnym destrukcyjnym oddziaływaniu. Praktyki greenwashingu są stosowane zwłaszcza przez koncerny paliwowe, pozostały sektor energetyczny, globalne sieci restauracji, sklepów i przemysłowych hodowców zwierząt.

INTERIA.PL
Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd na stronie?
Dołącz do nas