Reklama

Wilczyca w Białowieży poszukiwana

Podchodzi pod domy, nawet zbliża się do ludzi. Władze Białowieży chciały wypłoszyć wilka. Zapadła jednak decyzja, że lepiej będzie go odłowić i wywieźć do ośrodka rehabilitacji dla zwierząt.

Na nagraniach z kamer monitoringu widać wilka, który nocą spaceruje m.in. przed muzeum przyrodniczym czy urzędem gminnym w Białowieży. Zwierzę w ciągu dnia widziane było niedawno blisko szkoły. - Miałem też zgłoszenia od osób, za którymi wilk przez dłuższy czas szedł w odległości kilku, kilkunastu metrów - opowiada Interii prof. Rafał Kowalczyk, dyrektor Instytutu Biologii Ssaków PAN w Białowieży.

Reklama

Łącznie takich przypadków "kontaktu" w ciągu ostatnich kilku miesięcy zarejestrowano ponad 50. - Ulice Białowieży nie są naturalnym środowiskiem dla wilków. Mimo, że nie zachowuje się on agresywnie, nie można wykluczyć, że może stać się groźny, jeśli poczuje się zagrożony . Mamy problem i trzeba go jak najszybciej rozwiązać - mówi prof. Kowalczyk.

Wilki są gatunkiem ściśle chronionym. Do tych drapieżników nie wolno strzelać ani robić im krzywdy. Gmina złożyła wiec wniosek w Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska o przepłoszenie zwierzęcia. - Chodzi o użycie petard hukowych, czy strzelanie gumowymi kulami - wyjaśniał nam wówczas wójt gminy Albert Litwinowicz. RDOŚ zgodę na to wyraziła. Teraz zapadła jednak decyzja, by wilka schwytać i wywieźć.

- W zasadzie nie mamy wątpliwości, że mowa o jednym zwierzęciu, choć w pobliżu Białowieży pojawiaja się cała grupa rodzinna wilków. To wilczyca.  Udało mi się ją nawet jakiś czas temu sfotografować. Jest też kilka innych, wyraźnych jej zdjęć. Jednocześnie w kontakcie z ludźmi zachowuje się zawsze w bardzo podobny sposób - mówi prof. Kowalczyk.

Gdy zwierzę zostanie złapane, naukowcy chcą sprawdzić, czy pochodzi z Puszczy Białowieskiej, czy może ktoś je hodował i wypuścił, co wyjaśniałoby brak strachu przed ludźmi. - Takie przypadki już mieliśmy. Druga hipoteza jest taka, że to zwierzę korzystało z nęcisk  na potrzeby robienia zdjęć przyrodniczych i z tego powodu straciło bojaźń wobec ludzi  - mówi prof. Kowalczyk. W jednym i drugim przypadku odstraszanie mogłoby nie przynieść pożądanego skutku.  

Wilczyca, jeśli uda się ją złapać, zostanie wywieziona do Ośrodka Rehabilitacji Zwierząt w Napromku w nadleśnictwie Olsztynek. Tam zostanie poddana obserwacji i po dwóch- trzech miesiącach zapadnie decyzja, co stanie się z nią dalej. Niewykluczone, że nie będzie umiała żyć w zamknięciu, a ponownie raczej nie zdziczeje.

Na razie wójt Białowieży wydał specjalne zalecenia dla mieszkańców, jak postępować w przypadku spotkania z drapieżnikami. Mowa w nich o zachowaniu bardzo dużej ostrożności i dystansu, oraz informowaniu o obecności wilka, co może ułatwić jego schwytanie.

Nagrania dzięki uprzejmości Białowieskiego Parku Narodowego.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje