Reklama

Książę przez pomyłkę zastrzelił największego niedźwiedzia Rumunii

Największy niedźwiedź w Rumunii, nazywany Artur, został zastrzelony. Książę Emanuel von und zu Liechtenstein miał od władz pozwolenie na zabicie innego osobnika, ale się pomylił.

Dołącz do ZIELONA INTERIA także na Facebooku.

Niedźwiedzie brunatne to gatunek chroniony w Unii Europejskiej. 

Książę miał zabić niedźwiedzia w marcu podczas polowania na terenie chronionego obszaru Karpat. Dostał specjalną zgodę od rządu na odstrzał osobnika z gatunku chronionego. Władze kraju zezwoliły na to, bo zwierzę podchodziło pod zabudowania ludzi i zagrażało ich bezpieczeństwu. 

"W rzeczywistości książę nie zabił problematycznego niedźwiedzia, ale samca, który żył głęboko w lesie i nigdy nie zbliżał się do siedzib ludzkich" - oceniają proekologiczne organizacje. "Niedźwiedź o imieniu Artur był obserwowany przez wiele lat [...] i był znany, jako dziki okaz nieprzyzwyczajony do obecności ludzi i pożywienia od nich pochodzącego". 

Reklama

Associated Press informuje, że miała dostęp do dokumentów łowieckich księcia. Potwierdzają, że miał czterodniowe zezwolenie na polowanie w marcu w regionie Covasna i że 13 marca "upolował" 17-letniego niedźwiedzia brunatnego, za co miał zapłacić 7 tys. euro.

Niedźwiedź Artur był największym zaobserwowanym w Rumunii niedźwiedziem brunatnym i prawdopodobnie największym w całej Unii Europejskiej.

- Zastanawiam się, jak książę mógł pomylić niedźwiedzicę przybywającą do wioski z największym samcem, który żył w głębi lasu - oceniał Gabriel Paun prezes rumuńskiej organizacji "Green". Jego zdaniem książę "nie przybył, aby rozwiązać problem mieszkańców, ale zabić niedźwiedzia, zabrać do domu największe trofeum i powiesić je na ścianie". 

Rumunia pięć lat temu zakazała polowań w celu zdobywania trofeów łowieckich, ale kolejne rządy akceptowały wyjątki w przypadku niedźwiedzi, które wyrządzały poważne szkody lub zagrażały ludziom. Stosowne zezwolenia wydawał rumuński resort środowiska. 

Teraz szef tego ministerstwa, Tánczos Barna, zapewnił w rozmowie z telewizją Digi24, że bada sprawę, ale rozstrzygnięcie, którego niedźwiedzia zabił książę, jest "niezwykle skomplikowane".

Polsat News

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy