Zwierzęta coraz śmielej podchodzą do zabudowań człowieka. Jak pokazują statystyki, w tym roku zanotowano już tyle zniszczeń spowodowanych przez niedźwiedzie, co w 2022 r. Do śmiałych zachowań zmusza głód. Jak wskazują leśnicy, w tym roku las jest wyjątkowo ubogi w pożywienie - brakuje nasion i jest mało owoców, przez co niedźwiedzie są skazane wyłącznie na żywienie się owadami, trawą i padliną. Nie jest to tak pożywne źródło pokarmu jak resztki zostawione przez człowieka. Z tego powodu zwierzęta chętniej zbliżają się do jego domostw.
Amator kiełbasek
W Wołkowyi na terenie gminy Solina doszło do nietypowej sytuacji. Gdy turyści rozpalili ognisko i zaczęli smażyć kiełbaski, na miejscu zjawił się zwabiony zapachem niedźwiedź. Zdesperowani biwakowicze rzucili kiełbasy i uciekli w popłochu. Niedźwiedź zjadł ze smakiem porzucone jedzenie i nie gonił turystów.
Nie jest to jedyne spotkanie z niedźwiedziem, którego doświadczyli turyści w tym roku. W tym roku niedźwiedzie wyrządziły szkody już 54 razy oraz zbliżyły się do domostw 150 razy.
W związku z tym wójt gminy Solina, Adam Piątkowski, po raz piąty wystąpił do GDOŚ o zgodę na odstrzał niedźwiedzi. W poprzednich instancjach otrzymał odmowę, ponieważ niedźwiedź w Polsce jest pod ścisłą ochroną. Na terenie naszego kraju żyje jedynie 110 osobników.
Zamiast tego gmina otrzymała 150 tys. zł na pokrycie kosztów interwencji.
Grupa interwencyjna Fundacji "Bieszczadziki"
W Bieszczadach powołano specjalną grupę interwencyjną Fundację "Bieszczadziki", która ma za zadanie płoszyć lub odławiać niebezpieczne osobniki. Grupa przyznaje, że zdarzają się niedźwiedzie-recydywiści, którzy nawet po odłowieniu znów podchodzą do ludzkich osad. Być może przyczyną jest fakt, że zwierzęta wywozi się bardzo blisko - raptem 2-3 kilometry od miejsca zdarzenia. Z tego powodu powrót nie stanowi problemu.
"- Nie jestem za redukcją populacji, ale coś trzeba zrobić. Jeśli jeszcze kilka lat temu mieliśmy 20 czy 30 niedźwiedzi, a teraz jest ponad 300, to chyba coś jest nie tak. Może dobrym pomysłem byłoby stworzenie czegoś w rodzaju enklawy przynajmniej dla osobników patologicznych, które nie zachowują się jak normalne zwierzęta? W USA robiono to już dawno temu" - stwierdza wójt gminy Solina w rozmowie z esanok.pl. Stwierdzenie, że w Bieszczadach nagle pojawiło się 300 niedźwiedzi jest kontrowersyjne, ze względu na sprzeczność z danymi podanymi przez WWF. Zdaniem organizacju w całej Polsce miałoby żyć 110 niedźwiedzi, z czego 80 proc., czyli około 88 osobników, miałoby żyć w Bieszczadach.
Źródło: esanok.pl











