Reklama

Polacy wyłudzają dodatek węglowy, choć nie mają pieca na węgiel

Przepisy dotyczące dodatku węglowego budzą kontrowersje nie tylko ze względu na wzrost skali zanieczyszczenia w kraju. Składanie deklaracji dotyczących źródła ogrzewania może prowadzić też do wzrostu skali wyłudzeń.

  • Od kiedy pojawiły się pierwsze wzmianki o dodatku węglowym, Polacy ruszyli do urzędów, aby zmienić dotychczasowe deklaracje dotyczące źródła ogrzewania. Urzędnicy obserwują znaczący wzrost zainteresowania zarówno dodatkiem, jak i dokonywaniem zmian.
  • Eksperci twierdzą, że przepisy wynikające z wprowadzonego dodatku węglowego mogą skutkować wyłudzaniem pieniędzy ze strony osób, które od dawna nie korzystają z pieców węglowych. Money.pl donosi, że ludzie zmieniają swoje deklaracje w bezczelny sposób.

Dodatek dla wszystkich

3 tys. zł - tyle zaoferował rząd w ramach dodatku węglowego. Z tego powodu właściciele gospodarstw domowych składają wnioski o dopłatę, ale zmian we wniosku dokonują nawet kilkukrotnie. Do otrzymania dodatku potrzebny jest wpis do Centralnej Ewidencji Emisyjności Budynków (CEEB), który trzeba było dostarczyć do końca czerwca.

Reklama

Money.pl sprawdził, czy mieszkańcy danych gmin zapomnieli o tym, czy może zaczęli zmieniać wcześniej podane informacje, aby otrzymać dodatek węglowy.

Mam na węgiel, ale zgłosiłam gazowe

Jak się okazuje, w trzy miesiące liczba deklaracji dla pieców węglowych wzrosła o połowę. Urząd Miasta Stołecznego Warszawy informuje, że do końca czerwca spłynęło 2164 deklaracji, a na początku września było ich już 3371. Z kolei w Wałbrzychu liczba deklaracji wzrosła o 27 proc., a w Poznaniu prawie o 50 proc. Urzędnicy obawiają się, że ci, którzy uprzednio deklarowali gazowe źródło ogrzewania, szybko zmienili zdanie, aby uzyskać dodatek węglowy.

Podają przykłady na jawne oszukiwanie. "Przyszła pani i powiedziała, że chce zmienić dokument, bo jednak ma ogrzewanie na węgiel" - alarmuje Money.pl. Zapytana, kto składał podpis pod wnioskiem, odparła, że nie ona, pomimo że na dokumencie widniał jej podpis. “Ktoś go podrobił" - odparła. Inna kobieta przyznaje, że jej koleżanka zgłosiła się po dodatek węglowy, ponieważ w kuchni stoi stary, nieużywany piec.

Za składanie fałszywych zeznań grozi nawet więzienie.

Czytaj także: GIS apeluje: Nie zbierajcie grzybów w ten sposób. To grozi zatruciem!

Kto pierwszy ten lepszy

Eksperci ostrzegają, że w przypadku wyczerpania puli przeznaczonej w ramach dodatku, oferowana kwota się zmieni (łączna wysokość wypłat dodatku ma być wtedy równa maksymalnemu limitowi). W efekcie potrzebujący i ci, którzy naprawdę ogrzewają się węglem i dodatek mógłby podreperować ich niewielki budżet, mogą nie otrzymać wsparcia.

Ustawa o dodatku węglowym ma luki, a jak widać na przykładzie zeznań urzędników, Polacy wykorzystują tę sytuację. 20 września wprowadzono zmiany w ustawie, m.in. ten: "jeden dodatek na jedno gospodarstwo domowe". Oznacza to, że jeśli z jednego adresu napłynie więcej wniosków, dodatek otrzyma ten, kto zrobi to jako pierwszy. W wyniku nowelizacji nie można też zmieniać wcześniej złożonego wniosku do CEEB. Takie wnioski będą odrzucane z automatu.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: węgiel | dodatek węglowy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy