Reklama

WSJ: Putin chce zyskać bogactwo naturalne Ukrainy

Dziennik "The Wall Street Journal" zamieścił na swoich łamach opinię, w której jej autor, David Knight Legg, stwierdza, że przyczyną inwazji na Ukrainę mogła być chęć zagarnięcia przez Rosję ukraińskich ziem bogatych w złoża paliw kopalnych.

"Obecnie dominuje przekonanie, że Putin nierozsądnie przesadził: Ukraińcy walczyli ciężej, niż się spodziewał, a jego siły utknęły w martwym punkcie z powodu słabej struktury dowodzenia i braku podstawowej kontroli operacyjnej. Musiał nauczyć się na własnej skórze, na czym polega asymetria informacji, ponieważ nikt nie mówi dyktatorowi całej prawdy. Zachód, zgodnie z tą narracją, musi zapewnić mu proces pokojowy: Ukraina gwarantuje, że nie będzie próbowała wstąpić do NATO, a Moskwa wchłania Donieck i Ługańsk - a także to, co zostało z Mariupola - do Matki Rosji. To niebezpieczne myślenie" - pisze na łamach WSJ Legg.

Reklama

Jego zdaniem pod przykrywką szerszego konfliktu Putin przejmuje pełną kontrolę nad ogromnymi, niezwykle cennymi zasobami energetycznymi Ukrainy i zamierza włączyć je do rosyjskiego łańcucha dostaw, od którego obecnie zależy Europa, a w końcu uzależnią się od niego także Chiny i Indie.

Cztery powody

Według Legga istnieją cztery powody, aby sądzić, że ta wojna jest, lub stanie się, kradzieżą surowców energetycznych. Pierwszym z nich ma być rosyjski interes narodowy - przejęcie ukraińskich zasobów energetycznych dałoby Putinowi drugie co do wielkości rezerwy gazu ziemnego w Europie, warte ponad 1 bilion dolarów według dzisiejszych cen, wielkie złoża ropy warte nawet 400 mld dolarów, a także większość ukraińskiego węgla, która stanowi szóstą co do wielkości bazę rezerw tego surowca na świecie.

Ponadto zdaniem publicysty "Wall Street Journal" dzięki portom na Morzu Czarnym i Morzu Azowskim, Rosja zyskałaby niezwykłą strategiczną przewagę geopolityczną, co sprawiłoby, że w dającej się przewidzieć przyszłości stałaby się centrum światowych dostaw energii na rozległe rynki europejskie i azjatyckie. 

Legg podkreśla, że rosyjskie wojska są obecnie skoncentrowane w tych częściach Ukrainy, w których znajduje się 90 proc. jej zasobów energetycznych. "Gdyby walki ustały teraz, Putin kontrolowałby wszystkie podmorskie złoża ropy naftowej Ukrainy, jej najważniejsze porty na Morzu Azowskim,  cieśninę Kerczeńską, 80% wybrzeża Morza Czarnego oraz całą krytyczną infrastrukturę energetyczną i żeglugową" - napisał. Dodatkowo rozbicie Mariupola zdaniem Legga daje Putinowi kontrole nad ukraińska energetyką, ponieważ miasto jest kluczowym lądowym mostem do aktywów na Krymie i ważnym portem, z którego można przesyłać surowce z Doniecka i Ługańska.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy