Reklama

​Sąd we Francji: rząd winien zaniedbań ws. klimatu

Francuski najwyższy sąd administracyjny orzekł, że rząd odpowiada za brak działań w sprawie zmian klimatycznych.

Rada Stanu, czyli najwyższy sąd administracyjny we Francji, uznała odpowiedzialność państwa za skutki ocieplenia klimatu. "Zgodnie ze zobowiązaniami, które podjęło i których państwo nie przestrzegało w kontekście pierwszego budżetu węglowego, musi ono zostać pociągnięte do odpowiedzialności [...] za część zaobserwowanych szkód ekologicznych" - orzekła Rada Stanu.

Petycja w sprawie klimatu

Reklama

Wszystko zaczęło się w 2018 r., gdy Greenpeace, Oxfam France, fundacja Nicolas Hulot i Notre affaire a tous (Sprawa nas wszystkich) zaczęły zbierać podpisy pod petycją, wzywającą rząd do zwiększenia działań w walce z ociepleniem klimatycznym. Dokument, nazwany później "Sprawą Stulecia", w 48 godzin podpisało milion Francuzów. Przez następne trzy tygodnie, swoje poparcie wyraził kolejny milion obywateli. 

Odpowiedź rządu była według organizacji niewystarczająca. Wobec tego w 2019 r. aktywiści wytoczyli pozew wobec państwa. Dziennik "Le Monde" określiło sprawę, jako "pierwszy wielki sądowy proces klimatyczny we Francji". 

Sąd zgodził się z aktywistami. Przyznał im także symboliczne odszkodowanie w wysokości jednego euro za szkody moralne. Sędziowie decyzję, czy należy zmusić rząd prezydenta Emmanuela Macrona do działań, podejmą w ciągu najbliższych dwóch miesięcy.

Mecenas Clementine Baldon, reprezentująca jedną z organizacji pozarządowych, określiła wyrok jako "rewolucyjny". Jej zdaniem sąd uznał współodpowiedzialność państwa za kryzys klimatyczny, a bierność władz państwowych w tym obszarze uważana będzie odtąd za nielegalną. 

Zagrożeni przez morze

To kolejny wyrok Rady Stanu w sprawie ochrony środowiska. W listopadzie ubiegłego roku, sędziowie dali rządzącym trzy miesiące na wytłumaczenie działań wobec ocieplenia klimatu. W tej sprawie francuskie władze pozwała gmina Grande-Synthe. To niewielka miejscowość na północy, leżąca obok Dunkierki nad kanałem La Manche. To, że leży bezpośrednio nad morzem, z powodu podnoszenia jego poziomu, stało się zagrożeniem dla mieszkańców. Teraz sąd czeka na wyjaśnienia rządu.

Sześć lat temu Francja, w ramach porozumień paryskich, zobowiązała się do starań na rzecz ograniczenia wzrostu średniej temperatury na świecie do poniżej dwóch stopni Celsjusza. Według ekspertów, kraj nie radzi sobie z wykonaniem tego planu. By osiągnąć 40 proc. redukcji emisji gazów cieplarnianych do 2030 r., kraj musi obniżać poziom o 2,2 punktów procentowych rocznie. W listopadzie ubiegłego w swoim orzeczeniu roku Rada Najwyższa stwierdziła, że państwo nie wykonuje nawet połowy tego planu.

Pozwani za brak działań

To nie pierwsza sprawa wytoczona państwu o skutki kryzysu klimatycznego. Półtora roku temu holenderski sąd najwyższy nakazał rządowi w Hadze ograniczenie do 2020 r. emisji gazów cieplarnianych o 25 proc. 

Z kolei w Wielkiej Brytanii trzech nastolatków, wraz z organizacją ekologiczną, chce pozwać brytyjski rząd. Ich zdaniem, Downing Street nie wystarczająco mocno walczy z ociepleniem klimatycznym.

 Podobny pozew, tyle że na skalę międzynarodową, złożyła grupa portugalskiej młodzieży. Sprawa trafiła do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Sędziowie nadali jej wysoki priorytet i wezwali 33 kraje, w tym Polskę, aby odpowiedziały na pozew. Rządy mają na to czas do 23 lutego.

AFP

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: kryzys klimatyczny | pozew | organizacje ekologiczne | Francja

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje