Reklama

Europejczycy chcą zmian. Garton Ash: Jeśli będziemy sprytni, wykorzystamy szansę

Jeździć pociągiem zamiast samochodem. Ograniczyć jedzenie mięsa i wybierać więcej produktów lokalnych. Kupować mniej i tylko to, co jest przyjazne środowisku. To nie są żadne ekoporady, tylko realne preferencje deklarowane przez dziesiątki tysięcy Europejczyków.

- Mamy w tej chwili szansę na przedstawienie programu zmian, na wprowadzenie których ludzie są już gotowi - mówi Timothy Garton Ash, brytyjski historyk z Uniwersytetu Oksfordzkiego. Jego zdaniem transformacja mogłaby objąć m.in. podróże, środowisko pracy i wzorce konsumpcji, ale również mogłaby być odpowiedzią na "niezadowolenie wynikające z nierówności społecznych, czy tożsamościowych. - Jeśli będziemy sprytni, wykorzystamy tę szansę - mówi. 

Z badania, które przeprowadził we wrześniu na grupie ponad 13 tys. osób w 28 państwach europejskich wynika, że dwie na trzy osoby byłyby gotowe poprzeć zakaz lotów na krótkich dystansach, jeśli do celu można by było dojechać pociągiem w mniej niż 12 godzin. Ponad połowa ankietowanych stwierdziła, że poparłaby zakaz ruchu samochodowego w centrach miast. Prawie dwie trzecie deklaruje chęć ograniczenia jedzenia mięsa.

Reklama

Niektóre z tych trendów to żadna nowość, ale pandemia, która w bezprecedensowy sposób wywróciła naszą codzienność do góry nogami, "wzmacnia i przyspiesza" zmiany. Tak twierdzi prof. Klaus Grunert z duńskiego Uniwersytetu w Aarhus. Naukowiec, który od dziesięcioleci bada zachowania konsumentów, jest przekonany, że wiele z nowych nawyków utrzyma się, gdy zaraza minie. - Nawyki funkcjonują w stabilnych warunkach. Kiedy środowisko zostaje zakłócone, łatwiej się zmieniają - mówi. Jego zdaniem "pandemia była destrukcyjnym wydarzeniem... więc stała się dobrą okolicznością dla zmian".

Brak luki pokoleniowej

We wrześniu na zlecenie Europejskiego Instytutu Innowacji i Technologii przeprowadzono badanie na 5 tys. osób w 10 krajach europejskich, by sprawdzić, jaki wpływ na sposób robienia zakupów i konsumpcję ma pandemia. Prawie połowa ankietowanych stwierdziła, że jest bardziej świadoma zdrowego odżywiania, a trzech na dziesięciu zapowiedziało, że nie wróci już do jedzenia "na mieście" i nadal chce gotować w domu. Co trzeci badany oznajmił, że ważniejsze stało się dla niego kupowanie produktów lokalnych. Mniej więcej tyle samo woli kupować produkty nieopakowane, w opakowaniach biodegradowalnych lub nadających się do recyklingu. Ponad 80 proc. nie ma zamiaru zmienić tych zwyczajów, gdy pandemia się skończy. 

Kolejne badanie, tym razem dla Archer Daniels Midland Co, globalnego giganta zajmującego się przetwarzaniem żywności i handlem na rynkach towarowych. Wynika z niego, że "zrównoważony rozwój" jest jednym z pięciu najważniejszych światowych trendów żywnościowych na 2021 r. "Konsumenci chcą wywierać pozytywny wpływ na środowisko i wielu wie o tym, że istnieje silny związek między systemem zaopatrzenia w żywność, problemami z pracą, zanieczyszczeniami, jakością wody i wylesianiem" - podała firma w raporcie opartym na własnych badaniach.

Czy tylko młodzi chcą zmian? Tu kolejna niespodzianka. Między pokoleniami panuje zgoda w sprawie działań na rzecz ochrony klimatu. Wynika to z ankiety Uniwersytetu Oksfordzkiego, będącej częścią projektu o nazwie Europe's Stories. 

Klucz do zmiany

Istnieje różnica w wynikach ankiety przeprowadzonej na zlecenie Europe's Stories w marcu, zanim zaczęły się lockdowny, i tej pod koniec roku, gdy respondenci wydawali się bardziej otwarci na zmianę dotychczasowego stylu życia. - Jednym z czynników, które na to wpływają, jest wiedza - mówi Antonia Zimmermann, badaczka zaangażowana w projekt i podaje przykład: na początku badania około 40 proc. ankietowanych twierdziło, że byłoby skłonnych jeść mniej mięsa. Ta liczba wzrosła do 68 proc. po tym, jak dowiadywali się, że produkcja zwierzęca odpowiada za prawie 15 proc. emisji gazów cieplarnianych. - To jeden z obszarów, w których Europejczycy są nadal dość słabo wykształceni. Wiemy znacznie więcej o tym, jak na środowisko wpływa korzystanie z samochodu czy latanie samolotem, niż jak na nie wpływają nasze wybory żywieniowe - dodaje Zimmermann.

Jednym z największych zaskoczeń wynikających z badań jest to, że ponad 71 proc. ankietowanych Europejczyków popiera wprowadzenie powszechnego dochodu podstawowego. "Jak na pomysł, który często był odrzucany, jako szalenie nierealistyczny i utopijny, to niezwykły wynik" - twierdzą autorzy badania z Europe's Stories. Z ich ankiety wynika również, że 84 proc. respondentów popiera propozycję Unii Europejskiej dotyczącą obowiązkowej płacy minimalnej.

Tym, co najmocniej wpłynie na postawy może się jednak okazać nie chęć wprowadzania prośrodowiskowych zmian, lecz kryzys. Z badania EIT Food wynika, że konsumenci w całej Europie doświadczyli trudności finansowych podczas pandemii COVID-19. Jedna trzecia straciła część lub całość dochodów, a 55 proc. co miesiąc ma trudności ze związaniem końca z końcem. To może sprawić, że to przystępność cenowa stanie się kluczowa dla zachowań konsumentów.

- Życie gospodarcze po pandemii, przynajmniej w krótkim i średnim okresie, będzie skutkowało wzrostem bezrobocia, większą niepewnością i wyższym poziomem długu publicznego, w niektórych miejscach osiągając poziom niespotykany od zakończenia drugiej wojny światowej - twierdzi Garton Ash. Jego zdaniem rządzący i osoby, którym zależy na walce ze zmianami klimatycznymi i nierównościami, muszą opracować "wiarygodne i wykonalne programy", czy to dotyczące uniwersalnego dochodu podstawowego, elastyczności godzin pracy, czy lepszego transportu publicznego. Garton Ash: - To naprawdę wielkie pytanie, jak w tych bardzo trudnych czasach utrzymać pozytywny impet obserwowany w sondażach.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy