Reklama

Prąd Zatokowy może się załamać. To ostrzeżenie dla Europy

Naukowcy podkreślają, że załamanie się tzw. golfsztromu miałoby katastrofalne skutki dla całego świata i nie można do tego dopuścić.

Naukowcy zajmujący się klimatem zauważyli znaki ostrzegawcze, świadczące o załamaniu się Prądu Zatokowego. Ich zdaniem stanowiłoby to przekroczenie punktu krytycznego w ziemskim systemie klimatycznym. 

Nowe badania wykazały, że w ciągu ostatniego stulecia system transportu ciepła w oceanach, który naukowcy nazywają Atlantycką Południkową Cyrkulacją Wymienną (AMOC), prawie całkowicie utracił stabilność. System ten w tym momencie działa najwolniej od 1,6 tys. lat, a nowa analiza pokazuje, że może być bliski zatrzymania się.

Miałoby to katastrofalne skutki na całym świecie - poważnie zakłóciłoby deszcze, od których zależy wyżywienie miliardów ludzi w Indiach, Ameryce Południowej i Afryce Zachodniej; nasiliłoby burze i obniżyło temperatury w Europie; oraz podniosło poziom morza przy wschodniej części Ameryki Północnej. Stanowiłoby to również dalsze zagrożenie dla amazońskich lasów deszczowych i pokrywy lodowej Antarktydy.

Reklama

Prądy oceaniczne to ruchy wody w oceanach. Portal Ziemia na Rozdrożu tłumaczy, że golfsztrom niesie ciepłe masywy wody z rejonów Brazylii i gorącej Zatoki Meksykańskiej w stronę Europy Północnej. Zgromadzone ciepło oddaje, docierając do Oceanu Arktycznego na północ od Europy, zimą dostarczając do Europy Zachodniej więcej ciepła, niż promieniowanie słoneczne. Jeżeli całkowicie by zanikł, to zdaniem NASA średnia temperatura w Europie mogłaby spaść nawet o 10 st. Celsjusza.   

Powstrzymać emisje

Złożoność systemu AMOC i niepewność co do poziomu przyszłego wzrostu średniej globalnej temperatury sprawiają, że na razie nie można przewidzieć daty możliwego załamania. Może to nastąpić w ciągu dekady, dwóch, lub w ciągu kilku stuleci. Jednak naukowcy podkreślają, że nie można do tego dopuścić. 

"Oznaki destabilizacji Prądu Zatokowego widoczne już teraz, to coś, czego się nie spodziewałem. To przerażające. Nie można do tego dopuścić" - powiedział Niklas Boers z Instytutu Badań nad Wpływem Klimatu w Poczdamie w Niemczech, autor badań.

Nie wiadomo, jaki poziom CO2 spowodowałby załamanie AMOC. Dlatego najważniejszym wyzwaniem jest utrzymanie stężenia gazów cieplarnianych w atmosferze na jak najniższym poziomie. Jednak według raportu Międzynarodowej Agencji Energetycznej (IEA) globalne emisje dwutlenku węgla w 2023 r. osiągną nowy rekordowy poziom, a później mają dalej rosnąć. To dlatego, że świat odbudowując się po pandemii, za mało wydaje na transformację energetyczną. Z jej wyliczeń wynika, że tylko 2 proc. rządy wydają na przejście na czystą energię. Według IEA to jedna trzecia kwoty potrzebnej, by świat znalazł się na kursie osiągnięcia neutralności klimatycznej w 2050 r.

Źródło: The Guardian, IEA

mcz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama