Reklama

Czy bitcoiny można zazielenić?

Kopanie kryptowalut jest na kursie kolizyjnym z ochroną klimatu. Coraz częściej firmy chcące na nich zarabiać, uruchamiają własne elektrownie.

W połowie kwietnia 150 działaczy ekologicznych demonstrowało przed bramami Greenidge Generation w miasteczku Torrey w stanie Nowy Jork. Prywatny fundusz inwestycyjny zmienił tam wyłączoną z użycia elektrownię węglową w kopalnię bitcoinów, gdzie komputery zasilane są gazowym generatorem. Teraz planował rozbudowę. Protestujący przekonywali, że takie działania szkodzą walce z globalnym ociepleniem. 

Trzy dni później lokalna komisja planistyczna zezwoliła, stosunkiem cztery głosów do jednego, na podwojenie liczby komputerów wykorzystywanych przez Greenidge. - Wszystkie nasze plany walki ze zmianami klimatycznymi mogą zostać przekreślone - komentowała jedna z przywódczyń protestu, Yvonne Taylor.

Reklama

Energia bitcoina

Spór w miasteczku jest jednym z coraz liczniejszych przykładów napięć rosnących wokół zysków społecznych i kosztów środowiskowych związanych z najpopularniejszą kryptowalutą świata. Do wytwarzania bitcoinów, według raportu opublikowanego przez Uniwersytet Cambridge, zużyto w 2019 r. tyle samo elektryczności, ile potrzebował cały Egipt.

Tydzień temu Elon Musk, założyciel Tesla Inc, ogłosił, że jego firma nie będzie już sprzedawać samochodów za bitcoiny ze względów środowiskowych. To szybka zmiana stanowiska - decyzję o przyjmowaniu kryptowaluty za samochody Musk podjął zaledwie w lutym. Tamta decyzja spotkała się z jednak krytyką części inwestorów. 

"Wraz ze wzrostem ceny, bitcoin mógłby zużyć tyle energii, co wszystkie serwerownie świata łącznie, ale one przynajmniej dają nam usługi, z których korzystają codziennie miliardy ludzi" - pisał Alex de Vries, założyciel platformy badawczej Digiconomist, która tworzy raporty na temat środowiskowych wpływów kryptowaluty.

Rzecznik Greenidge, Michael McKeon, w przesłanym mailem oświadczeniu stwierdził, że firma robi co w jej mocy, by odpowiedzieć na obawy środowiskowe: "Gaz ziemny jest pomostem do przyszłości i jest ważnym elementem miksu energetycznego stanu Nowy Jork. Chcemy dalej inwestować w sposoby, które wzmocnią nasz zielony profil i przyglądamy się już różnym opcjom".

Ekologiczna kryptowaluta?

Zwolennicy kryptowalut mówią, że ich zyski nie muszą stać w konflikcie z ochroną środowiska. - Możesz być bitcoinistą i ekologiem, tak jak możesz być ekologiem i jednocześnie latać samolotem albo korzystać z pralki - mówi Nic Carter, partner w inwestującym w bitcoiny funduszu Castle Island Ventures: - Liczy się to, jak wiele energii na produkcję kryptowaluty pochodzi ze źródeł odnawialnych.

W kwietniu koalicja organizacji pozarządowych stworzyła Kryptoporozumienie Klimatyczne. To ma być globalna inicjatywa zachęcającą firmy z branży do przestawienia się na energię odnawialną. - Chcemy pomóc branży krypto w dekarbonizacji - wyjaśnia Jesse Morris, dyrektor handlowy Energy Web Foundation, jednej z grup tworzących porozumienie. - Chodzi o to, by branża osiągnęła zerowe emisje netto do 2040 r.

Energy Web zamierza wprowadzić do użycia narzędzia, które pozwolą firmom produkującym kryptowaluty udowodnić, że korzystają z energii odnawialnej. Morris sądzi, że to pomoże inwestorom docierać do "zielonych" producentów. - Ta branża nie zniknie, więc zazieleńmy ją - mówi.

Biorąc pod uwagę energochłonność bitcoinów i zyski płynące z ich produkcji istnieje obawa, że kryptowaluty przejmą większość zielonej energii, zmuszając innych do stosowania źródeł energii zanieczyszczających środowisko. - Sukces w redukcjach emisji może zostać w dużym stopniu wyzerowany przez zapotrzebowanie ze strony bitcoinów - mówi Ketan Joshi, analityk branży energetyki odnawialnej.

Emisje firm produkujących kryptowaluty w 2018 r. przekroczyły, według opracowania opublikowanego w periodyku "Joule", 22 mln ton CO2. Większość takich firm znajduje się w Chinach, ale wiele z nich ma siedziby w północnoamerykańskich miastach. W 2018 r. Plattsburgh w stanie Nowy Jork uchwalił moratorium na produkcję kryptowalut po tym, jak okazało się, że ta działalność stała się głównym konsumentem energii w mieście. Kilka dni temu stanowy kongres zaczął pracę nad projektem zakładającym zawieszenie działalności wszystkich firm wytwarzających w stanie kryptowaluty na trzy lata, aby przeprowadzić badania środowiskowe efektów ich działalności.

Regulacja branży

W hrabstwie Missoula w Montanie władze podjęły niedawno działania mające na celu ograniczenie tych efektów. Niska cena elektryczności pochodzącej z miejscowej elektrowni wodnej ściągnęła tam producentów bitcoinów. - Ta branża zużywała w pewnym momencie jedną trzecią całej elektryczności w hrabstwie - mówi odpowiadająca w hrabstwie za zrównoważony rozwój Diana Maneta. W 2019 r. skorzystało ono ze swojego prawa do tworzenia miejscowych planów zagospodarowania, by wprowadzić wymóg nakładający na nowe firmy produkujące kryptowaluty obowiązek zrównoważenia swojego zużycia energii, na przykład przez zakupy energii bezpośrednio od nowo powstających elektrowni słonecznych czy wiatrowych, albo tworząc własne czyste źródła prądu. Zarządzenie w lutym na stałe weszło do miejscowego prawa, sprawiając, że Missoula stała się pierwszym hrabstwem w USA, które podjęło próbę regulacji działania tej branży z perspektywy klimatycznej.

Tylko w zeszłym roku cena bitcoinów wzrosła pięciokrotnie. Ich produkcja jest coraz bardziej atrakcyjna dla inwestorów bez względu na klimatyczne kontrowersje. Greenidge ogłosiło w marcu, że ma zamiar stać się pierwszą posiadającą własną elektrownię firmą z branży bitcoinów, która wejdzie na amerykańską giełdę.

- Mieszkańcy regionów, w których pojawia się ta branża, znajdują się w sytuacji przypominającej walkę Dawida z Goliatem - mówi Taylor, aktywistka sprzeciwiająca się rozbudowie Greenidge. - Małe, miejscowe samorządy są lobbowane przez bardzo agresywne firmy i, niestety, często ulegają presji i pieniądzom - mówi. 

Rzecznik Greenidge twierdzi, że niedawna sesja komisji planowania pokazała, ze firma ma realne poparcie wśród mieszkańców: "Miejscowa społeczność widzi wartość tworzonych przez nas miejsc pracy, płaconych przez nas podatków i wpływu, jaki wywarliśmy na miejscową gospodarkę".

W kwietniu kampania prawna Earthjustice i grupa ekologiczna Sierra Club wspólnie napisały list do Departamentu Ochrony Środowiska stanu Nowy Jork, wyrażając sprzeciw wobec rozbudowy kompleksu Greenidge ze względów środowiskowych. Mandy DeRoche, prawniczka Earthjustice, mówi, że organizacja zidentyfikowała 30 innych byłych elektrowni w stanie, które potencjalnie mogą zostać zmienione w kopalnie kryptowalut. Dwie z nich już są przebudowywane. Jedna będzie czerpać energię z sieci, druga częściowo z energii słonecznej. - Są jak zombie - mówi DeRoche. - Ile elektrowni powstanie ze zmarłych, zanim czegoś z tym nie zrobimy?

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy