Reklama

Elektrośmieci to już dziś kolosalny środowiskowy problem. Tylko w tym roku na świecie wyrzuconych zostanie 57,4 mln ton urządzeń elektronicznych. To więcej, niż waży chiński Wielki Mur - najcięższy obiekt stworzony przez ludzkość. I z każdym rokiem e-odpadów gwałtownie przybywa. Wraz ze starymi smartfonami, laptopami, lodówkami czy pralkami, wyrzucamy ogromne pieniądze. - Tona zużytych telefonów komórkowych jest bogatsza w złoto niż tona rudy złota - mówi dr. Ruediger Kuehr, dyrektor oenzetowskiego programu gospodarki zamkniętej SCYCLE i szef biura UNITAR w Bonn. 

Cennych surowców w e-odpadach jest tyle, że eksperci wysypiska elektrośmieci nazywają "miejskimi kopalniami". 

- W milionie telefonów komórkowych znajdują się 24 kg złota, 16 tys. kg miedzi, 350 kg srebra i 14 kg palladu. To surowce, które można odzyskać i przywrócić do cyklu produkcyjnego - dodaje Kees Baldé, dyrektor programowy programu SCYCLE Uniwersytetu ONZ.- Jeśli nie uda nam się poddać recyklingowi tych surowców, trzeba będzie wydobywać nowe, co szkodzi środowisku. Ponadto odzyskiwanie złota i innych materiałów z odpadów wiąże się z o wiele niższymi emisjami CO2 niż wydobycie ich w kopalniach. 

Baldé szacuje, że w wyrzucanych każdego roku elektronicznych urządzeniach znajdują się surowce o wartości 57 mld dol. Wiele państw nie może się poszczycić takim PKB. Tymczasem spośród miliardów ton e-śmieci, odpowiednio przetwarzany jest jedynie niewielki odsetek. W 2019 r. było to zaledwie 17,4 proc. Reszta zamiast do recyklingu, jest wysyłana na składowiska lub do spalarni w krajach Trzeciego Świata, gdzie zwykle nie ma odpowiednich przepisów środowiskowych i gdzie nie ma zorganizowanych programów odzyskiwania surowców.

Skala problemu rośnie dramatycznie szybko. Żadnego innego rodzaju generowanych przez ludzkość śmieci nie przybywa w takim tempie. Tylko w ciągu ostatniego roku ilość wyrzucanych przez nas odpadów elektronicznych zwiększyła się z 54,6 do 57,4 mln ton. Rocznie globalna produkcja e-odpadów rośnie o 3-4 proc. W tym tempie do 2030 r. każdego roku na wysypiska będzie trafiać 74 mln ton zużytej elektroniki.

W Międzynarodowym Dniu Odpadów Elektronicznych, eksperci i 120 organizacji pozarządowych z 50 krajów wzywają firmy, rządy i nas wszystkich do tego, by lepiej zarządzać e-śmieciami. Zużyte, popsute czy nieużywane produkty elektryczne, zamiast trafiać na wysypiska, powinny być przekazywane do odpowiedniego przetwarzania lub - najlepiej - naprawiane. Dzięki temu ludzkość mogłaby nie tylko zapobiec zanieczyszczaniu ziemi, wody i powietrza przez szkodliwe substancje zawarte w e-odpadach, ale też, co równie istotne, zaoszczędzić potrzebne do produkcji elektroniki surowce warte miliardy dolarów. 

Elektroodpady, czyli zmarnowana szansa

- Świadomość, obok wygody, rekompensaty finansowej, dbałości o środowisko, kultury i norm społecznych, jest jednym z kluczowych motywatorów do podejmowania działań na rzecz e-odpadów - mówi Magdalena Charytanowicz z Forum ZSEE odpowiedzialnego za Międzynarodowy Dzień E-odpadów, dodając: - Dlatego 14 października mamy nadzieję dotrzeć do jak największej liczby obywateli na całym świecie i nakłaniać ich do właściwej utylizacji zużytej elektroniki. Konsumenci chcą postępować właściwie, ale muszą być odpowiednio poinformowani, a wygodna infrastruktura powinna być dla nich łatwo dostępna, aby prawidłowe przetwarzanie e-odpadów stało się normą.

Jak się pozbyć elektrośmieci i nie dostać mandatu?

Przyczyn rosnącego problemu z e-odpadami jest wiele. Jedną z nich jest nasze uzależnienie od elektrycznych i elektronicznych gadżetów. Istotnym czynnikiem jest także to, że same produkty działają bezawaryjnie coraz krócej, a możliwości ich naprawy są ograniczone. Według francuskich badań zaledwie 40 proc. zepsutych urządzeń elektrycznych jest naprawianych. Tu odpowiedzialność leży zdecydowanie po stronie producentów. 

- Elektośmieci to jeden z najszybciej rosnących strumieni odpadów w Europie i na świecie. Aby zmienić ten trend, nie powinniśmy myśleć o nich jako o odpadach, ale raczej o zmarnowanej szansie - mówi Virginijus Sinkevičius, komisarz UE ds. środowiska, oceanów i rybołówstwa: - Pracujemy nad nowymi wymogami dotyczącymi ekoprojektu dla urządzeń elektronicznych, mającymi zwiększyć ich trwałość i ułatwić ich naprawę. Chcemy również, by konsumenci mieli lepsze informacje na ich temat, dzięki czemu łatwiej jest dokonać zrównoważonego wyboru. 

Kolejny problem, na który szczególną wagę kładą w tym roku organizatorzy Międzynarodowego Dnia E-Odpadów jest fakt, że sami albo pozbywamy się zużytego sprzętu niewłaściwie, albo nie robimy tego wcale i gromadzimy go w domach. 

Metale ciężkie z elektroniki

Eksperci szacują, że w przeciętnym europejskim domu są 72 urządzenia elektroniczne. Średnio 11 spośród nich jest popsutych lub nie działa. Oznacza to, że w każdym domu znajduje się 4-5 kg elektrośmieci, które czekają na wyrzucenie. 

Francuscy eksperci szacują, że tylko w tym kraju w domach znajduje się od 54 do 113 mln starych, niewykorzystywanych już telefonów komórkowych. - Wiele czynników odgrywa rolę w tym, by cały sektor produkcji urządzeń elektrycznych i elektronicznych był bardziej oszczędny i zużywał mniej zasobów - mówi Pascal Leroy, dyrektor generalny Forum WEEE, organizacji stojącej za Międzynarodowym Dniem E-odpadów: - Nasze członkowskie organizacje w 2020 r. zebrały i zabezpieczyły recykling 2,8 mln ton e-odpadów, ale dopóki obywatele nie zaczną zwracać czy przekazywać dalej zużytego, czy nieużywanego już sprzętu, produkcja elektroniki nadal będzie wymagać wydobywania z ziemi surowców, co powoduje ogromne szkody dla środowiska.

To także korzyść klimatyczna, bo każda tona przetworzonych odpadów elektronicznych zapobiega emisji 2 ton CO2 potrzebnych do wydobycia tej samej ilości surowców. Tymczasem w USA, mimo istnienia tam systemu przetwarzania i recyklingu starej elektroniki, na wysypiska i do spalarni trafia 151 mln telefonów rocznie - to ponad 400 tys. komórek wyrzuconych każdego dnia. Aż 40 proc. metali ciężkich na amerykańskich wysypiskach pochodzi z wyrzuconej elektroniki. 

Nie tylko konsumenci, także użytkownicy

"Szybki rozwój telefonów komórkowych doprowadził do uzależnienia rynku od szybkiej wymiany starszych urządzeń. Urządzenia mobilne wpływają na środowisko na wiele sposobów w ciągu swojego życia, ale wpływ można zmniejszyć i rozłożyć na dłuższy okres, stosując zasady gospodarki o obiegu zamkniętym" - stwierdza raport Międzynarodowej Unii Telekomunikacyjnej i WEEE Forum. 

Dużą niewiadomą stanowią e-odpady powstające nie w naszych domach, a w wielkich centrach danych, będących fundamentem cyfrowej gospodarki. Niedawny unijny raport mówi, że "wideo na żądanie, filmy, media społecznościowe i strumieniowe przesyłanie gier zajmują blisko 85 proc. przepustowości centrów danych". Liczba internautów podwoiła się od 2010 r., ruch w sieci rośnie o około 30 proc. rocznie, a do 2023 r. internet będzie miał na świecie już 5,3 mld użytkowników, czyli z sieci będzie korzystać 66 proc. światowej populacji. 

To wszystko wymaga milionów, jeśli nie miliardów, serwerów. One też się zużywają i są wymieniane, ale brak dobrych badań o tym, ile z nich jest potem prawidłowo przetwarzanych.