W Polsce się nimi zajadamy. Odkryto, że w liściach kumulują leki
Pomidory, marchew i sałata kumulują pozostałości leków w liściach - zauważają naukowcy z Johns Hopkins University w USA na łamach "Environmental Science and Technology".

Badania naukowców z Johns Hopkins University dowodzą, że pozostałości leków - w tym tych stosowanych w leczeniu psychiatrycznym - przedostają się wraz z wodą do popularnych warzyw, takich jak pomidory, sałata i marchew. Nie są jednak magazynowane w korzeniach czy owocach, ale głównie w liściach - wskazano.
To dobre wieści dla osób lubiących pomidory i marchew; nieco gorsze dla fanów sałaty - ironizują badacze w komunikacie prasowym. W badaniach chodziło o to, aby sprawdzić, które leki pozostają w wodzie po uzdatnianiu w oczyszczalniach.
W testach uwzględniono karbamazepinę (lek przeciwdrgawkowy), lamotryginę (lek przeciwpadaczkowy i stabilizujący nastrój), amitryptylinę (lek przeciwlękowy i uspokajający) oraz fluoksetynę (lek przeciwdepresyjny). To substancje stosowane m.in. w terapii zaburzeń afektywnych dwubiegunowych, depresji i padaczki.
"Aby bezpiecznie używać uzdatnionej wody, musimy lepiej zrozumieć, gdzie i jak rośliny metabolizują lub rozkładają te substancje" - tłumaczy Daniella Sanchez, główna autorka badania.
Wykryto, że farmaceutyki i substancje pochodne częściej akumulują się w liściach. W przypadku pomidorów ich stężenie w liściach było 200 razy silniejsze niż w owocach. W przypadku marchwi w liściach było siedem razy więcej leków niż w spożywanych przez nas korzeniach.
Naukowcy podkreślają, że w badaniach nie chodzi o straszenie ludzi. Celem było jedynie o stworzenie "mapy" pokazującej dokąd wędrują farmaceutyki w roślinach uprawnych.
"Fakt, że te leki są często spotykane w uzdatnionej wodzie nie oznacza, że będą mieć znaczący wpływ na rośliny lub na spożywające je osoby" - podkreśla Carsten Prasse z Johns Hopkins University.









