Uwolniono wieloryba, który utknął nad Bałtykiem. Rokowania nie są dobre
Ok. 10-metrowy humbak od trzech dni tkwił uwięziony na mieliźnie Niendorf pod Lubeką na bałtyckim wybrzeżu Niemiec. Aby go ściągnąć, potrzebny był ciężki sprzęt i koparki. Udało się zrobić podkop, który uwolnił wieloryba, ale jego przyszłość wciąż jest niepewna.

W skrócie
- Około 10-metrowy humbak przez trzy dni był uwięziony na mieliźnie w Niendorf pod Lubeką na bałtyckim wybrzeżu Niemiec.
- Wieloryb został uwolniony dzięki podkopowi wykonanym przez ciężki sprzęt i koparki, a następnie popłynął w stronę Zatoki Lubeckiej.
- Jego przyszłość jest niepewna, ponieważ zwierzę jest osłabione i wyczerpane, a Bałtyk nie jest odpowiednim środowiskiem dla takich ssaków.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Jak informuje RTL, zwierzę udało się wydobyć z mielizny po wielu próbach. Taki młody humbak może ważyć kilkadziesiąt ton. Utknął on na płyciźnie 23 marca i każdy dzień, nawet każda godzina pozostawania ssaka w tej sytuacji zagrażał jego życiu.
Wszelkie wysiłki polegające na wydostaniu go z opresji kończyły się fiaskiem. Także początkowo użycie ciężkiego sprzętu, który dotarł do Niendorf w środę wieczorem.
Operatorzy koparek i pogłębiarek starali się stworzyć kanał, którym zwierzę mogłoby wydostać się na głębsze wody. Stacja telewizyjna NDR podała, że wzdłuż korytarza ustawione boje, które miały oznaczać głębokość wody i kierować pracą pogłębiarki.
Było to o tyle trudne, że wszystko odbywało się bardzo blisko ciała, także głowy wieloryba. A zwierzę już było mocno zestresowane. Do tego stopnia, że - jak informowaliśmy w Zielonej Interii - miejscowe władze zaapelowały do mieszkańców, by powstrzymały się przed tworzeniem zbiegowisk dodatkowo źle wpływających na olbrzyma.
Pogłębiarki kopały 50-metrowy kanał dla wieloryba
Plan zakładał utworzenie kanału o długości ok. 50 metrów, szerokości sześciu metrów i głębokości 1,2 metra. To miało wystarczyć do tego, by humbak jakoś się wydostał. Ściągnięto też zoologów, którzy pracowali nad tym, by ograniczyć stres zwierzęcia, przy którym kopały koparki i pogłębiarki.
Długo nie przynosiło to efektu i kanału nie udawało się stworzyć. Pomoc przyszła w nocy z czwartku na piątek 26/27 marca, gdyż wówczas pojawił się nieduży przypływ. Podniesienie się wody sprawiło, że wieloryb drgnął. Ku radości wszystkich, udało się go zepchnąć na głębsze wody i humbak popłynął w stronę Zatoki Lubeckiej.
Pytanie jednak, co dalej. Wieloryb jest osłabiony i wyczerpany, a nie ma go jak wzmocnić. Wciąż może paść z głodu i zmęczenia. Wiadomo też, że Bałtyk nie jest idealnym miejscem dla takich zwierząt. To morze dla nich zbyt płytkie na wielu obszarach i zbyt słabo zasolone, to bardzo niekorzystnie odbija się na tych ssakach.
Humbak się wydostał z mielizny, ale nie jest jasne, dokąd popłynie. Może znowu gdzieś utknąć, może nie pokonać cieśnin duńskich w drodze na Morze Północne, a są one także bardzo płytkie. Życie humbaka nadal znajduje się zatem pod znakiem zapytania. Zwierzę jest monitorowane przez naukowców.











