Unikalny ptak skreślony z listy chronionych. Naukowcy krzyczą: "Hańba!"
Wśród symboli otwartych terenów trawiastych Ameryki Północnej i całego Dzikiego Zachodu wymienia się najczęściej bizony, wilki, kojoty, może orły przednie czy grzechotniki albo pieski preriowe. Preriokury to jednak także od lat symbol tego środowiska. Jeden z nich został skreślony z listy gatunków chronionych przed administrację Donalda Trumpa. Mimo tego, że zwierzęciu zagraża mu rolnictwo i pestycydy.

Przez lata takie sceny były bardzo charakterystyczne dla północnoamerykańskiej prerii - dwa podobne do kur ptaki stają naprzeciw siebie, trzesą się, podskakują, tokują. Uprawiają klasyczne straszonko. Znamy to dobrze i z Polski, bo przecież w taki sposób tokują cietrzewie, głuszce, bataliony. W wypadku preriokurów jednak popisy są wyjątkowo spektakularne.
Te kuraki potrafią wypinać pierś i nadymać worki nagiej skóry znajdujące się w okolicach szyi. Bulgoczą wtedy, jakby znajdowały się w butelce. Do tego tupią i nacierają na rywala z piórami na głowie ustawionymi na sztorc. Robi to ogromne i kapitalne wrażenie, a przez całe lata było symbolem Dzikiego Zachodu.
Te sceny jednak mogą niebawem zniknąć, bowiem preriokury kiedyś były liczne na otwartych równinach Ameryki Północnej, ale dzisiaj stały się ginące. Jeden z ich gatunków, preriokur mały został tymczasem skreślony przez administrację Donalda Trumpa z listy gatunków ptaków chronionych.
Preriokur został tylko na niedużym skrawku
Dzisiaj ten kurak zachował się na południowo-wschodnim krańcu stanu Kolorado w USA, a także w części Oklahomy, Teksasu, Nowego Meksyku i Kansas. To jednak tylko fragment jego pierwotnego areału, który jeszcze w XIX wieku obejmował znacznie większe połacie wnętrza Stanów Zjednoczonych niż tylko pogranicza tych czterech stanów.
Jego areał został mocno ograniczony na skutek zmian zachodzących na preriach. Tereny trawiaste zmieniają się w pola, coraz mocniej ingeruje tu rolnictwa i związane z nim środki chemiczne. Dla wygody wycinane są zacienienia i drzewa śródpolne, które są ważne dla tych zwierząt. I na dodatek pojawił się argument kluczowy - presja przemysłu naftowego, który zaczął uskarżać się, że restrykcyjna ochrona wspaniale tokujących ptaków jest uciążliwa dla niego.

Obama i Biden chronili, Trump nie ma zamiaru
Poprzednie administracje Baracka Obamy i Joe Bidena odrzucały te argumenty, ale Donalda Trumpa - oczywiście je przyjęła. W sierpniu sędzia federalny w Teksasie, wyznaczony przez Trumpa, uchylił ochronę, a Służba Ryb i Dzikich Zwierząt Stanów Zjednoczonych (US Fish and Wildlife Service) opublikowała ostateczne orzeczenie uchylające status ptaka zagrożonego wyginięciem. Tu można je przeczytać.
Przeczytali je naukowcy i stanowczo protestują. "The Colortado Sun" cytuje Jasona Rylandera, dyrektora prawnego w Instytucie Prawa Klimatycznego Centrum Różnorodności Biologicznej. Używa on słowa "hańba" na opisanie tej decyzji. I dodał, że administracja Trumpa uważa za stosowne poświęcić te wspaniałe ptaki dla zysków przemysłu naftowego i gazowego.
Z milionów preriokurów małych została garstka, a ptaki te potrzebują dużych, nierozdrobnionych połaci nienaruszonych, rodzimych łąk, aby utrzymać samowystarczalne populacje. W przeciwnym razie ich przyszłość się zawali, a lata ochrony tych zwierząt zostaną wyrzucone na śmietnik. A preriokur mały zaczął się odradzać do tego stopnia, że w Kolorado organizowano nawet wycieczki dla turystów, by mogli obserwować unikalne tokowiska. Teraz ornitologowie ostrzegają, że niebawem nie będzie to już możliwe.










