W skrócie
- Bobry w Parku Narodowym Wood Buffalo w Kanadzie zbudowały tamę, która została wpisana do Księgi Rekordów Guinnessa.
- Konstrukcja tamy osiąga 775 metrów długości i została odkryta na zdjęciach satelitarnych w 2007 roku.
- Tama całkowicie zmieniła środowisko parku, izolując siedlisko bobrów i czyniąc je trudno dostępnym dla drapieżników i ludzi.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Trafiła do niej w 2007 r., kiedy ją odkryto. Nie wiadomo zatem, dlaczego nikt jej wcześniej nie zauważył. Dopiero badaczka Jean Thie podczas analizy zdjęć satelitarnych tego regionu zauważyła tę konstrukcję, która osiąga - bagatela - 775 metrów! Jej istnienie potwierdzili strażnicy Parks Canada, którzy wykonali zdjęcia z helikoptera w maju 2010 r.
Park Narodowy Wood Buffalo w kanadyjskiej prowincji Alberta obfituje w bobry, które należą do innego gatunku niż żyjący w Polsce. To bóbr kanadyjski, który różni się pewnymi cechami anatomicznymi od kuzyna z Polski. Ma inną budowę czaszki, szerszy ogon, ale także buduje tamy.
Tama z Alberty pobiła wszelkie rekordy. Księga Guinnessa pisze tak: "To masywna konstrukcja, ponad dwukrotnie dłuższa od Tamy Hoovera. Jest dziełem kilku pokoleń bobrów, które prawdopodobnie pracowały w tym miejscu od połowy lat 70. XX wieku." Dokładnego momentu rozpoczęcia budowy nie da się jednak ustalić.
Bobry wykorzystały naturalne nagromadzenie drzew
Konstrukcja składa się z połączonych ze sobą odcinków i łuków. Naukowcy zastanawiali się nad tym, skąd wzięła się aż tak wielka konstrukcja i po co bobrom aż tak duża tama. Odpowiedzią jest bardzo specyficzne środowisko tej części Kanady. Tama znajduje się w rozległych, podmokłych terenach między deltą rzeki Peace-Athabasca a pasmem Birch Mountains. Woda spływająca z gór zasila tamtejsze mokradła. One wymagają sporej inżynierii, a ssaki prawdopodobnie wykorzystały nagromadzenie starych, powalonych i spalonych pożarami drzew. Niesione przez rzekę, uformowały szkielet przyszłej tamy jako sterta. Bobry następnie ten naturalny koncept rozbudowały i powiększyły. A zdjęcia Google Earth pokazują, że powstają już nowe tamy, które mogłyby ostatecznie połączyć się z główną i zwiększyć całkowitą długość o kolejne 50 do 100 metrów w ciągu następnej dekady.

Nie trzeba dodawać, że całkowicie zmieniło to okolicę i środowisko naturalne parku narodowego. Woda rozlała się tak szeroko, że całkowicie odcięła siedlisko bobrów. Są tu całkowicie bezpieczne, nie dotrą tu wilki, nie są w stanie zagrozić im rysie czy niedźwiedzie albo kojoty. Nawet strażnicy parku mają problem, żeby dostać się do tej tamy i znana jest tylko jedna osoba, która udokumentowała fakt, że na niej stanęła. Park Narodowy Wood Buffalo pisze, że tama jest położona dziesiątki kilometrów od najbliższych ludzkich osad i dróg, w terenie pełnym bagien, mokradeł i borealnego lasu. Aby dotrzeć do niej pieszo, trzeba wędrować przez wiele dni.













