Na lotnisku - wielkie nerwy. Znaleźli na to nieoczekiwany sposób
Kraków Airport zatrudnia pracowników, którzy wynagrodzenie otrzymują w… smaczkach. To psy, które pełnią służbę na lotnisku, a wcale nie tropią narkotyków. Zen i Ciri zamiast tego ocierają łzy pasażerom, dla których lot to stresujące przeżycie. Opowiada o nich Dominika Orzeł w Programie Czysta Polska w Polsat News.

W skrócie
- Na krakowskim lotnisku pracują psy terapeutyczne Zen i Ciri, które rozładowują stres pasażerów.
- Zen potrafi wyczuć osoby z podwyższonym poziomem kortyzolu i ma doświadczenie jako pies ratowniczy.
- Psi patrol w Kraków Airport pracuje od poniedziałku do piątku, a psy otrzymują wynagrodzenie w smaczkach.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Na krakowskim lotnisku można spotkać pracowników, którzy nie noszą mundurów, nie wydają poleceń i nie kontrolują bagażu. Można ich za to pogłaskać i poprzytulać. Nie szukają tu narkotyków, ale merdają ogonem i skutecznie rozładowują stres
- W terminalu są ze mną Zen rasy border collie, który skończył w listopadzie 8 lat, oraz Ciri - mówi Katarzyna Harmata, dog handler z Kraków Airport. Lotnisko w Krakowie jako pierwsze w Europie i jedyne w Polsce wprowadziło program, w ramach którego pracują psy terapeutyczne. - Chodzimy po terminalu i wyszukujemy osób, które są zestresowane - opowiada Katarzyna Harmata.
Zen i Ciri mają relaksować pasażerów i uspokajać ich przed odlotem. Monika Chylaszek, rzeczniczka prasowa krakowskiego lotniska mówi: - Rzeczywiście pies powoduje, że jeśli ktoś się stresuje lotem, to trochę o tym zapomina, a ci którzy się nie stresują, to jest dla nich po prostu przyjemność. Psy są bardzo przyjazne i spotkanie z nimi to taki miły przerywnik w oczekiwaniu na lot.
Psy potrafią rozluźnić najbardziej zestresowanych
Najbardziej doświadczonym czworonożnym pracownikiem jest Zen - emerytowany pies ratowniczy. To jedyny na świecie pies pracujący na lotnisku, który potrafi wyczuć osoby z podwyższonym poziomem kortyzolu, czyli hormonu stresu, co wielokrotnie już potwierdził w praktyce.

- Kiedyś osoba niepełnosprawna była w takim stanie, że naprawdę się o nią baliśmy i myśleliśmy, że trzeba będzie wzywać pogotowie - mówi Katarzyna Harmata. - Po czasie spędzonym z psami bardzo nam podziękowała, wyściskała nas serdecznie i Zena, i mnie i powiedziała że to był pierwszy raz, kiedy poleciała bez środków na uspokojenie.
Psie dyżury trwają dwie godziny dziennie, a wynagrodzenie wypłacane jest na bieżąco… w smaczkach - oczywiście wliczonych w dietę. Badania pokazują, że psy doskonale odnajdują się w tej roli. Co ciekawe, bardziej stresuje je pogoń za piłką na własnym podwórku niż spokojne towarzyszenie podróżnym.
Psy można spotkać od poniedziałku do piątku w terminalu, w hali odlotów Kraków Airport. Psi patrol liczy dziś czterech członków, ale wkrótce ta wyjątkowa drużyna jeszcze się powiększy.













