W skrócie
- Różne gatunki owadów mogą przemieszczać się z ładunkami transportowanymi w ciężarówkach, statkach i samolotach, a po dotarciu w nowe miejsce, jeśli warunki pozwolą, mogą się zadomowić i stać inwazyjnymi.
- Motyl Olepa schleini został odkryty na Komorach, najprawdopodobniej przetransportowany drogą morską z Indii, co budzi obawy przed możliwością stania się szkodnikiem w uprawach rycynusu w Afryce.
- Według naukowców na świecie istnieje ponad 7 tys. naturalizowanych gatunków owadów, a w Polsce przykładem szybko rozprzestrzeniającego się inwazyjnego gatunku jest ćma bukszpanowa.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Przykładem takiego pasażera na gapę jest motyl Olepa schleini, którego osobnik najprawdopodobniej trafił na statek w Indiach i przypłynął nim aż na Komory - archipelag między Madagaskarem a kontynentem afrykańskim. To właśnie tam liczne gąsienice znalazł biolog współpracujący z polskimi naukowcami z Instytutu Systematyki i Ewolucji Zwierząt PAN. Wyniki analiz opublikowali wspólnie w pracy naukowej w czasopiśmie "Annales Zoologici".
Jak opowiadali w rozmowie z PAP dr hab. Łukasz Przybyłowicz i dr Marcin Wiorek, niedźwiedziówki występują na całym świecie, natomiast sam rodzaj Olepa występuje w rejonie południowo wschodniej Azji. Ten konkretny gatunek opisano w 2005 r. w Izraelu. W Afryce dotąd go nie obserwowano.
- Niektóre gatunki Olepa są znane jako potencjalnie poważne szkodniki rącznika pospolitego, zwanego rycynusem - rośliny uprawianej w wielu krajach Afryki i Azji dla oleju pozyskiwanego z nasion i wykorzystywanego np. w kosmetyce. Właśnie na tej roślinie znaleziono gąsienice motyla. Problem może polegać na tym, że skoro ten gatunek przedostał się najpewniej z Indii na Komory, to już niedaleko ma do samej Afryki. Jeśli jednak tam trafi, może stać się gatunkiem inwazyjnym i potencjalnym szkodnikiem rycynusu - mówił Łukasz Przybyłowicz.

Jak dodał, w sprzyjających warunkach populacje owadów mogą szybko się powiększać - zwłaszcza gdy w nowym dla siebie miejscu nie mają jeszcze naturalnych zagrożeń ze strony innych zwierząt, klimat im sprzyja, a pokarmu jest pod dostatkiem.
Badacze przypuszczają, że w przypadku tego motyla transport drogą morską z Indii trwał kilka tygodni. Gąsienice, która przedostały się na statek, następnie przepoczwarczyły się i w takiej postaci przetrwały okres podróży.
Rozszerzanie zasięgów przez gatunki jest naturalnym procesem, który zachodzi od początków życia na Ziemi. W naturze przemieszczanie się zwierząt i zasiedlanie nowych obszarów może jednak trwać bardzo długo, dając czas na przystosowanie się do nowych warunków i tym gatunkom, i ekosystemowi. Człowiek znacząco przyspieszył ten proces - obecnie dzięki transportowi zwierzęta mogą pokonywać tysiące kilometrów w ciągu dni lub tygodni. Dlatego gatunki zawleczone przez człowieka mogą rozszerzać zasięg znacznie szybciej, niż działo się to w naturalnych procesach.
7 tysięcy gatunków owadów rozprzestrzenia się po świecie
Jak podał Marcin Wiorek, najnowsza globalna lista wszystkich naturalizowanych gatunków owadów, czyli takich, które utworzyły populacje w nowym dla siebie miejscu (ale niekoniecznie od razu stały się gatunkiem inwazyjnym; to jest potencjalny "kolejny etap") - wynosi obecnie ponad 7 tys.
Nie oznacza to jednak, że wszystkie staną się inwazyjne. - Na podstawie najnowszych wyników sugeruje się, że nawet 25 proc. introdukowanych gatunków bezkręgowców (i nawet 50 proc. gatunków kręgowców) odnosi sukces inwazyjny - podał Wiorek.

Przykładem gatunku inwazyjnego, który szybko rozprzestrzenił się w Polsce w ostatnim czasie, jest ćma bukszpanowa (Cydalima perspectalis). Jak podali badacze, po raz pierwszy gatunek stwierdzono w 2012 r. w Michałkowej koło Zagórza Śląskiego, a obecnie występuje praktycznie w całym kraju - tam, gdzie rosną bukszpany.
Współpraca rozmówców PAP z badaczami z Komorów nie jest przypadkowa. Wcześniej prowadzili bowiem badania na Madagaskarze, gdzie analizowali grupę stu występujących tylko tam (czyli endemicznych) gatunków niedźwiedziówek.
- Ostatnie publikacje na temat całej tej grupy pochodzą z lat 60. ubiegłego wieku, kiedy metody genetyczne nie były jeszcze dostępne. Teraz okazuje się, że ta różnorodność jest jeszcze większa niż myślano. Po naszej analizie opisaliśmy siedem nowych rodzajów i pięć nowych gatunków. Nazwy tych pierwszych nawiązują do postaci z serialu "Pingwiny z Madagaskaru" m.in. Skippernaclia, Kowalskinaclia czy Juliennaclia - podał Marcin Wiorek. Wyniki zostały opublikowane w czasopiśmie "Arthropod Systematics and Phylogeny" oraz monografii wydanej przez ISEZ PAN.
Jak podali naukowcy, na świecie jest obecnie około 150 tys. gatunków motyli, a co roku opisuje się kilkaset nowych. W Polsce jest ich ponad 3 tysiące, a co roku pojawia się kilka kolejnych nowych, po raz pierwszych zaobserwowanych w naszym kraju.















