W skrócie
- Liczba turystów i baz naukowych na Antarktydzie gwałtownie rośnie, co prowadzi do zwiększonego zanieczyszczenia ekosystemów.
- Toksyczne metale i sadza znacznie przyspieszają topnienie śniegu oraz zagrażają unikatowej przyrodzie kontynentu.
- Zarówno ruch turystyczny, jak i naukowe ekspedycje znacząco przyczyniają się do degradacji środowiska Antarktydy.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Badacze z Chile, Niemiec i Holandii przez cztery lata przemierzali na Antarktydzie trasę długości 2 tys. km, by oszacować poziom zanieczyszczenia. Stwierdzili, że na terenach, na których przebywają ludzie, koncentracja toksycznych metali, takich jak nikiel, miedź czy ołów, jest obecnie 10-krotnie wyższa niż 40 lat temu.
Zanieczyszczenia przyspieszają topnienie śniegu i zagrażają delikatnym ekosystemom, które są już pod ogromną presją z powodu zmian klimatycznych.
W latach 90. XX wieku Antarktydę odwiedzało niecałe 8 tys. osób rocznie. W zeszłym roku liczba ta wzrosła do ponad 124 tys. - podała agencja IAATO, monitorująca ruch turystyczny na ten kontynent. Według najostrożniejszych szacunków do 2034 r. będzie to 450 tys. turystów rocznie.
"Rosnąca obecność ludzi na Antarktydzie budzi niepokój w związku z substancjami zanieczyszczającymi pochodzącymi ze spalania paliw kopalnych, pochodzącymi m.in. ze statków, samolotów, samochodów oraz infrastruktury wspierającej" - napisano w raporcie.

Ponad 100 tys. turystów odwiedziło Antarktydę
W ciągu ostatniego sezonu 55 biur turystycznych zorganizowało blisko 570 wycieczek na Antarktydę dla ponad 118 tys. osób. Około dwie trzecie z nich płynęło na niedużych statkach pozwalających dobić do brzegu. Ponad 80 tys. turystów zeszło na ląd.Z wcześniejszych badań wynika, że przeciętna wycieczka turystyczna generuje 5,44 ton dwutlenku węgla w przeliczeniu na jednego pasażera.
Naukowcy ostrzegają, że turyści zakłócają życie dzikich zwierząt, depczą delikatne rośliny i zwiększają ryzyko sprowadzenia na kontynent inwazyjnych gatunków oraz chorób.
Najbardziej niepokojącym zjawiskiem jest jednak sadza wytwarzana przez silniki statków i samolotów oraz generatory. Śnieg staje się przez nią ciemniejszy, odbija mniej światła i absorbuje więcej ciepła.
"Jeden turysta może przyczynić się do przyśpieszenia topnienia około 100 ton śniegu" - podkreślił współautor raportu z Uniwersytetu w Groningen Raul Cordero.
Do tego dochodzą ekspedycje naukowe, które przemieszczają się ciężkimi pojazdami i na długi czas rozbijają obozy. Według raportu szkodliwe skutki jednej misji naukowej mogą być 10-krotnie większe niż jednego turysty.














