Zgubiony pies wsiadł do tramwaju. Historia miała szczęśliwy finał
Na początku tygodnia motornicza tramwaju linii 10w Krakowie jadąca do Pleszowa zauważyła, że do pojazdu wsiadł pasażer na czterech łapach. Było już po 22:00. Pies wyglądał na zadbanego, miał na szyi obrożę, był grzeczny - relacjonowała pani Iza, kierująca pojazdem. Historia miała szczęśliwy finał.

W skrócie
- Suczka Flara wsiadła do tramwaju linii 10 w Krakowie po godzinie 22:00.
- Motornicza zgłosiła obecność psa, a pracownicy schroniska odebrali zwierzę na pętli w Kurdwanowie.
- Opiekunka odebrała pieska po powrocie do azylu, dodając, że otrzymał pomoc medyczną i wrócił do domu.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
"Jesteśmy przeszczęśliwi, gdy takie sytuacje kończą się dobrze. Właścicielka zagubionego pieska, który jak się okazuje nazywa się Flara, jest już w domu" - komentuje przygodę zagubionej, ale i szczęśliwie odnalezionej suczki krakowskie MPK.
Przygoda psa w krakowskim tramwaju. Skończyło się dobrze
Motornicza sprawę zgłosiła dyspozytorom, którzy z kolei zadzwonili do Krakowskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. Pies ruszył w dalszą drogę, gdyż motornicza nie mogła zatrzymać pojazdu.
Suczka pojechała w stronę Kurdwanowa, a pani Iza cały czas go obserwowała jej zachowanie na obrazie z kamery. "Od czasu do czasu informowała nawet wsiadających pasażerów, że ma "pasażera na gapę", żeby go nie drażnić i nie zaczepiać" - komentuje przebieg podróży MPK.
"Uratowali mojemu pieskowi życie"
Gdy tramwaj dojechał na miejsce, pieska na pętli w Kurdwanowie odebrali pracownicy schroniska. Pies pojechał do azylu, ale MPK udostępniło w mediach społecznościowych zdjęcia z tramwaju wraz z informacją o tym, że zwierzak został zabrany przez inspektorów do azylu przy ul. Rybnej.
Suczkę odebrała opiekunka psa. Jak się okazało, piesek odniósł delikatne obrażenia, ale jak podaje właścicielka, dzięki empatii motorniczej i pasażerów, piesek wrócił do domu.
"Dziękuję wszystkim za pomoc w odnalezieniu i uratowaniu mojego pieska w tak ciężkiej sytuacji. Flara jest już ze mną, zaopiekowania, była badana przez weterynarza i dostała leki. Na szczęście obrażenia póki co nie stanowią poważnego zagrożenia. Cieszę się że postawa pani motorniczyni i ludzi była taka odpowiedzialna i przyjazna, uratowali mojemu pieskowi życie" - komentuje sprawę opiekunka psa.









