Wilk konał przy drodze. Weterynarz nie zjawił się przez całą noc
Potrącony wilk z paraliżem tylnych kończyn przez wiele godzin leżał nocą przy drodze w okolicach Czaplinka, przy mrozie sięgającym -12 stopni Celsjusza. Policja zabezpieczała miejsce, jednak brak weterynarza i niejasne procedury uniemożliwiły szybką reakcję służb.

W nocy z wtorku na środę, przez wiele godzin, na poboczu jednej z dróg w okolicach Czaplinka (woj. zachodniopomorskie) konał młody wilk - zwierzę objęte w Polsce ścisłą ochroną gatunkową. Został potrącony przez kierowcę i doznał ciężkich obrażeń, w tym - jak wynikało z dokumentacji wideo - złamania kręgosłupa i całkowitego paraliżu tylnych kończyn.
Czaplinek. Potrącony wilk konał przy drodze
Na miejscu przez kilka godzin obecni byli funkcjonariusze policji, którzy - zgodnie z otrzymanymi poleceniami - zabezpieczali zwierzę, pilnując, by nie wyszło na jezdnię i nie spowodowało kolejnego zagrożenia. Temperatura w nocy spadła do ok. -12 stopni Celsjusza.
O dramatycznej sytuacji poinformowała dr hab. Sabina Nowak, prof. Uniwersytetu Warszawskiego, badaczka i ekspertka od ochrony wilków, związana z organizacjami zajmującymi się ochroną tego gatunku.
"Jest godz. 1:20 w nocy. Od dwóch godzin próbuję z policjantami z Czaplinka pomóc młodemu wilkowi potrąconemu przez samochód. Wilk ma złamany kręgosłup i totalnie bezwładne tylne kończyny" - napisała w mailu przesłanym do redakcji.
Jak zrelacjonowała prof. Nowak, filmy nagrane przez policjantów zostały skonsultowane z lekarzem weterynarii z Bielska-Białej.
"Nie da się go uratować. Ale nie można też go uśmiercić, bo żaden lekarz weterynarii z Czaplinka nie odbiera telefonu i nie wiadomo, z kim gmina Czaplinek ma podpisaną umowę" - podkreśliła.
Według jej relacji Powiatowy Lekarz Weterynarii w Drawsku Pomorskim, Tadeusz Klima, miał stwierdzić, że sprawa nie leży w jego kompetencjach, ponieważ nie otrzymał od gminy informacji o zawartej umowie z lekarzem weterynarii.
"Wilk czołga się po poboczu przy -12 stopniach, a patrol policji go pilnuje, bo taki dostał rozkaz. Dyżurny policjant w Drawsku Pomorskim wydzwania do lekarzy weterynarii w całej okolicy - bezskutecznie. A ja nic nie mogę zrobić, bo jestem 720 km od tego wilka" - napisała prof. Nowak.
Kto powinien zająć się potrąconym wilkiem? Weterynarz odpowiada
Po otrzymaniu tej informacji Polska Agencja Prasowa podjęła próbę interwencji. W rozmowie telefonicznej z PAP Powiatowy Lekarz Weterynarii w Drawsku Pomorskim Tadeusz Klima zakwestionował jednoznaczność diagnozy stawianej przez osobę z organizacji zajmującej się ochroną wilków.
"Być może ten wilk jest do wyleczenia" - stwierdził, jednocześnie podkreślając, że osoba zgłaszająca sprawę "nie jest weterynarzem". Na sugestię, że to właśnie powiatowy lekarz weterynarii powinien wskazać lekarza, który niezwłocznie uda się na miejsce, odpowiedział: "Ja znam swoje kompetencje i wiem, kto od czego jest".
Dopytywany wprost, czy odcina się od sprawy, nie udzielił jednoznacznej odpowiedzi, po czym zakończył rozmowę. Z relacji rozmów prowadzonych w nocy wynika, że funkcjonariusze policji byli w tej sytuacji jedyną służbą, która faktycznie pozostawała na miejscu zdarzenia i próbowała działać.
"Jeżeli zwierzę jest pod ścisłą ochroną, to musi przyjechać lekarz weterynarii, który stwierdzi, czy się nadaje do leczenia, czy nie" - powiedział dyżurny policji w rozmowie z dziennikarką PAP. "My nie jesteśmy weterynarzami. Nie możemy na podstawie spojrzenia czy filmiku decydować, czy zwierzę ma szanse przeżyć" - zrelacjonował dyżurny.
Eksperci zajmujący się ochroną dzikich zwierząt wskazują, że sytuacja z Czaplinka nie jest odosobniona. Brak całodobowych dyżurów weterynaryjnych, niejasne umowy między gminami a lekarzami, przerzucanie odpowiedzialności między powiatem, gminą, policją i służbami weterynaryjnymi - wszystko to sprawia, że w praktyce cierpienie chronionych zwierząt może trwać godzinami, bez możliwości podjęcia decyzji zgodnej z prawem i zasadami humanitaryzmu.
Do momentu zakończenia nocnych rozmów nie było jasne, czy któremukolwiek z lekarzy udało się dotrzeć na miejsce przed świtem. I nie wiadomo jest także, czy młody wilk doczekał się pomocy, cokolwiek by ona nie oznaczała.












