W skrócie
- W Polsce w 15 województwach obowiązuje stan zagrożenia hydrogeologicznego. Mimo tego podczas upałów zużycie wody znacząco wzrasta.
- W wielu gminach mieszkańcy są proszeni o ograniczenie użycia wody, zwłaszcza podczas rekordowych upałów i suszy.
- W Szczecinie podczas niedawnej fali upałów zużycie wody wzrosło o 35 proc. Przedstawiciele miejskich wodociągów informują, że tak duży skok wynika m.in. z napełniania basenów czy podlewania ogrodów - czynności, które nie są niezbędne, biorąc pod uwagę problem suszy.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Kiedy słupki rtęci pokazywały ponad 32 stopnie Celsjusza, w wielu domach woda lała się strumieniami. W Szczecinie pobito rekord jej zużycia.
Gminy proszą o oszczędzanie wody. Susza niemal w całej Polsce
- Upały, szczególnie pierwszy weekend tuż po zakończeniu roku szkolnego, to było duże wyzwanie. Skok poboru był bardzo zauważalny, bo było to blisko 35 proc. więcej niż w innych miesiącach - mówi Hanna Pieczyńska z Zakładu Wodociągów i Kanalizacji w Szczecinie.
Mieszkańcy miasta zużyli prawie 160 tys. metrów sześciennych wody. - Skok zauważalny na początku wakacji wynikał nie tylko z samego upału, ale tez z tego, że podlewaliśmy swoje ogrody, napełnialiśmy baseny - zauważa Hanna Pieczyńska.
Szczecin jest w komfortowej sytuacji, jeśli chodzi o dostęp do wody pitnej. Pobliskie jezioro Miedwie gwarantuje, że w kranach jej nie zabraknie. Dlatego miasto nie musi wydawać apeli o ograniczanie zużycia wody. To jednak w skali Polski wyjątek.

Wiele gmin musi wydawać apele, aby mieszkańcy korzystali z wody wyłącznie do niezbędnych celów, czyli higieny i spożycia. Mycie auta czy podlewanie ogródka lepiej odłożyć na czasy, gdy susza nie będzie tak intensywna - apelują samorządy.
- Niestety my ten stan określamy mianem nowej normalności - mówi Marek Synowiecki z Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Szczecinie. - Nie należy się do niej przyzwyczajać, ale podjąć działania, żeby jej przeciwdziałać. Pustynniejemy niestety i to dotyczy całego kraju - zaznacza ekspert.
Polska należy do państw o najmniejszych zasobach wodnych w Europie. Na jednego mieszkańca przypada zaledwie ok. 1600 m³ odnawialnych zasobów wód powierzchniowych rocznie, podczas gdy średnia Unii Europejskiej wynosi ok. 4500 m³.
Oczywiście susza nie jest spowodowana wyłącznie nieracjonalnym korzystaniem z wody przez mieszkańców. To także wina betonowania rzek i miast, osuszania terenów podmokłych czy nieodpowiedzialnego gospodarowania lasami - zauważa jedna z mieszkanek Szczecina.
Jest też sporo dobrych przykładów, jak można dbać o wodę nawet na najmniejszą skalę. Do podlewania roślin można wykorzystać deszczówkę zgromadzoną w beczce. Zamiast kupować basen, w ogrodzie możemy zaaranżować naturalne oczko wodne, itd.
Z suszą pomóc mogą nam też działania na szeroką skalę. Należą do nich:
- renaturyzacja rzek;
- ochrona mokradeł;
- przebudowa systemów melioracyjnych;
- duża i mała retencja.
Materiał Mateusza Kopyłowicza opracowany dla serwisu Zielona Interia.













